Michał Gołębiewski retweeted
‼️Dziś Sejm ma głosować ws. likwidacji limitu dwóch kadencji.
2️⃣x przeprowadzono w tej sprawie konsultacje społeczne. To 👇 wyniki odpowiedzi pod nazwiskiem, po weryfikacji przez Profil Zaufany.
Przypomnijmy o tych wynikach posłom, którzy się wahają.
Podajcie dalej 🙏.
Michał Gołębiewski retweeted
„Informuję, że przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się przeciwko mnie postępowanie z powództwa Krzysztofa Stanowskiego i Kanał Zero S.A. o ochronę dóbr osobistych w związku z opublikowanymi przeze mnie wpisami. Powodowie twierdzą, że wpisy te zawierają nieprawdziwe zarzuty dotyczące ich powiązań z działalnością przestępczą, źródeł finansowania oraz działania na rzecz rosyjskiej propagandy lub obcych interesów i naruszają ich dobra osobiste. Zasadność tych twierdzeń jest przedmiotem oceny Sądu i NIE została prawomocnie rozstrzygnięta. Niniejsza informacja jest publikowana w wykonaniu postanowienia Sądu o udzieleniu zabezpieczenia.”
Michał Gołębiewski retweeted
Nie wiem jak tu włączyć promowanie wpisu, więc może ręcznie poproszę o RT.
Napisałem książkę. Zajęło mi to rok czasu, żeby każdy akapit był udokumentowany.
To pierwsza, jedyna i być może ostatnia publikacja nt. przepisów dot. zwierząt, aktywistów, zrzutek i petbiznesu.
Michał Gołębiewski retweeted
Czego się nauczyłem na tą chwilę, próbując zebrać oświadczenia majątkowe lekarzy-radnych?
- Wąskim gardłem kontroli publicznej nigdy nie była analiza. Było nim czytanie, przepisywanie i ręczne łączenie danych. LLM-y zbijają ten koszt prawie do zera. Efekt jest taki, że cała dysfunkcja przesuwa się o poziom wyżej, do pozyskania danych. AI podnosi produktywność, tylko że jesteś zablokowany na wejściu.
- Problemem nie jest to, że BIP-y nie są „pod AI". Problemem jest to, że nigdy nie były budowane pod jakikolwiek maszynowy reuse. Brak API, brak ustrukturyzowanych formatów. To niezrealizowany standard otwartych danych, do którego zobowiązuje nas ustawa z 2021 r.
- Oświadczenia w formie skanów pisma odręcznego to pozorna jawność. Formalnie dane są jawne, praktycznie zaciemnione tak, że nikt ich nie użyje. Zgodność z literą przy pokonaniu celu.
- Wartość i tak powstaje dopiero w joinach: lekarz, radny, publiczne kontrakty, zmiana majątku w czasie. Zła infrastruktura blokuje akurat operację najwyższej wartości, czyli łączenie zbiorów.
- Pointa jest ustrojowa: koszt kontroli rozkłada się regresywnie. Duże miasta z redakcjami absorbują to tarcie, małe ośrodki nie. Dysfunkcja infrastruktury danych najlepiej chroni urzędników najsłabiej kontrolowanych. Nie trzeba do tego spisku. Wystarczy, że nikt nie ma interesu, żeby to naprawić.
Maszynowa czytelność danych publicznych nie jest wygodą dla programistów. Jest warunkiem realnej kontroli obywatelskiej.
Michał Gołębiewski retweeted
#mzf (zwłaszcza naszym pseudo-liberałom, którym się wydaje, że liberalizm jest o podatkach a nie o wolności i braku przywilejów = historycznie np. liberalizm byl przeciw fiskalnym zwolnieniom i innym przywilejom szlachty i kleru).
To jest już u Smitha (zasada horyzontalnej równości) a np. Hayek mówi o tym, że cała koncepcja rządów prawa opiera się na generalności, abstrakcyjności i równości stosowania norm prawnych w tym podatkowych.
Zróżnicowanie zasad podatkowych według formy prawnej aktywności ekonomiczjnej (JDG vs UoP) a nie wg zdolności platniczej jest naruszeniem uniwersalnosci jaskrawszym niż progresja (ktora atakowal Hayek) bo ta sama ekonomicznie praca (programista na UoP vs. ten sam programista na B2B) jest opodatkowana radykalnie różnie, co znaczy, że ustawodawca nie opodatkowuje dochodu, lecz etykietę.
Takze tak kochani. Liberalowie powinni zwalczac uprzywilejowanie podatkowo-skladkowe JDG tak samo jak skladkowe KRUS, górników, emerytalne kobiet, mundurowych itp.
