Maciek retweeted
To doprecyzujmy:
Sędziów sądów powszechnych powołuje, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, Prezydent (art. 179 Konstytucji). Przy powołaniu przez Prezydenta sędzia sądu powszechnego składa ślubowanie wobec Prezydenta (art. 66 par. 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych).
Sędziów sądów administracyjnych powołuje, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, Prezydent (art. 179 Konstytucji). Sędzią sądu administracyjnego jest osoba powołana na to stanowisko przez Prezydenta , która złożyła ślubowanie wobec Prezydenta (art. 5 par. 1 Prawa o ustroju sądów administracyjnych).
Czyli objęcie stanowiska sędziego sądu powszechnego i sądu administracyjnego wymaga złożenia ślubowania.
Sędziów Trybunału Konstytucyjnego natomiast wybiera Sejm (art. 194 ust. 1 Konstytucji). Osoba wybrana na stanowisko sędziego TK składa wobec Prezydenta ślubowanie, pod takim rygorem, że odmowa złożenia ślubowania oznacza zrzeczenie się stanowiska sędziego TK (art. 4 ust. 1 i 2 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego).
Zrzeczenie się urzędu sędziego TK z istoty dotyczyć może tylko urzędu, który został objęty. Czyli ślubowanie sędziego TK wobec Prezydenta składa osoba, która jest sędzią TK.
Proszę pozwolić, że założę, że to rozróżnienie dokonane w Konstytucji i ustawach jest czytelne i zrozumiałe dla każdego organu władzy publicznej.
Nie ma innej drogi w Polsce, innego doświadczenia ustrojowego, innego mechanizmu do zostania sędzią Rzeczypospolitej Polskiej jak ten, aby złożyć przysięgę wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - Prezydent RP @NawrockiKn.
To Prezydent nie wykonuje swojego konstytucyjnego obowiązku. To Prezydent łamie ponad 35-letnią tradycję ustrojową, o której sam mówi. To Prezydent dzieli sędziów na lepszych i gorszych i blokuje wymiar sprawiedliwości z powodów politycznych.
Nie można powoływać się na tradycję przysięgi sędziowskiej, jednocześnie odmawiając jej przyjęcia od legalnie powołanych sędziów.
Po roku 1989, w czasie transformacji ustrojowej, w czasie wielu społecznych, politycznych i geopolitycznych kryzysów – w obliczu ponad 35 lat – tysiące sędziów Rzeczypospolitej Polskiej składało swoją przysięgę wobec – a więc w obecności – Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, stając się sędziami, tak jak Państwo staliście się sędziami dzisiaj. Nie ma innej drogi w Polsce, innego doświadczenia ustrojowego, innego mechanizmu do zostania sędzią Rzeczypospolitej Polskiej jak ten, aby złożyć przysięgę wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
- Prezydent RP @NawrockiKn.
Szanowna Kancelario,
To jest manipulacja i skrajnie wybiórcze czytanie Konstytucji, nie wierność jej.
Powołujecie się Państwo na art. 8 i art. 87, ale przemilczacie te artykuły, które są niewygodne dla tej tezy.
Art. 9 Konstytucji RP mówi wprost: "Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego." To jest ten sam rozdział, te same zasady ogólne. Nie można dochować wierności Rzeczypospolitej, cytując Konstytucję wybiórczo.
Art. 91 ust. 1, 2 i 3 Konstytucji mówi, że ratyfikowana umowa międzynarodowa stanowi część krajowego porządku prawnego i ma pierwszeństwo przed ustawą. Art. 90 mówi o możliwości przekazania kompetencji organów władzy państwowej organizacji międzynarodowej. Na tej podstawie Polska ratyfikowała traktaty unijne i Europejską Konwencję Praw Człowieka. Na tej podstawie jesteśmy związani orzeczeniami TSUE i ETPCz.
Fundamentem polskiego ustroju jest więc nie tylko to, że Konstytucja jest najwyższym prawem, ale też to, że to sama Konstytucja nakazuje nam szanować prawo międzynarodowe, które dobrowolnie przyjęliśmy.
Sugerowanie, że wierność Konstytucji oznacza ignorowanie międzynarodowych trybunałów, to stawianie Polski poza wspólnotą demokratycznych państw prawa, którą sami współtworzyliśmy. To nie jest obrona suwerenności. To jest jej osłabianie, bo suwerenna Polska to Polska wiarygodna, dotrzymująca zobowiązań.
