Wizyta u rodziców, kopalnia wspomnień.
Moje początki profesjonalnego zajmowania się rynkiem kapitałowym.
Testy egzaminacyjne na maklera, „nowy system giełdowy Warset” itp.
Kiedyś to były czasy…
Teraz to już ni ma czasów.
@AlkoInwestor
@InwestorWojtek
@Juliuszk
@DnaRynkow
Pan @H050322 to pisałeś ???🫠
Teraz gość zamiast posuwać swoją nową żonę będzie grał w gry …
@SledziuStream
@nomadmum81
@Rudenicz
@AnnaChrolowska
@H050322
Chinese bride gifts her partner a flagship GPU at wedding — he breaks down in tears
She handed him an ASUS ROG Astral RTX 5090 that costs around $12,000
Profesór Doktór Wiktur retweeted
This is completely unacceptable. Due to Ukraine's interference with Yandex, many of us politicians on the right have been left with no choice but to post our disinformation ourselves. #NoOutsideInterference
AR - tego nie ukradniesz ☝🏻
@Baribalpc
Profesór Doktór Wiktur retweeted
All of this is terrifying beyond words
Ukraine has “already lost” the war against Russia, says @Alice_Weidel, co-leader of the Alternative for Germany party, which is leading German opinion polls. She told @zannymb, that Germany should pull the plug on support for Ukraine against Vladimir Putin’s invasion.
Watch the full interview at 6pm London time (1pm in New York): bit.ly/4yrcX9s
„Dla mnie się podoba”, jak mawiają gdzieś w północnej Polsce 😉
@PMercedesa
@Juliuszk
@SzczecinMoto
@Galluswen
Profesór Doktór Wiktur retweeted
Jak działają ukraińskie uderzenia w głębi Rosji?
Waszyngton nie rozumie Moskwy
Amerykanie często przykładają do Rosji własną miarę, nie rozumieją, że państwo to funkcjonuje całkiem inaczej, niż wiele innych cywilizowanych państw świata. Nie mają pojęcia, że to jest kraj rządzący się prawami mafii. Dlatego nie potrafią ocenić, gdzie leżą rosyjskie środki ciężkości, czyli w co należy uderzyć, by w Moskwie pojawiły się problemy.
W normalnym państwie szuka się środków ciężkości w ośrodkach władzy, w obszarze niezbędnych zasobów (energetyka, zasoby paliwowe, itp.), w infrastrukturze (transport, przemysł), w ludności cywilnej (stwarzanie trudnych warunków by obywatele wywarli nacisk na władze) i w końcu w siłach zbrojnych (system dowodzenia, logistyka i przemysł zbrojeniowy, same wojska). W tym przypadku bezpośrednie oddziaływanie na te obszary jest po prostu niemożliwe. Nie ma możliwości uderzenia w przywództwo, zniszczenie obiektów kierowania państwem, w ministerstwa, w centralne zarządzanie resortów siłowych, itp. bo jak uderzyć w sam Kreml? A wiadomo, czy prezydent i jego najważniejszy ośrodek kierowania jest akurat tam? Nikt dokładnie nie wie, gdzie on przebywa, zresztą nawet pozbawienie go życia spowoduje, że jest w Moskwie określona sukcesja, władze przejmie premier Michał Miszustin, zgodnie z konstytucją.