Podatki i transfery dla liberała powinny być niedyskryminujące po to, by zamknąć przestrzeń rent-seekingu. Polski system podatkowy (wbrew z reszta wyobrazeniom lewicy jest antyliberalny) bo koncentruje korzyści (samozatrudnieni, rolnicy) i rozprosza koszty w imie politycznych i grupowych korzysci.
Michał Gołębiewski retweeted
Całkiem rozsądne pytanie: to po co Gołębiewski najpierw walczył z UPA, żeby potem wzywać do sojuszu z Ukrainą?
Bo obie strony w swoim geniuszu zorientowały się - ale dopiero w 1945 roku i po tysiącach ofiar cywilnych - że zaraz będzie Jałta i tam zostaną po całości wydymani przez przekazanie obu narodów pod ciepłe skrzydła ZSRR. W związku z tym - w końcu - ich głównym przeciwnikiem stał się ZSRR, a nie oni sami nawzajem.
Oczywiście, gdyby nacjonalistyczni debile z obu stron doszli do tego wiekopomnego odkrycia w każdym kolejnym roku po 1918 to historia potoczyłaby się zupełnie inaczej. Zamiast walczyć w rozdrobnieniu na cztery fronty (PL-BY, PL-UA, UA-PL, PL-RU) to Polacy, Białorusini i Ukraińcy mogliby się skupić na walce z Bolszewikami.
Nawet w 1935 roku część umiarkowanych środowisk próbowała to załagodzić, ale zostało to storpedowane przez żądnych krwi i "czystości etnicznej" kogucików z obu stron (Ugoda polsko-ukraińska z 1935 roku).
Obecnie jesteśmy na najlepszej drodze do powtórki z rozrywki, która - jeśli do niej dojdzie - to dowiedzie po raz trzeci czy czwarty, że Zachodni Słowianie w toku ewolucji nie wykształcili mózgów wystarczających by ogarnąć konsekwencje swoich decyzji sięgające dalej niż 1-2 lata, mają natomiast znaczny nadmiar emocji i pieniactwa.
„Nie będzie niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy […]. Nie będzie sprawiedliwej Europy bez niepodległej Ukrainy, Polski i innych narodów do tej pory ujarzmionych”.
Marian Gołębiewski – cichociemny, żołnierz AK/DSZ, członek WiN, długoletni więzień polityczny, opozycjonista związany z „Ruchem” i z ROPCiO. Jego oddział AK walczył z UPA, a następnie podpisał z UPA porozumienie, które zaowocowało wspólnym atakiem UPA i WiN na komunistyczne więzienie w Hrubieszowie.
Michał Gołębiewski retweeted
Pan Adamski odpowiada na kolejny spór dotyczący odpowiedzialności "narodu ukraińskiego" za Wołyń. Otóż minister Kosiniak-Kamysz w swoim wystąpieniu łamie, i słusznie robi, mit bohaterstwa całego UPA jako obrońców całego narodu ukraińskiego.
WKK odpowiada na konkretne mity sączone przez zwolenników UPA - np. że z powodu polskich pacyfikacji w 1930, w rezultacie w 1943 roku, pod sowiecką i niemiecką okupacją, panował tam jakiś "masowy antypolski sentyment", który niby sprowokował te zbrodnie. A skoro tak, to każdy Ukrainiec powinien się za te zbrodnie czuć odpowiedzialny, i albo bronić UPA, albo do końca życia przepraszać i płacić reparacje - mniej więcej tak samo jak w narracji, że każdy Polak powinien odpowiadać za Jedwabne czy Kielce (myślę, że manipulacja jest tutaj dość oczywista, gdyby ktoś nie zrozumiał ironii).
Jak pisze pan Adamski za dr Motyką, mordów w 1943 nie dokonywali miejscowi Ukraińcy, sąsiedzi Polaków, którzy akurat wprost przeciwnie, często ich ukrywali lub ostrzegali. Nie dokonywali ich Ukraińcy z Kijowa, Czerniwców, Połtawy czy Dnipro, tylko konkretne kurenie UPA z Wołynia czy Podola, który przychodziły do tych wsi z zewnątrz i mordowały Polaków na rozkaz z centrali. Sam fakt, że w kierownictwie UPA ludobójcza polityka wywołała ostre spory pokazuje, że nie było żadnego powszechnego "antypolskiego sentymentu", tylko tępa idea czystości etnicznej wyznawana przez zwolenników nacjonalizmu integralnego.