W przysiędze przysięgaliście Państwo także na wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Tej wierności można dochować tylko za sprawą spoglądania na fundament polskiego ustroju, jakim jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Zarówno w artykule 8., jak i w artykule 87. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przeczytamy, że to ona jest najważniejszym, podstawowym, fundamentalnym i zasadniczym źródłem prawa w naszej ukochanej Ojczyźnie. Ani w jednym, ani w drugim artykule nie ma międzynarodowych trybunałów, jednych i drugich komisji, które opiniują polski system prawny.
- Prezydent RP @NawrockiKn.
Kancelaria Prezydenta nazywa "nielegalnym" ślubowanie, bo odbyło się bez Prezydenta.
To jakby lekarz odmówił przyjęcia pacjenta, a potem nazwał jego leczenie w innym szpitalu "nielegalnym".
Sami stworzyliście problem, sami nie przychodzicie, a potem krzyczycie "cyrk".
Prawda jest prosta: boicie się, że stracicie TK
Dziś przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego przemawiałem podczas manifestacji w obronie niezależności TK ⤵️
💬 „Stoję tutaj jako szef gabinetu Prezydenta Rzeczpospolitej, żeby w imieniu Prezydenta Karola Nawrockiego, wszystkim, którzy dzisiaj tutaj są, powiedzieć dziękuję.”
💬 „Najwyższym prawem Rzeczpospolitej jest konstytucja, a Prezydent jest strażnikiem konstytucji. I Prezydent Karol Nawrocki powiedział stanowczo będzie strażnikiem konstytucji będzie jej bronił przed innymi organami, instytucjami państwa, które nie będą chciały jej respektować.
💬 „Ten rząd, który obecnie rządzi, rząd Donalda Tuska od trzech lat niszczy wszystko, co jest fundamentem Rzeczpospolitej. Niszczy wszystko, co jest fundamentem naszej wspólnoty narodowej.”
💬 „Ten rząd robi wszystko, żeby zawłaszczyć instytucje państwa, które są zapisane w konstytucji Rzeczpospolitej dla Wspólnoty Narodowej. Oni chcą je traktować jako narzędzie walki politycznej.”
💬 „Celem rządu Donalda Tuska nie jest tańsze paliwo. Celem rządu Donalda Tuska nie jest tańszy prąd, nie jest tańszy czy węgiel na zimę. Celem rządu Donalda Tuska nie jest rozwój państwa na miarę XXI wieku [...] Celem rządu Donalda Tuska jest przejęcie pełni władzy niezależnych instytucji.”
💬„Najpierw było nielegalne przejęcie telewizji publicznej, później nielegalne przejęcie prokuratury, teraz Trybunał Konstytucyjny, następnie pewnie będzie Narodowy Bank Polski, a później zamach na status Prezydenta Rzeczpospolitej. Tylko razem możemy temu się sprzeciwić.”
💬 „Pokazujecie, że jesteście tutaj, bo ten temat jest ważny dla Polski. Ten temat jest ważny dla Rzeczpospolitej. Temat Trybunału Konstytucyjnego jest ważny dla Rzeczpospolitej.”
„Pokazaliśmy, że nie da się złamać naszego ducha, bo naszą nadzieją jest Polska.”
💬„Jeszcze raz w imieniu Prezydenta Karola Nawrockiego dziękuję, że tu jesteście. Dziękuję, że pokazujecie, że to jest ważna sprawa, że bronicie niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Niech żyje Polska, niech żyją Polacy.”
Fot. PAP
Wpis PiS z apelem Kaczyńskiego „Jedność, jedność i jeszcze raz jedność!” to kolejny przykład klasycznej retoryki, która jedność traktuje instrumentalnie, a w praktyce pogłębia podział narodu i destabilizuje państwo.
Kaczyński mówi o jedności patriotów, o prawdzie „po naszej stronie” i o tym, że obecna władza „kłamie, łamie prawo i krzywdzi cały naród” (w tym tych, którzy ją popierają). Jednocześnie porównuje sytuację do komunizmu i wzywa do zgody ponad różnicami tylko po to, by wygrać wybory i „zabezpieczyć Polskę raz na zawsze”. To nie jest język stabilizacji państwa ani budowania wspólnoty narodowej. To język permanentnej wojny obozowej: „my” = jedyni prawdziwi patrioci i strażnicy prawdy, „oni” = kłamcy i szkodnicy narodu.