Oczywiście będzie on tylko administratorem, a ktoś będzie faktycznie kierował z „tylnego fotela”, na przykład ktoś kogo wskaże frakcja „siłowików”, powiedzmy że Aleksandr Bortnikow. Albo Dmitrij Patruszew, syn wpływowego Nikołaja Patruszewa (byłego dyrektora FSB), bądź Aleksiej Diumin (sekretarz Rady Stanu), czy Boris Kowalczuk, syn Jurija Kowalczuka, miliardera i jednego z najbliższych osobistych przyjaciół Putina z Petersburga. To jest jednak mniej więcej ścieżka konstytucyjna, która nie wywoła większych perturbacji. Co innego, gdyby jakaś frakcja, grupa spiskowców, obaliła Władimira Putina siłą. Wtedy byłoby to wykorzystane jako pretekst do ostrej walki o władze, jako że lider spiskowców nie miałby żadnej formalnej legitymizacji. Właśnie na taki scenariusz liczy Kijów, by w Moskwie powstał chaos i wielkie zamieszanie, co można by wykorzystać na czasowe zamrożenie konfliktu, a w tym czasie Ukraina musiałaby uzyskać jakąś bardziej znaczącą ochronę międzynarodową tych terytoriów, nad którymi faktycznie panuje. Takie okno możliwości pojawiłoby się, ponieważ nowi władcy w Moskwie byliby zbyt zajęci zabezpieczaniem stolicy, przejmowaniem mediów i eliminacją wewnętrznych rywali, aby skutecznie dowodzić armią. Rosyjski łańcuch dowodzenia na Ukrainie uległby przynajmniej czasowemu zamrożeniu lub rozpadowi. Uderzenia w energetykę Rosji, transport czy zasoby paliw bezpośrednio nie sparaliżują kraju. Są to bowiem zbyt rozległe, zbyt rozbudowane i mimo wszystko zbyt żywotne obszary, by tak doprowadzić do utraty zdolności do dalszego prowadzenia wojny. Dlatego wszelkie tradycyjne środki ciężkości są po prostu poza zasięgiem oddziaływania Kijowa. Z tego powodu Ukraina prowadzi wojnę asymetryczną, w której sukces militarny ma jedynie stworzyć warunki pod załamanie polityczne wroga, bo tylko ono może przynieść trwałą zmianę układu sił.
Tylko jak doprowadzić do takiego załamania politycznego? Trzeba uderzać w sieć nieformalnych kremlowskich powiązań, w oligarchów i ich dochody, pokazywać że „krysza” (parasol ochronny) wysokich kremlowskich funkcjonariuszy nie działa, by oderwać ich od własnego zaplecza, by porwać różne nieformalne związki władzy z wielką finansjerą. Oligarchowie tolerują sankcje, dopóki Kreml rekompensuje im straty z budżetu państwa. Prawdziwe pęknięcie następuje wtedy, gdy kurczące się zasoby finansowe Rosji uniemożliwiają te rekompensaty, a ich prywatne fortuny w kraju i za granicą topnieją bezpowrotnie. Przez pokazywanie, że państwowa „krysza” nie chroni ich fabryk, rezydencji czy prywatnych biznesów przed fizycznym zniszczeniem (np. w głębi Rosji), rodzi kluczowe pytanie elit do cara: „Po co oddajemy ci miliardy, skoro nie potrafisz nas obronić?” To oczywiście rodzi dwukierunkowe niepokoje, bowiem „dawcy kryszy” (czyli dygnitarzy z FSB, wojska czy administracji prezydenckiej) również czują, że pali im się grunt pod nogami. W Rosji władza polityczna i siłowa karmi się pieniędzmi od oligarchów. Gdy „dawcy kryszy” widzą, że ich dotychczasowi sponsorzy tracą majątki, fabryki płoną, a budżet państwa nie nadąża z rekompensatami, sami zaczynają czuć się zagrożeni. Bez stałego dopływu gotówki z nieformalnych układów nie będą w stanie opłacić lojalności swoich własnych podwładnych w strukturach siłowych.
I właśnie tych mechanizmów Amerykanie kompletnie nie rozumieją. Notabene nie tylko w Rosji, bowiem nie odnaleźli też właściwych środków ciężkości w Iranie, który również zbudowany jest z różnych nieformalnych powiązań. To jest fundamentalny problem zachodniej, a zwłaszcza amerykańskiej myśli strategicznej, który wielu czołowych ekspertów ds. bezpieczeństwa określa jako systemowy brak zrozumienia realiów państw rządzonych przez nieformalne sieci powiązań (tzw. network states lub systemy neopatrymonialne). Neopatrymonializm to hybrydowe formy rządów, w których fasada nowoczesnego państwa (np. konstytucja, urzędy, biurokracja, wybory) współistnieje z nieformalnymi, tradycyjnymi sieciami powiązań opartymi na relacjach typu patron-klient. I właśnie te drugie są decydujące, a nie te fasadowe, sformalizowane.
Dla odmiany doskonale rozumie to Kijów i ukraińscy eksperci strategiczni. Dlaczego? Ponieważ sami mieli bardzo podobne układy, a w znacznym stopniu są one wciąż obecne w Ukrainie. Ukraina posiada unikalną, organiczną zdolność do analizowania Rosji, ponieważ dzieli z nią to samo postradzieckie dziedzictwo instytucjonalne i kulturowe.
Nie atakujcie rafinerii!