Historycy, tacy jak Grzegorz Motyka, nie zidentyfikowali żadnej wioski, gdzie ukraińscy chłopi sami z siebie poszli zabijać polskich sąsiadów. Wszędzie tam gdzie udało się zidentyfikować sprawców - byli nimi banderowcy lub banderowcy napadem kierowali. wiadomosci.onet.pl/tylko-w-o… albo wiadomosci.onet.pl/tylko-w-o…
Michał Gołębiewski retweeted
🔴Alarmujący raport o polskim długu publicznym. "To naprawdę ostatni dzwonek"
pro.rp.pl/raporty-ekonomiczn…
Michał Gołębiewski retweeted
Według Fundacji Instrat jedynie 2,5 miesiąca kryzysu irańskiego kosztowały Polskę 10 miliardów złotych.
To jest 7% całości dochodów z systemu ETS z ostatnich 13 lat.
To jest więcej niż budżety wszystkich edycji programu Mój Prąd razem wziętych.
To jest 1/3 inwestycji w największą polską farmę wiatrową offshore (Baltica 2).
To jest sfinansowanie zakupu powietrznych pomp ciepła dla ok. 220-250 tys. domów.
To jest więcej niż roczny budżet programu Czyste Powietrze (6 mld zł).
Tyle kasy kosztowała nas zawierucha na Bliskim Wschodzie w zaledwie 2,5 miesiąca.
Gdyby ten koszt dało się jakoś powiązać z polityka klimatyczną UE, to mielibyśmy demonstracje i marsze przez Warszawę oraz zapowiedzi wyrzucenia do kosza Zielonego Ładu.
Ale to tylko koszt wynikający ze starych, dobrych paliw kopalnych. Więc cicho siedź, lewaku, a jak ci się nie podoba to jeździj rowerem.
Michał Gołębiewski retweeted
Mogę tylko polecić nagrania z tej niedawnej wspólnej polsko-ukraińskiej konferencji historyków, bo tam rozbierane są na części pierwsze wszystkie wydarzenia, którymi @sternenko wali jak cepem "bo Piłsudski zdradził Ukrainę" tak samo jak Braun wali "widłami i siekierami" zawsze gdy mowa jest o rosyjskiej napaści na Ukrainę.
youtube.com/live/iUOQlB_1CRQ…
Obecnie trwają naprawdę unikalne i bezprecedensowe wysiłki z obu stron w celu uzgodnienia listy wzajemnych pretensji historycznych, które ja osobiście odbieram jako desperacką próbę NIE POWTÓRZENIA ich w XXI wieku, podejmowaną przez naprawdę mądrych ludzi z obu stron.
Niestety, po obu stronach są również kręgi, dla których wydarzenia sprzed 100-70 lat to doskonały pretekst by aby kontynuować polsko-ukraińskie spory tożsamościowe i jątrzyć pretensje w nieskończoność.
Spokojnie, jak będziecie tak dalej robić to tak dokładnie jak w XVII, XIX i XX wieku podobni wam debile z obu stron za 10-20 lat będą z fałszywymi uśmiechami ściskać sobie dłonie pod portretem Putina w ramach jakiegoś nowego ZSRR 2.0.
Rosjanie was zawsze skutecznie godzili. Co prawda najpierw likwidowali nie tylko połowę z was, ale przy okazji tysiące normalnych Polaków i Ukraińców, no ale was to nigdy specjalnie nie obchodziło gdy chodziło o czystość etniczno-religijną po obu stronach, prawda?
Президент Польщі Кароль Навроцький розкритикував президента України Зеленського та хоче забрати у нього орден Білого Орла.
Його обурило присвоєння підрозділу Сил спеціальних операцій ЗСУ імені Героїв УПА.
На знак протесту Лєх Валенса також зняв з себе значок з прапором України, який він носив від початку повномасштабного вторгнення.
У цю гру можна грати удвох.
Польські лідери шанують Пілсудського, який зрадив УНР на користь більшовиків. Саме він був ідеологом «Волинського експерименту» та дав старт Пацифікації — терору проти українців на Галичині.
Україна ніколи не вимагала, щоб Польща засудила Пілсудського. Для Польщі він є національним героєм, і ми не втручаємося у це рішення.
Польща умисно розпалює конфлікт проти держави, яка захищає у тому числі і її. Така недалекоглядність допоможе лише росії у її майбутніх загарбницьких діях проти самої Польщі.
Michał Gołębiewski retweeted
29.04.2014: In Luhansk, pro-Russian, masked men – including members of the Russian FSB and the GRU – storm public buildings by force. Their aim is to overthrow the Ukrainian government.