Taka logika od lat działa destabilizująco. Zamiast wzmacniać instytucje i zaufanie między obywatelami, Kaczyński i jego środowisko systematycznie je podważają, gdy tracą nad nimi kontrolę (TK, sądy, media publiczne, NBP). Protest przed Trybunałem, starcia z policją, oskarżenia o „zamach” i „czarną historię demokracji” to nie obrona stabilności — to eskalacja konfliktu instytucjonalnego. Państwo stabilne nie wymaga wieców „w obronie” organów, które właśnie tracą legitymację w oczach większości i partnerów zewnętrznych. Stabilizacja wymaga reguł, które obowiązują niezależnie od tego, kto rządzi, a nie ich selektywnej obrony.
Podział narodu jest tu metodą, nie skutkiem ubocznym. Gdy „prawda jest tylko po naszej stronie”, a zwolennicy drugiej strony są przedstawiani jako ofiary kłamstwa albo współsprawcy krzywdy narodu, nie ma przestrzeni na rzeczywistą jedność obywatelską. Jest tylko jedność elektoratu i mobilizacja przeciwko reszcie. Kaczyński przez lata budował politykę na polaryzacji (my vs. oni, patrioci vs. zdrajcy, „pedagogika wstydu” itd.). Apel o jedność pojawia się wtedy, gdy potrzebuje skonsolidowanego bloku do odzyskania władzy — nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie.
W efekcie państwo nie jest stabilizowane, tylko trwale podzielone na dwa wrogie obozy, z coraz słabszym zaufaniem do instytucji, prawa i siebie nawzajem. Mówienie „jedność” nie zmienia faktu, że praktyka polityczna Kaczyńskiego i PiS od lat jest jedną z głównych sił tego podziału. Jedność nie powstaje z retoryki wojennej i wyłącznego prawa do prawdy. Powstaje z akceptacji, że Polska jest wspólna także dla tych, którzy głosują inaczej.
Wpis PiS z apelem Kaczyńskiego „Jedność, jedność i jeszcze raz jedność!” to kolejny przykład klasycznej retoryki, która jedność traktuje instrumentalnie, a w praktyce pogłębia podział narodu i destabilizuje państwo.
Kaczyński mówi o jedności patriotów, o prawdzie „po naszej stronie” i o tym, że obecna władza „kłamie, łamie prawo i krzywdzi cały naród” (w tym tych, którzy ją popierają). Jednocześnie porównuje sytuację do komunizmu i wzywa do zgody ponad różnicami tylko po to, by wygrać wybory i „zabezpieczyć Polskę raz na zawsze”. To nie jest język stabilizacji państwa ani budowania wspólnoty narodowej. To język permanentnej wojny obozowej: „my” = jedyni prawdziwi patrioci i strażnicy prawdy, „oni” = kłamcy i szkodnicy narodu.
Taka logika od lat działa destabilizująco. Zamiast wzmacniać instytucje i zaufanie między obywatelami, Kaczyński i jego środowisko systematycznie je podważają, gdy tracą nad nimi kontrolę (TK, sądy, media publiczne, NBP). Protest przed Trybunałem, starcia z policją, oskarżenia o „zamach” i „czarną historię demokracji” to nie obrona stabilności — to eskalacja konfliktu instytucjonalnego. Państwo stabilne nie wymaga wieców „w obronie” organów, które właśnie tracą legitymację w oczach większości i partnerów zewnętrznych. Stabilizacja wymaga reguł, które obowiązują niezależnie od tego, kto rządzi, a nie ich selektywnej obrony.
Podział narodu jest tu metodą, nie skutkiem ubocznym. Gdy „prawda jest tylko po naszej stronie”, a zwolennicy drugiej strony są przedstawiani jako ofiary kłamstwa albo współsprawcy krzywdy narodu, nie ma przestrzeni na rzeczywistą jedność obywatelską. Jest tylko jedność elektoratu i mobilizacja przeciwko reszcie. Kaczyński przez lata budował politykę na polaryzacji (my vs. oni, patrioci vs. zdrajcy, „pedagogika wstydu” itd.). Apel o jedność pojawia się wtedy, gdy potrzebuje skonsolidowanego bloku do odzyskania władzy — nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie.