Amerykanie nie rozumieją, że ataki na rosyjskie rafinerie nie doprowadzą do załamania się sytuacji paliwowej. Rosja zachowa zdolność do wytwarzania paliw, do ich eksportu i sprzedaży do USA, nawet kosztem konsumpcji paliw na rynku odbiorców prywatnych, własnych obywateli ma bowiem Moskwa w bardzo głębokim poważaniu. Szary człowiek w Rosji, czy nawet masy, nie mają wiele do powiedzenia, Rosja to państwo policyjne, to struktury terroru, które stłumią każdy opór społeczeństwa. Donald Trump powiedział: „Powiedzieliśmy mu: możecie robić z Rosją, co chcecie. Nie atakujcie rafinerii, ponieważ to stwarza problemy na całym świecie”. Żadnych problemów na świecie to nie stwarza. Dla Kremla kluczowe jest utrzymanie dopływu twardej waluty oraz realizacja zobowiązań międzynarodowych (w tym ukrytego eksportu, który różnymi drogami wciąż potrafi docierać na rynki zachodnie). Jeśli ukraińskie drony zniszczą część mocy przerobowych, Moskwa bez wahania wprowadzi drastyczne ograniczenia, kartki na paliwo lub astronomiczne podwyżki cen dla własnych obywateli. Szary człowiek ma bez szemrania ponosić koszty wojny.
To nie dlatego płoną rosyjskie rafinerie, które są odbudowywane i wznawiają produkcję, choć oczywiście olbrzymim kosztem dla ich nieformalnych właścicieli. Nieformalnych, bo choć przedsiębiorstwa są państwowe, to jednak zarządy, rady nadzorcze z nadania Kremla, różni udziałowcy i dyrektorzy czerpią z nich gigantyczne zyski. I właśnie te zyski idą z dymem, a nie możliwości zaspokojenia eksportu czy władnych potrzeb militarnych, przemysłowych, transportowych. Jedyne co cierpi, to ewentualnie odbiorcy prywatni, zwykli obywatele, dla których okresowo i w pewnych regionach potrafi brakować paliwa, notabene głównie benzyny. W systemie neopatrymonialnym mienie „państwowe” to de facto feudalne lenna przekazane zaufanym ludziom przez cara. Oficjalnie zyski powinny trafiać do budżetu, ale w rzeczywistości poprzez sieć spółek-córek, zawyżone kontrakty podwykonawcze i wielkie premie dla rad nadzorczych, strumień gotówki zasila prywatne kieszenie kremlowskiej elity. I właśnie po tym wali Ukraina, nie będąc de facto w stanie sparaliżować olbrzymiej, redundantnej machiny mającej zdolność do odtwarzania zdolności produkcyjnych, choć oczywiście wspomniane lenna ponoszą olbrzymie koszty owego odtwarzania.
Zwróćmy uwagę, w co konkretnie uderzają ukraińskie drony. Na przykład w sieci e-comerce takich jak Wildberries czy Ozon, które nijak się mają do funkcjonowania rosyjskiej machiny wojennej. Przecież jak Natasza i Tatiana nie kupią sobie nowych sukienek, to na froncie nie zabraknie od tego amunicji! Te platformy nie są abstrakcyjnymi bytami. Stoją za nimi konkretni ludzie powiązani z Kremlem (jak choćby Tatiana Kim, szefowa Wildberries). Szacuje się, że zmasowana kampania dronowa wymierzona w te magazyny pozbawi rosyjski e-commerce około 400 miliardów rubli (blisko 4,8 miliarda dolarów) przychodów.
Kolejnym celem ostatnio stały się centra danych Yandexa, co poważnie zakłóca funkcjonowanie usług teleinformatycznych.
Po prostu Yandex to przedsięwzięcie komercyjne. Jest to platforma dostarczająca na przykład mapy, zapewniająca wyszukiwarkę aspirującą do konkurencji dla Google (fakt, że rosyjskie strony przeszukuje lepiej od Google, zwłaszcza jak się zapytanie puści cyrylicą). Niemniej jednak ludzie prowadzący wszelką działalność komercyjną często z owej przeglądarki korzystają. Jeszcze ważniejsze są usługi chmurowe. To już jest poważna sprawa, bowiem wiele dużych firm korzystało z nich dla swoich baz danych, zestawień, e-księgowości, fakturowania, itp., a teraz wszystko poszło z dymem. Dla wielu całkiem sporych firm wygenerowało to wielkie koszty i sprawiło sporo kłopotów. A dochody samego Yandexa też spadną i to poważnie.
