Joined September 2024
Albo i nie retweeted
Saudowie ścięli nowożeńców z Bangladeszu bo pocałowali się w czoło w Meczecie. Jakieś oburzenie i wyrazy potępienia polskich i europejskich polityków? Oczywiście, że nie. Ale poczekajcie tylko aż Izrael skaże na śmierć pierwszego mordercę - terrorystę. Będzie wycie. @MSZ_RP
BREAKING: Saudi Arabia Executes Bangladeshi Newlyweds Over Forehead Kiss in Mecca Mosque Two Bangladeshi nationals, identified as Nazrul Islam Abdul Basir and Siri Akhtar, have reportedly been executed in Saudi Arabia following their conviction over an alleged immoral act inside a mosque in Mecca. Reports circulating in Bangladesh claim the incident involved a kiss on the forehead between the newlyweds, who had travelled to Mecca for their honeymoon. The gesture was reportedly an expression of gratitude to Allah for their marriage. Their bodies have reportedly been returned to Bangladesh in two coffins for burial.
3
8
30
990
Albo i nie retweeted
Dior, Bulgari i Louis Vuitton do najtańszych nie należą
ciekaw jestem jakie są całkowite koszty zniszczenia
2
2
18
332
Co do lekarzy, miałem ok. 1,5 roku temu taką sytuację: Młoda, ok 2 lata, biegała po domu, uderzyła się w głowę, płacz i na chwilę straciła przytomność. Od razu z żoną działamy, ja dzwonię po karetkę. Przyjechali, pomogli, uspokoili nas, zawieźli nas na SOR i zakwalifikowali do chirurga bo na czole coś było do szycia (i też sprawdzali głowę). I znany warszawski chirurg (jak się później dowiedziałem) to zobaczył i zaczyna się na mnie drzeć, że z takim małym urazem ("draśnięciem") to ja nie powinienem zawracać głowy, że karetka to na inne przypadki-poważne potrzebna....Pielęgniarki miłe, ale boją się tego satrapy. I jak ktoś mnie zna: ja generalnie jestem miłym i spokojnym człowiekiem, ale jak wybuchnę, to rozniosę takiego buraka. I tak zacząłem gościa krytykować, sztorcować, że się zamknął i skupił się na dziecku. I co najważniejsze, chyba byłem pierwszym kto od dłuższego czasu sprzeciwił się takiemu chamstwu, bo komunikacją z pacjentem tego nie nazwę. I jak tak sobie myślę: młody rodzic, nie jestem lekarzem, młoda nam na chwilę zemdlała, bo uderzyła się w głowę, co ja mam sobie o tym wszystkim myśleć? I co mają zrobić osoby, które charakterologicznie nie są w stanie przeciwstawić się takim lekarzom-burakom? Żeby nie było, znam wspaniałych lekarzy (np. w warszawskim Szpitalu Bielański, gdzie uratowano moją mamę), ale nie oszukujmy się: poważna część tego zawodu to kasta, dziedziczna i przede wszystkim: mająca o sobie nieuzasadnione-wielkie mniemanie. Nie ma tutaj więc mowy o solidaryzmie. I petryfikują to w ostatnim czasie zarobki dla tej grupy.
124
256
10
3,729
199,147
Polscy „patrioci” którzy stanęli w obronie ruskich botów domagają się ode mnie przeprosin. A więc przepraszam polskich „patriotów” i ruskie boty że cieszyłem się że 🇺🇦 uciszyła farmy trolli w 🇷🇺, co ograniczyłoby wpływ Putina w 🇵🇱 i 🇪🇺. Przepraszam też że myślałem że na ucięciu ruskich macek zależy każdemu polskiemu patriocie - niestety nie doceniłem naszej „prawicy”. Przepraszam. Tu też się myliłem.
172
55
4
278
6,756
Socjolog wyjaśnia skąd się biorą widzowie kanału Dno i wyborcy Konfy.
212
191
10
650
50,711
Boże, jakie to piękne. Prorosyjski patostreamer Mateusz Ritter żołnierz WOT, został zatrzymany przez polskie służby bezpośrdnio podczas transmisji. Brawo, tak to powinno wyglądać. Gleba i do pierdla.