Michał Gołębiewski retweeted
Gdy w 2012 @PiotrZychowicz napisał książkę Pakt Ribbentrop-Beck, można było go uznać pasjonata historycznego, który mimo braku - momentami elementarnej - wiedzy historycznej, wrzuca świeżą tezą pod dyskusję. Mamy jednak rok 2026. To grzech by przez 14 lat nie nadrobić zaległości, zwłaszcza, że przez ten czas historycy - często sprowokowani przez Piotra Zychowicza ( i dobrze) - napisali bardzo wiele publikacji i nagrali godziny materiałów audio-video by temat wyjaśnić.
To wszystko jednak nie było potrzebne, bo gdy ktoś czyta Studnickiego uważnie - a nie ze skryptu - to wie, że sam ojciec tezy o sojuszu z III Rzeszą dwukrotnie w swojej słynnej broszurze obarcza winą Hitlera za to, że swoimi działaniami wykluczył taką możliwość. Wystarczy bowiem znać chronologię wydarzeń i mieć jakiekolwiek pojęcie o geopolityce. A takie Studnicki - mimo zaczadzenia hitleryzmem - posiadał.
Sama sekwencja wydarzeń czyni tezę o sojuszu z III Rzeszą czy wchodzeniu do wojny jako ostatnim niedorzeczną.
1⃣ 30 września 38 - Na konferencji Monachijskiej zostają przyznane Hitlerowi czechosłowackie Sudety. Polska i Niemcy mają jeszcze poprawne relacje. Zachód wręcz oskarża Polskę o współpracę z III Rzeszą, ponieważ II RP sięga w tym czasie po Zaolzie.
2⃣ 24.X.38' - niecały miesiąc później, polski ambasador w Berlinie (Lipski) otrzymuje od Ribbentropa "propozycję" polegającą na tym, że Gdańsk ma zostać włączony do III Rzeszy i zostać połączony infrastrukturalnie przez polskie pomorze do z resztą kraju, a dodatkowo Polska ma dołączyć do paktu przeciw ZSRR. W zamian oferuje obietnicę przedłużenia paktu o nieagresji... Beck jest propozycją zaniepokojony, bowiem po marcowym Anschlussie i wrześniowym Monachium, tylko głupi nie pomyślałby : "teraz Polska"...
3⃣ 5-6 stycznia 39' - zaniepokojony Beck odwiedza Berlin w celu przekonania się o co dokładnie chodzi z ofertą. Otrzymuje potwierdzenie żądań. Bo tak należy nazwać rezygnację z Polski z praw w Wolnym Mieście, zgodę na eksterytorialność infrastruktury niemieckiej, rezygnację z suwerennej polityki zagranicznej i dobrowolną zgodę na zorganizowanie II Wojny Światowej pomiędzy III Rzeszą a ZSRR na polskim terytorium (tak należało odbierać przystąpienie do paktu antykominternowskiego). Po wizycie, Beck informuje najważniejsze osoby w państwie o tym, że Hitler nie zatrzymał się po Monachium jak obiecywał tylko idzie dalej i trzeba się jakoś do tego ustawić.
4⃣ 25-27 stycznia 39' Warszawę wizytuje Ribbentrop i rozmawia z najważniejszymi osobami w Państwie. Polska strona nie chce dać się nabrać jak w przypadku Austrii czy Czech. Zwłaszcza, że Ribbentrop - pewny siebie - zdradza w tej rozmowie, że Hitler ma w nosie Monachium i Czechy zostaną anektowane przez III Rzeszę. Hitler w tym momencie traci jakąkolwiek wiarygodność jako strona dotrzymująca warunków. Jego propozycje stają się papierowe. W tym momencie Polacy prawdopodobnie rozumieją, że z jednej strony pakt o nieagresji z III Rzeszą zawarty do 1944 roku można uznać za świstek papieru. Z drugiej strony - w zaistniałych okolicznościach - obietnica jego przedłużenia to jakiś marny żart. Strona Polska najprawdopodobniej już wtedy dochodzi do wniosku, że machina ruszyła i Polska będzie kolejną ofiarą. Jednak nie można Hitlerowi po prostu odmówić. Trzeba grać na czas i dla pewności zweryfikować jego intencje. Jeśli Hitler naprawdę chce szczerego układy, ale żąda ustępstw, to powinien realnie czymś zapłacić. Polska strona zagrywa bardzo sprytnie. Pada propozycja, że jeśli Czechy mają zostać anektowane, to niech Słowacja przypadnie Węgrom. To była mądra propozycja! Po pierwsze, testowała intencje Hitlera. Jego zgoda dawała Polsce bezpieczną południową flankę i jakąś realną korzyść z sojuszu z Hitlerem. Po drugie Polsce zależało na polsko-węgierskiej granicy, bowiem Węgry postrzegano jako państwo przyjazne i nie zagrażające. Po trzecie, gdyby Polska zażądała Słowacji dla siebie, to w przypadku jej przejęcia, cały świat Zachodu potępiłby Polskę. Co eliminowałoby później możliwość dyplomacji i uzyskania ewentualnych gwarancji czy sojuszy w sytuacji, gdyby Hitler nagle zmienił zdanie i chciał anektować też Polskę. Ribbetrop zobowiązał się przekazać pomysł Hitlerowi. Pozostało czekać.