Właścicielem rosyjskiego biznesu technologicznego Yandex jest Konsorcjum Pierwsze (Consortium.First), składające się z grupy rosyjskich inwestorów prywatnych oraz menedżerów firmy. Po inwazji Rosji na Ukrainę, dotychczasowa holenderska spółka-matka (Yandex N.V.) zdecydowała się całkowicie wycofać z rynku rosyjskiego. Sprzedała ona 100% rosyjskich aktywów za kwotę 5,2–5,3 miliarda dolarów wspomnianemu konsorcjum. W jego skład, oprócz kadry zarządzającej Yandexu, wszedł m.in. fundusz powiązany z gigantem naftowym Łukoil. Współtwórca Yandexu, miliarder Arkadij Wołoż, odciął się od działań wojennych Rosji, potępił inwazję i wyemigrował z kraju. Na początku 2026 roku oficjalnie zrzekł się rosyjskiego obywatelstwa.
Jeśli chodzi o ludzi z zarządu Yandexa, to pojawiają się tu nazwiska dyrektora generalnego Artema Sawinowskiego, oligarcha Aleksandr Czaczawa, biznesmeni Paweł Prass i Aleksandr Riazanow. Ten ostatni jest najbardziej powiązany z Kremlem, Riazanow to były deputowany do Dumy Państwowej (rosyjskiego parlamentu) oraz były wiceprezes państwowego giganta Gazprom. oprzez obsadzenie rady dyrektorów ludźmi wskazanymi przez konsorcjum (w tym powiązanymi z Łukoilem i byłymi menedżerami państwowych spółek), Kreml zyskał gwarancję, że algorytmy wyszukiwarki Yandex, asystenta głosowego Alisa oraz systemy map będą cenzurować treści niezgodne z linią propagandową Moskwy. Głównym architektem układu z Kremlem jest jednak Aleksiej Kudrin, oficjalnie doradca ds. rozwoju korporacyjnego. To wieloletni wicepremier i minister finansów Rosji, uważany za jednego z najbliższych i najbardziej lojalnych współpracowników Władimira Putina. Ponadto pierwszy zastępca szefa administracji Kremla, Siergiej Kirijenko, bezpośrednio nadzoruje rosyjski segment internetu i politykę informacyjną, on też daje tzw. "kryszę", czyli zapewnia bezpieczeństwo funkcjonowania, w zamian za kremlowską kontrolę nad treściami.
No i właśnie ten ostatni układ właśnie został naruszony. Yandex poniesie teraz znaczące straty. Firma została uderzona w swoje najcenniejsze aktywa technologiczne, a koszty tej operacji wykraczają daleko poza zwykłe zniszczenia budynków. Jak pisze ITwiz, dbudowa pełnych mocy obliczeniowych, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji, zajmie koncernowi lata i potrwa co najmniej do 2028 r. Ponadto, jak już napisaliśmy, zniszczenie infrastruktury w Sasowie, Kałudze i Włodzimierzu uderzyło w segment B2B, czyli platformę chmurową Yandex Cloud. Awaria dotknęła ponad 80 kluczowych usług cyfrowych (narzędzia finansowe, logistyczne, bazy danych, poczta firmowa). Natychmiastową reakcją na doniesienia o płonących centrach danych i paraliżu usług był spadek akcji Yandexu na moskiewskiej giełdzie o prawie 3,5% w pierwszych dniach ataków. Inwestorzy zdają sobie sprawę, że firma straciła zdolność do generowania szybkich zysków z innowacji technologicznych i będzie musiała przekierować wszystkie wolne środki na ratowanie bieżącej działalności.
I to właśnie o to głównie chodzi. Nie straty gospodarcze, nie spowolnienie technologiczne, ani nawet nie o wojnę informacyjną. Ale o silne uderzenie w kieszenie ważnych ludzi powiązanych z Kremlem. To jest poważna sprawa, bowiem dzięki takim działaniom rośnie coraz większe zdenerwowanie i niezadowolenie rosyjskich elit, które dotąd sobie żyły jak w raju. A teraz nagle do chmury odpływają nie dane, ale ich własne dochody, bezpowrotnie tracone. A nie chodzi o małe sumy.
Dlatego prezydent Donald Trump niepotrzebnie się denerwuje. Jego Diesel, ważniejszy niż ukraińska krew, nie jest zagrożony.