592
1,896
108
16,824
525,456
Wszyscy podają wpisy Niebezpiecznika, że to w zasadzie nic się nie stało, bo to tylko padły serwery indeksujące, ale nikt nie pisze o tym, że wszyscy odczuwają spadek aktywności putinowskiej propagandy, botów i prymitywnych trollkont, szczególnie w Niemczech, ale także i w Polsce. Co by ktoś nie pisał jest mniej hejtu, nienawiści, tępej putinowskiej propagandy i wszelkich niezadowolonych prawdziwych patriotów w poszczególnych państwach.
Spadek aktywności rosyjskich botów po awarii Yandexu uderzył w AfD i Konfederacje mocniej niż jakakolwiek debata parlamentarna. Nagle okazało się, że ten wielki „zryw wolnościowy” i „poparcie prawdziwych patriotów” sprowadzały się do dwóch serwerowni pod Moskwą i jednego skryptu w Pythonie. Wyobraźcie sobie minę Sławomira Mentzena, który rano wjeżdża na TikToka ze swoim ulubionym dynamicznym montażem, klaska w dłonie, czeka na miliony wyświetleń... a pod filmem cisza. Żaden user83920194 nie pisze już, że „Mentzen zaorał system”, a tysiące profilowych z polską flagą nagle zgasły razem z serwerem w Sasowie. Grzegorz Braun biega po Sejmie z gaśnicą i szuka spisku, ale prawda jest prostsza: po prostu ktoś po drugiej stronie granicy odpiął go od prądu. Nagle okazało się, że o „ukrainizacji Polski” dyskutowało nie pół miliona Polaków, tylko trzy przegrzane karty graficzne w obwodzie riazańskim. Po drugiej stronie Odry wcale nie jest weselej. Alice Weidel i jej koledzy z AfD jeszcze wczoraj opowiadali o „niewytłumaczalnym geście pokoju z Rosją” i „upadku niemieckiej gospodarki”, a dzisiaj ich sekcja komentarzy wygląda jak opuszczone miasteczko z westernu. Gdy w Rosji padły superkomputery, z niemieckiego internetu wyparowało nagle pół miliona „oburzonych obywateli”, którzy w pięciu różnych językach pisali dokładnie te same posty o tanim gazie. Nagle politycy, którzy jeszcze wczoraj pozowali na pogromców establishmentu, zostali bez cyfrowego dopingu. Cały ten ich groźny, antyeuropejski zryw bez wsparcia z fabryki trolli wygląda jak groźny pies, któremu ktoś wyjął baterie z ogona. Wygląda na to, że kiedy w Rosji wyłączą router, cała ta głośna „alternatywa dla Europy” zostaje z kilkoma prawdziwymi zwolennikami i zastanawia się, dlaczego te wszystkie miliony serduszek w internecie pisały po polsku i niemiecku, ale myślały w cyrylicy.
168
42
3
284
7,470
Najsmutniejsze w poniższym wpisie @Tatarigami_UA jest to że zawiera on wiele prawdy. Ewolucja przestrzeni informacyjnej na przestrzeni ostatnich 20 lat była dość prosta: socjal media ominęły "filtr" klasycznych redakcji które decydowały co jest prawdą a co nie. Zwykle było to w interesie danej redakcji (biznesu) lub sensu largo: danej kraju / idei. Socjal media dały zaś ułudę nieskrępowanej i wolnej informacji i demokratyzacji dostępu do niej. Niestety z dwóch powodu "nowe okazało się gorsze niż stare": a) algorytmy socjalmediów skalibrowane pod uzależnianie ludzi od spędzania czasu na danych platformach. I nawet jak jakieś medium (YT, FB) ma lewicowe lub hoplofobiczne skrzywienie to dalej algorytm podsuwa treści viralowe, uzależniające od klikania/przewijania, zgodne z jakimś wytargetowanym przez algorytmy profilem oglądającego. Co gorsza - komentarze są proste i łatwe do narzucania dyskursu przez setki botów /fake kont piszących o "ukraińskich dronach które wleciały do Polski" itp. b) skoro nie ma żadnego realnego "filtra" oceniającego jakość danej informacji to zaczyna ona docierać taka jaka...została stworzona. Na przykład przez propagandę rosyjską. W Polsce byłą już "Teresa z Ostródy" mamy "polskiego Polaka z Polski za polexitem i " itp I niestety zanim prawda włoży buty to kłamstwo sto razy obiegnie ziemię. Niestety ale efektem stałą się realna możliwość wpływania na wyniki wyborów w krajach demokratycznych przez obce państwa - zwłaszcza niedemokratyczne. Ale i nie tylko ponieważ przypominam że USA określiło UE jako konkurenta i jasno podkreśliło wspieranie tendencji odśrodkowych w UE... W każdym razie: jeżeli zniszczenie rosyjskich centrów danych Yandexu faktycznie pokaże znaczący spadek ruchu botów i trolli w sieci (a zwłaszcza komentarzy) to będzie to pokazywać skalę rosyjskiego wpływu w sieci.