5⃣ 15 marca 39' (już dwa miesiące później) Hitler dokonuje aneksji Czech i pogwałca traktat z Monachium. Jednak Słowacja staje się niemieckim protektoratem. To jest oczywista odpowiedź Hitlera na propozycje Polaków. Polska zostaje oskrzydlona od południa. Od tego momentu wydarzenia nabierają błyskawicznego tempa. Już pięc dni później:
6⃣ 20 marca 39' Hitler żąda od Litwy Kłajpedy, a 23 marca ją de facto zajmuje. Uderzenie w Litwę - północną flankę Polski - jest już znamienne. Niemcy nie konsultowali tego w żaden sposób z Polską, która uważała Litwę za własną strefę wpływu. Po strategicznym oflankowaniu południa (Słowacja) Niemcy natychmiast zaczęły agresywnie działać na flance północnej. Tylko skończony głupiec nie dostrzegłby w tym budowania podstawy do wywarcia presji a może i inwazji na Polskę. Takim skończonym głupcem nie był Władysław Studnicki, który skrytykował Hitlera właśnie za taką sekwencję wydarzeń, po której żądania niemieckie z 21 marca 39' nie mogły być potraktowane inaczej niż wstęp do aneksji Polski. Pokojowej, lub siłowej. Nic więc dziwnego, że:
7⃣ 26 marca 1939 roku strona Polska oficjalnie odrzuca żądania Hitlera. Beck natychmiast leci do Londynu przepraszać się z Brytyjczykami i wraca z wielkim dyplomatycznym sukcesem w postaci gwarancji bezpieczeństwa.
8⃣ 31 marca 39' Wielka Brytania i Polska podpisują wzajemne gwarancje bezpieczeństwa. Co znamienne, są relacje, że Hitler na tę wieść był wściekły. Wiedział bowiem, że Polska nie będzie drugą Czechosłowacją i nie będzie ulegać niemieckiej presji i sile. Gdyby miał pokojowe zamiary, przyjąłby to na chłodno i dalej negocjował z Warszawą warunki współpracy. Zamiast tego w kwietniu 39' zarządził przygotowanie planów do inwazji na Polskę (Fall Weiss).
Z tej zwykłej sekwencji wydarzeń staje się jasnym, że tylko głupiec ufałby Hitlerowskiej "ofercie" w takich a nie innych okolicznościach. To tak jakby dać Rosji eksterytorialną autostradę przez Przesmyk Suwalski do Obwodu Królewieckiego i zgodzić się na sojusz anty-unijny po tym jak Putin anektowałby Białoruś, zajął Ukrainę i zdradził, że planuje dalszą inwazję na Niemcy...
Obowiązkiem polskich elit było niedopuszczenie do wojny lub jej odwlekanie w celu politycznego wzmocnienia Polski i pozyskania sojuszy, a nie frajerskie pozwolenie na anektowanie Polski przez III Rzeszę i wplątanie ją następnie w II Wojnę Światową lub zgodzenie się na dobrowolną organizacją wojny Hitler-Stalin na terytorium Polski. Co proponował de facto Ribbentrop w styczniu 39'. W zamian za obietnicę nieagresji tuż po tym, jak zdradził że Hitler złamie traktat z Monachium... Czy tego rodzaju naiwną postawę należałoby nazywać "realizmem"?
Polska nie miała 1938-1939 "wyboru" czy wchodzi do wojny później czy wcześniej. Nie miała żadnego wyboru, bowiem do Hitler nadawał rytm polityce i on wybierał kolejność ofiar. Można by stwierdzić, że gdyby Polska klęknęła przed Hitlerem w 1939 to wówczas pierwszą wojenną ofiarą byłaby Francja... Być może, a może nie. Niemcy budowały od strony Francji Linię Zygfryda... Ta miała służyc do obrony. Natomiast cała agresywna narracja do 39' skierowana była przeciw ZSRR. Tak wyglądały ówczesne realia. Jednak, nawet kalkulując, że Hitler najpierw ruszy na Francję, trzeba było kalkulować, że ZSRR ruszy wobec tego z drugiej strony na III Rzeszę. Czyli najpierw na Polskę. Innymi słowy i tak Polska walczyłaby od pierwszych dni na wojnie. Z uwagi na nasze położenie geograficzne i uwarunkowania geopolityczne, bo to one były wówczas ważniejsze niż to, kiedy Śmigły-Rydz będzie chciał prowadzić wojnę. Zrozumienie tego wymaga kierowania się realizmem a nie "realizmem".