Na zdjęciu - dane Yandexa przenoszą się do chmury
Ilustracja dla zobrazowania, nie wiem czy AI, czy nie, ale nie o to chodzi.
fot. tech-insider.org
Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. buycoffee.to/dafiszer
Profesór Doktór Wiktur retweeted
Tak sobie myślę, że ci wszyscy Amerykanie - trumpiści, zwolennicy MAGA, nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak strasznie ich Wódz zaprzepaścił całe dekady budowania pozytywnego sentymentu do USA, również na bazie popkultury.
Co by powiedział Harry Callahan, pułkownik Braddock, Captain America czy Pete „Maverick” Mitchell patrząc na poczynania Pomarańczowego Błazna, jak trwoni cały ten soft-powerowy kapitał 🇺🇸?
Filmik dla atencji…
@MichaFiszer
@DawidKamizela
@Rudenicz
@ZespolBrauna
@Anna_M_Dyner
@IAPonomarenko
@p_zuchowski
@KirkKapitan
Tak sobie myślę, że ci wszyscy Amerykanie - trumpiści, zwolennicy MAGA, nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak strasznie ich Wódz zaprzepaścił całe dekady budowania pozytywnego sentymentu do USA, również na bazie popkultury.
Co by powiedział Harry Callahan, pułkownik Braddock, Captain America czy Pete „Maverick” Mitchell patrząc na poczynania Pomarańczowego Błazna, jak trwoni cały ten soft-powerowy kapitał 🇺🇸?
Filmik dla atencji…
@MichaFiszer
@DawidKamizela
@Rudenicz
@ZespolBrauna
@Anna_M_Dyner
@IAPonomarenko
@p_zuchowski
@KirkKapitan
Profesór Doktór Wiktur retweeted
Na to miłe popołudnie, dla miłośników pewnych detali historii pięknego Krakowa – czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego słynna fabryka Oskara Schindlera na Zabłociu, tłowa bohaterka oskarowego filmu i cel masowych pielgrzymek turystycznych, w ogóle nazywa się fabryka Oskara Schindlera? Schindler – jeżeli ktoś interesował się jego postacią – był wszak z zawodu bankrutem (plajtował kilka razy przed wojną i po wojnie), każdy majątek jaki miał w różnych momentach życia niezwłocznie przepijał i wydawał na kurrrrtyzany, więc skąd u niego nagle spora fabryka we własności, i to jeszcze w Polsce?
Profesór Doktór Wiktur retweeted
Replying to @twostateborder
negligence or/and incompetence
it's been like that for years
below satellite imagery of the same spot in 2024
Profesór Doktór Wiktur retweeted
Replying to @SmutneHistorie
Za jego czasów pani z matematyki nie dawała pierniczków za dobrze zrobione zadania, a matura miała poziom dzisiejszego Nobla z matematyki stosowanej.
Z polskiego każdy umiał piętnaście ksiąg Pana Tadeusza na pamięć, za jedną pomyłkę było siedzenie w kozie przez tydzień.
Wracając ze szkoły trzeba było wydoić krowę i odebrać poród u świni, po czym szło się po wodę do jeziora 25 km w jedną stronę.
Gdy człowiek nie zdążył do domu na wieczerzę to spał w studni ☝🏻
Tak było, ale co wy, młodzi możecie wiedzieć o życiu …
Profesór Doktór Wiktur retweeted
Fighterbomber’s reaction to the Borisoglebsk strike is pretty telling. He doesn’t address Ukraine’s claim that six Su-34Ms were destroyed at all. Instead, the Russian aviation-linked blogger talks about moving aircraft at least 400 km from the front, building proper concrete shelters and keeping only a few aircraft at closer bases. He even tells crews to quickly clean up or hide wreckage before Ukrainian satellites can photograph it. #Ukraine
KPP Lewiatan Lubi To 👍🏻
🇨🇳Elektroniczny kaganiec, czyli koniec pogaduszek w pracy.. w chińskich fabrykach to już nie człowiek cię nadzoruje - patrzy na ciebie kierownik będący SI.
Podobne metody stosuje Amazon w USA.
Na podstawie analizy z kamer, system generuje automatyczne raporty, aby zdecydować, czy osiągasz wyniki, czy zostajesz zwolniony..
Czy to przyszłość produktywności, czy początek dystopijnego koszmaru w miejscu pracy?





