W efekcie państwo nie jest stabilizowane, tylko trwale podzielone na dwa wrogie obozy, z coraz słabszym zaufaniem do instytucji, prawa i siebie nawzajem. Mówienie „jedność” nie zmienia faktu, że praktyka polityczna Kaczyńskiego i PiS od lat jest jedną z głównych sił tego podziału. Jedność nie powstaje z retoryki wojennej i wyłącznego prawa do prawdy. Powstaje z akceptacji, że Polska jest wspólna także dla tych, którzy głosują inaczej.
Art. 4 ustawy o statusie sędziów TK mówi, że osoba wybrana składa ślubowanie wobec Prezydenta. To obowiązek osoby wybranej, a nie prerogatywa głowy państwa do uznaniowego „przyjmowania” lub odmawiania. Ślubowanie jest jednostronną czynnością sędziego skierowaną do urzędu Prezydenta. Prezydent nie jest „drugą instancją” po Sejmie.
Rząd nie „zawłaszcza” instytucji – próbuje przywrócić im niezależność po latach partyjnego podporządkowania. PiS broni status quo, które samo stworzyło, i robi to retoryką, która dzieli społeczeństwo. To nie obrona Konstytucji, tylko obrona własnych wpływów.
Ten wpis PiS (i przemówienie Szefernakera przed TK) to klasyczna, hipokrytyczna retoryka partyjna: oskarżanie przeciwnika o to, co sami robili przez 8 lat, przy jednoczesnym dzieleniu społeczeństwa na „obrońców wspólnoty” i „niszczycieli państwa”
Ten wpis PiS (i przemówienie Szefernakera przed TK) to klasyczna, hipokrytyczna retoryka partyjna: oskarżanie przeciwnika o to, co sami robili przez 8 lat, przy jednoczesnym dzieleniu społeczeństwa na „obrońców wspólnoty” i „niszczycieli państwa”.
Co naprawdę mówi ten post
Szefernaker (szef gabinetu prezydenta Nawrockiego) twierdzi, że rząd Tuska „od trzech lat niszczy wszystko, co jest fundamentem Rzeczypospolitej i wspólnoty narodowej”, stosuje „zarzuty polityczne i areszty polityczne” oraz „robi wszystko, żeby zawłaszczyć instytucje państwa zapisane w Konstytucji dla wspólnoty narodowej” i traktować je jako „narzędzie walki politycznej”.
To nie jest analiza prawna ani fakt. To emocjonalny przekaz na manifestacji przed Trybunałem Konstytucyjnym, który ma mobilizować elektorat PiS wokół narracji „obrony TK przed zamachem”.
Hipokryzja, która bije w oczy
To PiS w latach 2015–2023 przeprowadziło systematyczne zawłaszczenie instytucji:
• Trybunał Konstytucyjny został sparaliżowany i obsadzony w sposób sporny (dublerzy, zmiana zasad, lojalni sędziowie). Stał się narzędziem legitymizacji działań rządzących.
• Krajowa Rada Sądownictwa została upolityczniona.
• Prokuratura została podporządkowana ministrowi sprawiedliwości (Ziobro mógł sterować sprawami).
• Media publiczne (TVP) zamieniono w tubę propagandową, stworzono Radę Mediów Narodowych, Orlen przejął regionalne gazety.
To było realne podporządkowanie instytucji partyjnym interesom, a nie „obrona wspólnoty narodowej”. Krytykowała to Komisja Wenecka, instytucje unijne i polscy konstytucjonaliści. Teraz, gdy rząd próbuje przywrócić minimalny ład (wybór sędziów TK przez Sejm, działania wobec mediów i prokuratury), PiS nazywa to „zawłaszczaniem” i „niszczeniem fundamentów”.
Rząd wykonuje swoje obowiązki
Rząd Donalda Tuska ma konstytucyjny i demokratyczny mandat (wybory 2023), żeby przywracać praworządność. Premier otwarcie mówi o przywracaniu ładu prawnego i konstytucyjnego „dostępnymi państwu metodami”.