This explains why Texas separatists, with their totally coincidentally identical “Veteran, Christian, Father, MAGA” bios, have suddenly gone awfully quiet today, right alongside their Quebec counterparts, conspiracy whackos, and Polish anti-EU eurosceptics
66
120
1
1,140
66,171
Albo i nie retweeted
The topic of the day has been the strikes on Yandex data centers and whether they affect the Russian bot/troll army. There have been some initial research done on this, and the most interesting finding comes from Reddit: after the strikes, many US-related subreddits lost a lot of traffic. Same happened in German and Irish subreddits. As most of you know, Reddit is one of the most popular sources of information for LLMs, and I have zero doubt that Russians are actively trying to steer conversations across the platform to favor their narratives. Full analysis and methodology here: reddit.com/r/theydidthemath/…
79
1,166
92
4,149
128,941
Funkcjonariusze CBZC oraz Zarządu w Radomiu @CBSPolicji w ramach prowadzonych śledztw pod nadzorem @Prok_Okreg_SIE, zatrzymali 12 osób, podejrzanych o dokonywanie oszustw za pomocą szybkich płatności mobilnych. ❌ Działania ponadto wspierały @ABW_GOV_PL oraz CPKP BOA. 🫱🏼‍🫲🏻 Łączna wartość zabezpieczonego mienia przekracza 850 tys. zł ❗️
2
9
2
50
10,942
Albo i nie retweeted
Replying to @wolski_jaros
Kalendarz adwentowy 😃
13
66
5
905
47,075
With Yandex data centers under constant attack, I’m starting to worry that the White House will issue yet another demand to stop the strikes. After all, it would be a tragedy if Russia’s valuable bot traffic dried up just before the midterms.
119
1,667
77
11,944
579,694
Kiedyś organizowałem protesty przeciw ACTA. Broniłem anonimowego, wolnego internetu przed zakusami państwa. Dzisiaj z bólem uważam, że w jednej fundamentalnej sprawie czas powiedzieć coś odwrotnego: dość anonimowości bez odpowiedzialności. #kazaniepolityczne nr 43 ZDEJMIJMY MASKI Przez wiele lat uważałem anonimowość w internecie za część wolności. Ba. Nie tylko uważałem. Broniłem jej. Byłem jednym z ludzi organizujących w Polsce protesty przeciwko ACTA. Siedziałem później w Kancelarii Premiera @PremierRP na spotkaniu z Donaldem Tuskiem @donaldtusk i uczestniczyłem w debacie, podczas której premier dostawał pytania, których naprawdę nie chciał wtedy usłyszeć. Byliśmy przekonani, że bronimy wolnego internetu przed państwem. I wiecie co? Wtedy prawdopodobnie mieliśmy rację. Ale dzisiaj, po kilkunastu latach, trzeba mieć odwagę powiedzieć coś znacznie trudniejszego: świat się zmienił. Dziś w świecie AI albo jesteś człowiekiem albo jesteś botem. Dziś musimy wybrać. A rozwiązania, które kiedyś chroniły wolność, zaczynają dzisiaj chronić również ludzi, którzy tę wolność wykorzystują do niszczenia innych. I dlatego biję się w pierś. Bo chyba doszliśmy do momentu, w którym trzeba powiedzieć: dość anonimowości bez odpowiedzialności. Ostatnie dni są tego brutalnym przypomnieniem. Mamy serię dramatycznych ataków młodych ludzi w szkołach. Mamy groźby publikowane w internecie. Mamy plotki o kolejnych atakach, które powodują panikę rodziców i zamykanie