I krótko, odnośnie walki Polski na wszystkich frontach (duży nakład sił) przy miernym efekcie.
W sytuacji, gdy Polski już nie było, a więc nic od niej de facto już nie zależało, można było przyjąć dwie postawy. Bierną - nic nie robimy mamy w duszy, niech sobie alianci walczą, a nawet może przegrają - lub czynną. Walczymy na wszystkich frontach ze wspólnym wrogiem bowiem jeśli III Rzesza wygra, to Polska już nigdy nie odzyska niepodległości, a Polacy będą eksterminowani w obozach (ta świadomość już była w 1942 bowiem wówczas Karski napisał swój raport).
No więc słusznie wybrano walkę, która miała dać choćby szanse na odzyskanie niepodległości.
Druga kalkulacja postawy "czynnej" była rzeczywiście taka, że liczono na to, że udział Polaków zostanie dostrzeżony co zaprocentuje w układzie pokojowym. Można było oczywiście zaprzestać walki, a to byłoby paliwo dla Stalina i jego propagandy. Polacy nie chcieli wówczas ryzykować. Należało zrobić wszystko co się da w nadziei na to, że na koniec to zaprocentuje. Tak w nadziei, bo przy takiej sytuacji w jakiej się Polska znalazła nic więcej nie pozostało. Nie mieliśmy kart by dyktować komukolwiek cokolwiek. Alternatywą była bierność i późniejsze plucie sobie w brodę (a raczej krytykowanie ówczesnych władz na uchodźstwie), że się nic nie zrobiło. Wówczas polski rząd na uchodźctwie i polscy żołnierze w alianckiej armii stanowili dowód na to, że Polska istnieje. I tylko walka naszej armii była powodem tego, że ktokolwiek z Polakami rozmawiał. Mieliśmy też doświadczenia z I Wojny Światowej. Wówczas Polacy walczyli na wszystkich frontach, we wszystkich europejskich armiach i skończyło się to 13 punktem orędzia pokojowego Wilsona. No więc w czasie II WŚ zakładano, że jest szansa na powtórkę z historii. Drugim razem jednak ta sama sztuka się nie powiodła.
Ale równie dobrze można by krytykować Hallera czy Piłsudskiego za to, że w latach 1914-1918 wykrwawiali polskiego żołnierza bez żadnych gwarancji na wolną Polskę...
Ludzie z tamtych czasów po prostu robili to, co uważali za słuszne w arcytrudnych - wręcz nie dających nadziei - okolicznościach. Bo realizm to także czasami walka o swoje mimo wysokiego ryzyka. A romantyzm to uległość wobec wroga w nadziei, że jak nie będziemy się bronić to nas nie skrzywdzi.
🔴 "Cała Europa jest zalana polską krwią"
Polska zrobiła dokładnie odwrotnie, niż powinna była zrobić. Wsadziła maksimum wysiłku i osiągnęła minimalny efekt polityczny - bolesna ocena polskiej historii okiem @PiotrZychowicz
Michał Gołębiewski retweeted
Replying to @mcsquared34
So this seems to have worn off, maybe it needs to be a CEO every 3-6 months. The dosage on these things are tricky.
Z okazji środy przypominam, że w Komisji Infrastruktury "utknał" projekt poselski uregulowania airbnb, ten z decyzyjnymi wspólnotami i krótki okresem wejścia w życie.
Jednak przewodniczący tej komisji, M. Suchoń (do niedawna PL2050 obecnie klub Centrum) nie chce go puścić do głosowań.
Dlaczego? - zapyta ktoś trzeźwy. Przecież jakby nie miał poparcia to go po prostu nie przegłosują.
No więc "problem" polega na tym, że jak zostanie puszczony do głosowania to może zostać przegłosowany. A tyle to nie.
Więc wykombinowano, że powstanie ten konkurencyjny projekt "rządowy", tak wykastrowany, że praktycznie nic nie zmienia i jeszcze z "bezpiecznikiem", że wejdzie w życie za 3 lata. Albo nie wejdzie, zależy jaki wtedy będzie rząd i Sejm.
Projekt "rządowy" dzielnie goni zamrożony "poselski" i jutro stanie na Komitecie Stałym Rady Ministrów. To jeden z ostatnich kroków, aby... trafił do Sejmu na głosowanie.
Tak, dokładnie tak to wykombinowali. Ale czego spodziewać się po Nosaczowie.