Obecny spór wokół TK dotyczy m.in. Macieja Berka (wybranego przez Sejm) i odmowy prezydenta Nawrockiego przyjęcia ślubowania oraz blokady ze strony prezesa Święczkowskiego. To nie jest „przejęcie dla walki politycznej” – to próba odblokowania instytucji, która przez lata nie pełniła swojej funkcji niezależnego strażnika Konstytucji. Komisja Wenecka potwierdziła możliwość złożenia ślubowania w formie zastępczej.
„Areszty polityczne” to z kolei standardowa etykieta, którą opozycja (każda) nakleja na postępowania dotyczące ewentualnych nadużyć władzy, korupcji czy nieprawidłowości z poprzedniego okresu. Nie każdy zarzut jest „polityczny” tylko dlatego, że dotyczy polityka lub urzędnika PiS.
Dzielenie społeczeństwa
Najgorsze w tym wpisie jest właśnie to: „niszczenie wspólnoty narodowej”, „narzędzie walki politycznej”, „nie pozwolimy”. To język, który stawia połowę obywateli (tych, którzy głosowali na zmianę w 2023) poza wspólnotą. Instytucje państwa należą do wszystkich obywateli na podstawie Konstytucji, a nie do jednej partii. Takie hasła pogłębiają polaryzację zamiast dyskutować o konkretnych procedurach prawnych.
Podsumowując: rząd nie „zawłaszcza” instytucji – próbuje przywrócić im niezależność po latach partyjnego podporządkowania. PiS broni status quo, które samo stworzyło, i robi to retoryką, która dzieli społeczeństwo. To nie obrona Konstytucji, tylko obrona własnych wpływów.
Zgodnie z art. 194 Konstytucji sędziów TK wybiera wyłącznie Sejm. Prezydent nie ma prawa weryfikować tego wyboru ani arbitralnie decydować, kogo „dopuści” do orzekania.
Ślubowanie składa osoba wybrana wobec Prezydenta – to jej obowiązek, a nie prerogatywa głowy państwa do selekcji. Prezydent ma umożliwić złożenie ślubowania, a nie traktować go jako polityczne weto.
Blokowanie części sędziów wybranych przez Sejm, zwlekanie z zaproszeniem i odmawianie uznania ślubowań złożonych „wobec Prezydenta” destabilizuje Trybunał i upolitycznia procedurę, której Konstytucja nie przewiduje. Rola Prezydenta jest tu ceremonialna, nie kreacyjna.
Nikt w Polsce nie może zostać sędzią bez złożenia przysięgi wobec Prezydenta RP!
Prezydent RP Karol Nawrocki stanowczo odniósł się do kwestii składania ślubowania przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego, przypominając o obowiązku przestrzegania Konstytucji RP.
„Stojąc na gruncie Konstytucji jako powszechnie obowiązującego prawa, źródła prawa Rzeczypospolitej Polskiej, jestem zobowiązany do tego, aby jej przestrzegać. I nikt w Polsce nie może zostać sędzią ani sądu powszechnego, ani Trybunału Konstytucyjnego bez złożenia przysięgi wobec Prezydenta. Nie wobec tego Prezydenta, wobec mnie tylko, ale wobec każdego poprzedniego i na dzień dzisiejszy każdego kolejnego.
Osoby, które dopuszczają się składania przysięgi wobec dzisiejszego Marszałka Sejmu czy każdego Marszałka Sejmu, już w sposób oczywisty podważają swoje kwalifikacje do pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego, wykazując się brakiem podstawowej, podstawowej wiedzy.
Nie ma takiej prerogatywy wobec Marszałka. Marszałek Sejmu nie ma takiej prerogatywy, aby zaprzysięgać sędziów Rzeczypospolitej Polskiej”.
To właśnie rządy PiS i ich sojusz z Kościołem przez lata kształtowały polską szkołę i program nauczania. Czarnek jako minister edukacji wprowadzał HiT – przedmiot o wyraźnie ideologicznym charakterze, forsował obowiązek wyboru religii albo etyki (likwidując możliwość rezygnacji z obu), zwiększał wpływy kuratorów i podporządkowywał podstawę programową oraz wychowanie dogmatom kościelnym zamiast realnej edukacji, wiedzy i wsparcia psychologicznego. Program nauczania był systematycznie nasycany treściami religijnymi i konserwatywnymi, kosztem przedmiotów rozwijających krytyczne myślenie. Teraz, po latach takiego chaosu i zaniedbań, nagle proponujecie „pakiet bezpieczeństwa”? Odpowiedzialność za stan szkół – w tym za problemy, które prowadzą do przemocy – leży po stronie prawicowych partii i bezpośredniego wpływu Kościoła na program nauczania. Zamiast oskarżać innych, przyznajcie się do własnych reform.