szkół. Policja sprawdziła dziesiątki tysięcy placówek i zatrzymywała młodych ludzi publikujących groźby albo posiadających niebezpieczne przedmioty. Jednocześnie służby podkreślają, że nie potwierdzono opowieści o jednym zorganizowanym internetowym „wyzwaniu”, które miałoby koordynować te zdarzenia. I to jest właśnie internet w pigułce. Fakt. Plotka. Groźba. Film. Konto bez nazwiska. Kolejne konto kopiujące poprzednie. Ktoś wrzuca bzdurę. Ktoś ją podaje. Ktoś się przestraszy. Ktoś inny uzna, że to świetny pomysł. A potem państwo próbuje ustalić, który z pięciu tysięcy anonimowych „WojownikówPolski88” jest piętnastoletnim idiotą, który chce postraszyć kolegów, który jest dorosłym prowokatorem, który botem, a który kontem sterowanym z Petersburga. I wszyscy udajemy, że tak właśnie musi wyglądać wolność. Nie musi. Rząd zapowiada teraz kolejne rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa dzieci w internecie. Donald Tusk poinformował dziś, że ustawa dotycząca bezpieczeństwa w sieci ma trafić w tym tygodniu na biurko prezydenta. Równolegle od miesięcy procedowane są przepisy wdrażające europejski Digital Services Act, mechanizmy ograniczania nielegalnych treści oraz rozwiązania dotyczące ochrony dzieci. Świetnie. Naprawdę. Tylko że mam wrażenie, że znowu zaczynamy remont domu od wymiany firanek. Będziemy usuwać treści. Blokować treści. Oznaczać treści. Weryfikować wiek. Nakładać obowiązki na platformy. Powoływać koordynatorów. Tworzyć procedury zgłaszania. Jeszcze jeden urząd. Jeszcze jedna dyrektywa. Jeszcze jeden formularz. A w środku pokoju siedzi słoń. Anonimowość. Bo największym problemem dzisiejszego internetu nie jest to, że człowiek może powiedzieć głupotę. Od tysięcy lat ludzie mówią głupoty. Problem polega na tym, że internet stworzył pierwsze w historii gigantyczne forum publiczne, na którym człowiek może jednocześnie: mieć ogromny wpływ, docierać do setek tysięcy ludzi, niszczyć reputację innych, rozpowszechniać kłamstwa, grozić, organizować nagonkę, prowadzić operację dezinformacyjną i robić to wszystko bez nazwiska, bez twarzy i praktycznie bez społecznego kosztu. To jest aberracja. Gdybym stanął na rynku i zaczął krzyczeć, że mój sąsiad jest pedofilem, ludzie zobaczyliby, kto to mówi. Gdybym napisał to w gazecie, pod tekstem byłoby nazwisko autora i wydawcy. Gdybym powiedział to w telewizji, zostałoby moje nagranie. A w internecie? „Patriota_78291” pisze. Profil założony trzy tygodnie temu. Zdjęcie husarza. 321 obserwujących. I pół Polski zastanawia się przez dwa dni, czy minister faktycznie ukradł milion dolarów. Potem okazuje się, że nie. Konto znika. Za godzinę powstaje „Patriota_78292”. I jedziemy dalej. Nie. To nie jest wolność słowa. To jest wolność od odpowiedzialności za słowo. A to są dwie kompletnie różne rzeczy. Do tego dochodzą rosyjskie operacje informacyjne, farmy trolli, automatyzacja, AI i możliwość produkowania setek tysięcy komunikatów praktycznie za darmo. Polskie służby same mówią dziś o radykalizacji młodzieży i rosnącej aktywności przeciwnika w cyberprzestrzeni. I my nadal próbujemy walczyć z XXI-wieczną wojną informacyjną regulaminem