Michał Gołębiewski retweeted
Polecam artykuł z 2008 roku:
"Co łączy Dom Development z PO? Na czele spółki stoi Jarosław Szanajca — słynący ze świetnych kontaktów z działaczami tej partii. Firmę do dziś zresztą nazywa się nieoficjalnie "przybudówką Platformy", albowiem jeszcze niedawno jej radzie nadzorczej szefował obecny senator PO Łukasz Abgarowicz. DD rozwijał się głównie dzięki korzystnym decyzjom ówczesnego prezydenta stolicy Pawła Piskorskiego (który m.in. po udzieleniu spółce podejrzanych zezwoleń na budowę parkingu przy ul. Bartyckiej kupił od niej trzy mieszkania) oraz ogromnemu kredytowi (30 mln euro bez zabezpieczenia) z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, gdzie dyrektorem wykonawczym był Jan Krzysztof Bielecki.
Bliskie kontakty z Dom Development utrzymuje jednak przede wszystkim poseł Andrzej Halicki — były przedstawiciel Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Jako prezes spółki GGK Public Relations Halicki dbał przez kilka lat o wizerunek firmy Szanajcy, dorabiając się na tym wielomilionowego majątku (dziś Halicki jest jednym z najbogatszych parlamentarzystów). Prasa donosiła, że tuż przed wyborami do Sejmu w 2007 r. szef Dom Development — zawdzięczający Halickiemu dobre kontakty z Pawłem Piskorskim — organizował wśród warszawskich biznesmenów nieoficjalną kampanię poparcia dla jego kandydatury. Tak czy inaczej: obaj panowie świetnie się znają, a szykowane przez mazowiecką PO "uwolnienie" konstancińskich gruntów tylko by tę znajomość scementowało. Nagłe ruchy wokół Konstancina — zapowiedź prywatyzacji kurortu, dążenie Ewy Kopacz do okrojenia stref ochronnych, fakt neutralizacji przez Halickiego zwolenników uzdrowiska i wejście Dom Development do Piaseczna — trudno więc w tym kontekście uznać za przypadek. 31 lipca — i to jest ten drugi punkt — wreszcie okazało się, którą z firm deweloperskich byłoby stać na zbudowanie ewentualnych "siedlisk" na terenach ludowców z Konstancina. PSL-owski Bank Ochrony Środowiska przyznał bowiem 100 mln zł kredytu firmie, która dziwnym zbiegiem okoliczności nie tylko inwestuje ostatnio właśnie w okolicach Piaseczna, ale i jest dobrze znana Halickiemu oraz innym politykom mazowieckiej PO. Chodzi oczywiście o spółkę Dom Development"
wiadomosci.onet.pl/kiosk/kon…
Michał Gołębiewski retweeted
Naomi Klein w "Doktrynie szoku" opisywała sytuacje, w których kryzys staje się okazją do trwałego przesunięcia granicy między instytucją publiczną a rynkiem. Jednym z najbardziej znanych przykładów edukacyjnych jest Nowy Orlean po huraganie Katrina. Milton Friedman pisał wtedy, że zniszczenie szkół jest tragedią, ale także okazją do radykalnej reformy systemu edukacji.
W praktyce Nowy Orlean stał się laboratorium szkół czarterowych, czyli finansowanych publicznie, ale zarządzanych poza zwykłym systemem publicznej oświaty, często przez niezależnych operatorów. Był to model oparty na konkurencji między placówkami, bonach edukacyjnych i logice rynkowego wyboru.
W Polsce nie było jednego huraganu. Była za to dekada mniejszych wstrząsów: reforma za reformą, przeładowane podstawy programowe, presja egzaminacyjna, niedofinansowanie, przeciążeni nauczyciele i rodzice coraz bardziej przekonani, że jeśli chcą ochronić przyszłość dziecka, muszą dokupić edukację poza systemem.
Artykuł @annawitten z Zero.pl dobrze pokazuje skalę tej cichej zmiany. Rosną szkoły niepubliczne, edukacja domowa, rynek korepetycji, a komercyjne firmy wchodzą w kolejne obszary funkcjonowania szkół. To nie jest już margines,lecz infrastruktura edukacyjna.
I właśnie tu analogia z Klein jest najmocniejsza: kryzys instytucji publicznej zostaje przetłumaczony na język WYBORU. Rodzic słyszy: możesz wybrać szkołę prywatną, korepetycje, edukację domową, dodatkowe kursy. Tylko że wybór zależny od dochodu nie jest neutralnym wyborem! To selekcja klasowa przebrana za wolność.
Nie chodzi przy tym o oskarżanie rodziców, którzy próbują ratować własne dzieci. Oni często robią dokładnie to, co zrobiłby każdy odpowiedzialny rodzic w słabnącym systemie. Sama miałam taki moment jako matka...