Polska szkoła zawsze była bezpieczna na tle Europy, ale seria ostatnich incydentów wymaga natychmiastowych działań osłonowych❗
Wiceprezes PiS, kandydat na Premiera RP @CzarnekP ⤵️
Piękna bajka o „strażnicy polskości”. A teraz fakty, których Nawrocki i Bogucki nie lubią:
W 1689 r. na rynku w Warszawie ścięto i spalono Kazimierza Łyszczyńskiego za ateizm. Biskupi siedzieli w komisji, która go skazała. Wcześniej wypędzono arian, zamknięto Akademię Rakowską, wprowadzono karę śmierci za apostazję. „Państwo bez stosów” szybko przestało być bez stosów, gdy Kościołowi przestało się to opłacać.
Ogromne majątki kościelne cementowały feudalizm i pańszczyznę przez stulecia. Kontrreformacja odcięła Polskę od prądów intelektualnych Zachodu i przyspieszyła stagnację, która skończyła się rozbiorami.
Po 1989 r. Kościół dostał konkordat, Fundusz Kościelny, religię w szkołach i realny wpływ na prawo (aborcja, edukacja seksualna, związki partnerskie). Komisja Majątkowa przekazała miliardy wartości nieruchomości w procesie pełnym zarzutów o zaniżone wyceny i korupcję. Jednocześnie hierarchia latami kryła pedofilię – setki zgłoszeń, dziesiątki spraw rocznie, a ofiary często traktowane jak zagrożenie dla wizerunku.
Strażnica wartości? Raczej instytucja, która przez wieki pilnowała przede wszystkim własnej władzy i majątku – kosztem rozwoju, tolerancji i wolności Polaków.
Rozbiory, okupacja i komunizm nie zdołały złamać polskości ani ducha Kościoła🇵🇱✝️
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z Polonią amerykańską w Nowym Jorku przypomniał o szczególnej roli Kościoła katolickiego w zachowaniu polskości:
„Zawsze wtedy, gdy Polska znikała z mapy, gdy nie miała terytorium, a gdy Naród trwał, to w polskim Kościele polskość zawsze trwała. I w czasie rozbiorów, i w czasie okupacji, i po roku 1945, gdy Polska była sowiecką kolonią, to w polskich kościołach naród wciąż żył, a kościoły były strażnicą najważniejszych narodowych wartości. A w latach 80. XX wieku mieliśmy nawet kategorię niewierzących, a praktykujących Polaków, dla których Kościół katolicki był wyznacznikiem tego, że chcą wolności i suwerenności. Tak dziś Kościół katolicki na całym świecie i polskie świątynie wypełnione są także wspomnieniem naszej tożsamości i naszej historii”.
Panie Bogucki, alibi nie skończyło się premierowi. Skończyło się państwu hasło.
Po podpisie prezydenta ceny spadły: z około 8,19 zł za Pb95 pod koniec września do limitu 6,79 zł od 6 października, na części stacji jeszcze niżej. To ponad złotówka w kilka dni, po cięciu VAT z 23 do 8 proc. i obniżce akcyzy. Pan to przyznaje („staniały”), a potem przesuwa bramkę: skoro nie 5,19, to Tusk „łupi kierowców”.
5,19 zł to nie program. To riposta z czerwca 2022, gdy benzyna kosztowała około 7,80 zł. Cztery lata później szef kancelarii prezydenta traktuje ją jak wiążący cennik.
Japonia też nie ratuje tezy. Około 170 jenów za litr to okolice 4–4,5 zł, nie „grubo poniżej 5”. Tokio od lat dotuje hurt, bo nie ma własnej ropy. Polska właśnie zrobiła to samo: politycznie ścięła cenę na stacji. Różnica jest w skali, nie w odmowie.
I ten budżet. W jednym wpisie brakuje na zdrowie, inwestycje i armię, a w następnym zdaniu premier jest winny, bo nie rezygnuje z przychodu z paliw. Albo dziura jest problemem, albo 5,19 jest święte. Oba naraz to nie rachunek, tylko teatr.