forum dyskusyjnego z 2004 roku. Może więc czas powiedzieć rzecz niepopularną. Chcesz uczestniczyć w publicznej debacie internetowej? Zweryfikuj swoją tożsamość. Nie oznacza to, że nazwisko musi wisieć na ekranie. To ważne. Pseudonim powinien pozostać możliwy. Są ludzie, którzy mają bardzo dobre powody, żeby publicznie nie ujawniać swojej tożsamości. Sygnalista. Ofiara przemocy. Człowiek mówiący o własnej chorobie. Osoba funkcjonująca w środowisku, w którym ujawnienie pewnych informacji może ją narazić na niebezpieczeństwo. Opozycjonista w państwie autorytarnym. Prywatność trzeba chronić. Ale prywatność to nie to samo co anonimowość wobec wszystkich. Platforma powinna wiedzieć, że za kontem stoi realny człowiek. Jedna osoba. Jedna zweryfikowana tożsamość. A jeżeli ten człowiek popełnia przestępstwo, sąd i organy ścigania muszą być w stanie ustalić, kto nim jest. Koniec z produkowaniem trzydziestu kont. Koniec z armiami fikcyjnych obywateli. Koniec z sytuacją, w której jedna agencja, jedna partia, jeden biznesmen albo jedna rosyjska fabryka trolli może stworzyć nam w dwa dni „społeczne oburzenie”. Bo bardzo często w internecie nie oglądamy opinii publicznej. Oglądamy scenografię opinii publicznej. Sto kont pisze to samo. Dziennikarz widzi trend. Polityk widzi trend. Telewizja robi materiał o trendzie. Politycy odpowiadają na materiał. I po trzech dniach fikcja wyprodukowana przez kilkudziesięciu ludzi zaczyna mieć realny wpływ na państwo. Genialne. Stoimy przed lustrem i kłócimy się z własnym odbiciem. Najzabawniejsze jest to, że dokładnie wiem, co teraz powiedzą moi dawni koledzy z protestów przeciw ACTA. „Gierej zwariował”. „Chce cenzury internetu”. „Państwo będzie wiedziało, co piszemy”. Nie. Państwo już bardzo często może ustalić, co piszecie. Google wie. Meta wie. Operator wie. Telefon wie. Bank wie. Reklamodawca wie nawet, że wczoraj oglądałeś buty i dzisiaj zamierzasz kupić rower. Żyjemy w najbardziej monitorowanym społeczeństwie w historii ludzkości, a jednocześnie bawimy się w teatr, że nick „Zbyszek1987PL” daje nam jakąś magiczną anonimowość. Nie daje. Daje przede wszystkim poczucie bezkarności. A ludzie zachowują się inaczej, kiedy podpisują się swoim nazwiskiem. Nagle język robi się trochę spokojniejszy. Oskarżenie trochę bardziej przemyślane. Groźba przestaje być tak zabawna. Bo z tyłu głowy pojawia się bardzo zdrowa myśl: to jestem ja. To ja to powiedziałem. To ja będę musiał za to odpowiedzieć. Przez lata wierzyliśmy, że edukacja wystarczy. Że internet dojrzeje. Że społeczeństwo samo wypracuje normy. Że dobry przekaz pokona zły przekaz. Że prawda obroni się sama. Nie obroniła się. Bo kłamstwo dostało algorytm. Boty. AI. Farmy kont. Pieniądze. I państwa, które traktują dezinformację jak broń. Może więc trzeba zrobić coś, czego politycy boją się powiedzieć. Internet jest przestrzenią publiczną. A przestrzeń publiczna potrzebuje zasad. Nie cenzury. Nie ministerstwa prawdy. Nie urzędnika decydującego, który pogląd wolno wyrazić. Przeciwnie. Możesz mówić najbardziej idiotyczne rzeczy na świecie. Możesz uważać Tuska za geniusza. Możesz uważać Tuska za