❗Problem polega na tym, że suma indywidualnych strategii ratunkowych tworzy zbiorowy system nierówności. Jedne dzieci dostają mniejsze klasy, korepetycje, spokojniejsze środowisko, lepszy dostęp do informacji i przewagę egzaminacyjną. Inne zostają w szkole publicznej, która ma wyrównywać szanse, ale coraz częściej sama potrzebuje ratunku.
Dlatego najgroźniej brzmi dla mnie zdanie, że "rynek tylko odpowiada na potrzeby rodziców". Rynek odpowiada ALE przede wszystkim tam, gdzie potrzeba spotyka się z portfelem...
A edukacja publiczna istnieje właśnie po to, żeby przyszłość dziecka nie zależała od tego, jaką prywatną ochronę edukacyjną są w stanie wykupić jego rodzice.
W ciągu dekady liczba dzieci w prywatnych szkołach wzrosła o ponad 80 proc. Uczniowie w niepublicznych placówkach notują dużo lepsze wyniki na egzaminach: średnio nawet o 10 punktów procentowych więcej. Złoty wiek przeżywają korepetycje, a do publicznych szkół wkraczają komercyjne firmy. @portalzeropl w cyklu materiałów pokazuje, jak sprywatyzowała się polska edukacja w ciągu ostatnich 10 lat.
Michał Gołębiewski retweeted
Dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK współtworzył koncepcję Centrów Usług Społecznych, które dziś działają już w ponad 160 gminach w Polsce. To przykład, jak nauka może przekładać się na konkretne rozwiązania dla mieszkańców.
🔗 bit.ly/Od_idei_do_nowej_inst…
#UMK #socjologia #nauka
Michał Gołębiewski retweeted
The anatomy of Russian genocide was forged centuries ago.
A friend of mine serving in the Ukrainian army, deeply into history, recently told me a story I had never heard.
He told me about Ubykhs who we erased by Russians centuries ago.
Michał Gołębiewski retweeted
Niektórzy myślą, że prywatyzacja systemu ochrony zdrowia przyniesie nam oszczędności i poprawę.
Otóż nie - co świetnie widać na przykładzie "amerykańskiego koszmaru", czyli bezwzględnym przemyśle finansowym, jakim stał się system ochrony zdrowia w USA.
Amerykanie wydają $12 000 na głowę (2x więcej niż średnia OECD), a żyją krócej niż Europejczycy.
W Stanach masz polisę, a mimo to nic to nie znaczy, bo zanim ubezpieczyciel zapłaci choćby dolara, musisz pokryć tzw. deductible (często kilka tys. $), czyli koszt zwykłej wizyty u lekarza pokrywasz w 100% z własnej kieszeni.
Dopiero gdy stanie Ci się coś poważnego i przekroczysz roczną kwotę deductible, to ubezpieczyciel zacznie pokrywać koszty leczenia. Efekt? Ludzie mają ubezpieczenie, a i tak nie idą do lekarza, bo ich na to nie stać.
Do tego przerośnięta, droga biurokracja - na każde $100 wpłacone do systemu, na realne leczenie idzie tylko ok. $68. Resztę zjada marża ubezpieczycieli i gigantyczna administracja (użeranie się szpitali z firmami o każdą fakturę). W Europie na leczenie trafia średnio $86-90$.
W USA występuje równiez zjawisko niemal nieznane w Europie, czyli bankructwo medyczne.
Rachunki za leczenie są przyczyną 67% wszystkich bankructw osób prywatnych. Ponad pół miliona Amerykanów rocznie traci dorobek życia, bo zachorowali - w tym kierunku właśnie zmierzamy, bo cicha "stomatologizacja" systemu ochrony zdrowia sprawi, że dla Kowalskiego ciężka choroba będzie oznaczać podwójny wyrok - tak zdrowotny, jak i finansowy.
Zresztą w Stanach nie tylko Twoim wrogiem jest choroba, ale również ubezpieczyczalnia - w końcu ZYSK PONAD WSZYSTKO, a że ubezpieczyciele to spółki giełdowe, to ich celem nie jest zdrowie populacji, ale zysk akcjonariuszy.
Strategia jest prosta: brać składki, opóźniać wypłaty i odmawiać świadczeń. Zresztą głośne zabójstwo prezesa UnitedHealth nie wzięło się znikąd.
Dziś w Polsce jest źle, ale jeśli ktoś myśli, że prywatyzacja i oddanie leczenia Polaków w ręce zagraniczych korporacji to dobry pomysł, to niech weźmie rozbieg








