idiotę. Możesz wielbić Kaczyńskiego. Możesz uważać, że Kaczyński zniszczył Polskę. Możesz uważać Nawrockiego za męża stanu albo za największą pomyłkę naszej polityki. Mów. To właśnie jest wolność słowa. Ale miej odwagę powiedzieć: to ja. Nie pięć tysięcy botów. Nie trzydzieści kont. Nie anonimowa „MamaZaniepokojona”. Człowiek. Obywatel. Podmiot debaty. Kiedyś protestowałem przeciw ACTA, bo uważałem, że państwo próbuje wejść za daleko w internet. Dzisiaj uważam, że popełnilibyśmy odwrotny błąd, udając, że internet nadal jest niewinnym placem zabaw dla grupki studentów. Nie jest. Jest miejscem, w którym odbywają się wybory. Wojny informacyjne. Nagonki. Przestępstwa. Rekrutacja ekstremistów. Biznes. Polityka. Życie naszych dzieci. I coraz większa część naszego własnego życia. Dlatego jestem gotów na dyskusję, której jeszcze kilka lat temu sam bym nie rozpoczął. Jeżeli trzeba - zróbmy referendum. Zapytajmy Polaków: czy chcemy internetu, w którym każdy uczestnik publicznej debaty musi posiadać zweryfikowaną tożsamość? Nie obowiązek wyświetlania nazwiska. Obowiązek posiadania nazwiska za kontem. Bo wolność słowa jest jednym z fundamentów demokracji. Ale demokracja nie polega na tym, że nikt nie wie, kto mówi. Demokracja polega na tym, że każdy może mówić i każdy bierze odpowiedzialność za własne słowa. Kiedyś walczyłem o wolny internet. Dzisiaj nadal chcę go bronić. Tylko po kilkunastu latach już wiem, że największym zagrożeniem dla wolnego internetu nie zawsze jest państwo. Czasem jest nim człowiek w masce, który odkrył, że może bezkarnie podpalić pół miasta jednym kłamstwem. Czas zdjąć maski. Nie po to, żeby mówić mniej. Po to, żeby nasze słowa znowu coś znaczyły. *obrazek wygenerowany z użyciem AI.
🤖 Made with AI
124
178
43
510
41,602
Albo i nie retweeted
Mia Schem podnosiła swoje odstrzelone ramię z ziemi. Przyszyli je w Gazie, bez znieczulenia. Dziś jest sporo krótsze od zdrowego i trwale uszkodzone. Mia dopiero teraz, po 3 latach, zaczyna układać sobie w głowie to, co przeżyła. Nawet dzieci w mieszkaniu, w którym ją przetrzymywano (w klatce), pastwiły się nad nią psychicznie. Głodzono ją, a wodę racjonowano tak, byle tylko utrzymać ją przy życiu. Kobiety, na których solidarność liczyła, były jeszcze gorsze od mężczyzn. (To samo mówią Jezydki uprowadzone przez islamistów podczas ataku ISIS 12 lat temu). Była też trzymana w klatce w podziemnych tunelach. Musiała do niej iść całymi godzinami. Nie mogła okazywać żadnych uczuć, za każdą chwilą słabości słyszała pogróżki. Porywacz twierdził, że nigdy już nie wróci do domu i że on weźmie ją sobie za żonę. Z drugiej strony miała dużo szczęścia -- wypuszczono ją "już" po 55 dniach...
October 7 hostage Mia Schem tells the Mail what she thinks of pro-Palestine 'sheep' who hate Israel, Drake's pro-Gaza song and reveals Hamas brutality left her with one arm shorter than the other trib.al/WUvGPGo
7
12
1
25
891
Albo i nie retweeted
Menedżer ds raportowania w W-wa z 20letnim dosw chce mniej niż zarabia pielegniarka na prowincji po licencjacie jak weźmie parę nadgodzin. Nie mówię już o pewności zatrudnienia, bla bla. Ocenę zostawiam wam.
59
10
364
38,899
Z okazji toczącej się obecnie bezprecedensowej kampanii strachu chciałbym przypomnieć swój tekst prawie sprzed roku. Stawiałem w nim nieśmiało tezę, że za radykalizacją dzieci, manosferą i innymi toksycznymi przekazami w infosferze stoi przede wszystkim Rosja. Dziś taka teza wydaje się troszkę mniej kontrowersyjna niż wtedy, prawda? REDPILLOWCY WSZYSTKICH KRAJÓW Zastanawiam się czy nie mam manii prześladowczej – sami oceńcie. Obejrzałem wybitny serial na Netflixie pt. „Dojrzewanie”. Powinni go na pewno poznać rodzice dzieciaków wkraczających w dorastanie, bo mówi o zagrożeniach sieci społecznościowych oraz tzw. kultury incelskiej, czy manosfery. Ja jednak po obejrzeniu pomyślałem o Kremlu. Dlaczego? Wiem od swoich dzieci, że znają temat toksycznej męskości z Tik-Toka i przekazów Andrew Tate’a. Jest to influencer, promujący formę kultury macho związaną z pogardą dla płci przeciwnej, skrajnym materializmem. Zakładam, że większość dzieciaków ogląda te treści dla beki. Ułamek procenta łapie się jednak na toksyczny przekaz. Na świecie było kilka masowych zbrodni z nienawiści związanych z kulturą incelską. Co łączy Andrew Tate’a z Putinem albo Polską? Jeśli wejdziemy na kanał innego influencera Mario Nawfala okazuje się, że Tate oprócz mizoginizmu szerzył treści geopolityczne. Wypowiadał się o wojnie w Ukrainie, czy porządku na Bliskim Wschodzie. Wszystko w duchu MAGA i Kremla. Jest polski akcent. Nawfal ma świetne układy z redaktorem Rachoniem oraz PiS-em. Przeprowadził wywiady z Łukaszenką, Muskiem oraz… Mateuszem Morawieckim. Andrew Tate został oskarżony w Rumunii między innymi o gwałty oraz handel ludźmi. Administracja Trumpa uruchomiła presję, aby go uwolnić i odesłać do USA. Czy to możliwe, że przekaz papieża manosfery realizuje cele Kremla? Jestem o tym przekonany. Chodzi o budowanie na Zachodzie jak najliczniejszych linii podziału. Pomysł, żeby napuścić na siebie kobiety i mężczyzn jest genialny w swoim makiawelizmie. Swego czasu sprawdzałem zbieżności narracji polskich redpillowców z rosyjską propagandą. Nikt chyba się tym specjalnie nie interesował. Dostrzegłem, że przemycany jest przekaz zniechęcający do mobilizacji wojskowej. Na zasadzie - dlaczego kobiety mają popijać kawę z sojowym latte, a mężczyźni ginąć na froncie? W kilku miastach organizowane były nawet pseudopacyfistyczne protesty. Ta działalność bez wątpienia wpisuje się w potrzeby Kremla – należy pokazać, że młodzi Polacy nie chcą bronić Ojczyzny. Polscy redpillowcy demaskują się także z innego powodu. Jest to na tyle nieliczne grono, że obsługują wiele tematów. Szybko można znaleźć ich związki z Konfederacją, gadzinówkami typu „Najwyższy Czas”. Ci sami ludzie, którzy propagują manosferę, szczują przeciwko Ukraińcom, walczą z Zielonym Ładem, rozsiewają teorie antyszczepionkowe. SPOILER ALERT. W serialu nastoletni bohater pod wpływem incelskiej kultury morduje koleżankę. Choć serial nie jest oparty o prawdziwą zbrodnię, wiemy, że takie rzeczy się przecież dzieją. Nie potrafię nawet wyrazić swoich uczuć do ludzi, którzy ten toksyczny przekaz promują także w naszym kraju. Przekaz tak prymitywny i głupi, że trafia albo do ludzi głęboko zaburzonych albo do… dzieci. Ci ludzie mają twarze i nazwiska. Jeśli chcecie je poznać, link do tekstu o polskich redpillowcach w komentarzu.
14
112
4
244
4,572
Albo i nie retweeted
The holy grail for robotics is being able to generalize: doing work in unseen places We rented 30 homes in the Bay Area and are doing tasks without any new training
605
755
459
7,926
2,347,678
Stop blaming everything on us.
719
8,618
701
47,948
2,060,795