Prezydent podpisał ustawę i tego samego dnia wysłał ją do Trybunału. Danina od koncernów ma wpływać dopiero od listopada. Obniżka na stacjach jest finansowana teraz cięciem podatków. Opowieść, że Tusk trzyma wysokie ceny, żeby łatać budżet, jest odwrotna do mechanizmu, który właśnie ruszył.
Premierze Tusk, alibi ws. paliw się skończyło! Paliwo powinno być na stacjach po 5,19 zł/l!
I dzisiaj, po podpisie Prezydenta RP, mamy sytuację, w której ci Polacy, którzy mają dostęp do wiarygodnych informacji, mogą powiedzieć: przecież Prezydent RP miał być tym, który blokuje obniżkę cen. Okazuje się, że po podpisie Prezydenta RP paliwa staniały, ale nie staniały do poziomu 5,19 zł/l.
Dzisiaj w Japonii paliwo kosztuje grubo poniżej 5 zł/l. I to w kraju niezwykle drogim, gdzie wszystko jest drogie, a właściwie 100% ropy trafia do Japonii przez Cieśninę Ormuz.
Tam można to zrobić, a nie można tego zrobić w Polsce pod rządami Donalda Tuska. To pokazuje, że Donald Tusk nie chce tego zrobić, bo zarabiając na kierowcach, łupiąc kierowców podczas tej historycznej drożyzny na stacjach, ratuje swój budżet i próbuje zbudować budżet na przyszły rok po to, żeby pewnie, przepraszam za kolokwializm, rzucić jeszcze jakąś kiełbasą wyborczą, bo:
❌ brakuje w ochronie zdrowia,
❌ brakuje na inwestycje,
❌ brakuje na armię,
❌ brakuje właściwie na wszystko dzisiaj.
To nie rząd Tuska wypiera prawo. To Kancelaria Prezydenta wypiera odpowiedzialność. Zamiast podpisać ustawę albo zaproponować własną, pałac nagrywa kolejny filmik o „łomie”. Tusk ma większość i odpowiada przed Sejmem. Pan odpowiada tylko przed kamerą.
Za rządów premiera Donalda Tuska siła wypiera prawo!
Dzisiaj prawem przestaje być to, co zapisano w Konstytucji i ustawach, oraz to, co wynika z orzeczeń sądów. Coraz częściej o rzeczywistości decyduje siła aparatu państwa, służb, ministerstw, które są dzisiaj podległe Donaldowi Tuskowi.
To nie jest państwo demokratyczne. To nie jest demokratyczne państwo prawne, bo w państwie, w którym chcemy żyć, w demokratycznym państwie prawa, z Konstytucją jako najwyższym prawem Rzeczypospolitej, to prawo decyduje i wyznacza granice działania władzy wykonawczej.
W czasie tych rządów mieliśmy już wiele przypadków, kiedy siła łamała prawo, kiedy to siła mówiła, jak będzie wyglądać rzeczywistość, a nie prawo przyjęte w ramach demokratycznych i legalnych procesów.
Ściana kłamstw, panie Bogucki. Dług zbudowało PiS przez osiem lat: świadczenia, obniżki podatków i wydatki poza budżetem. Kwotę wolną 60 tys. obiecywano bez wiedzy o tej dziurze, dlatego jest niespełnialna. A wasz prezydent dokłada swoje: weta ustaw o akcyzie, opłacie cukrowej i energetyce. Resort finansów liczy stratę budżetu na ponad 8 mld zł. Najpierw rozwalacie finanse, potem blokujecie łatanie i krzyczycie, że rząd kłamie.
Gdzie jest obiecana przez Donalda Tuska kwota wolna od podatku w wysokości 60 tys. zł?
Nie ma, bo kłamali! Bo zadłużają państwo! Bo deficyt sięga 800 mld zł!
Są politycy, którzy realizują swoje zobowiązania. I takim politykiem jest Prezydent RP Karol Nawrocki 🇵🇱
Donald Tusk miał 100 konkretów. Zostało z nich niewiele. Jednym z nich była kwota wolna od podatku. Po co oni majstrują przy progach podatkowych? Udają, że coś robią.
Mogliby po prostu spełnić swój jeden konkret. Prezydent RP podpisze ustawę w tej sprawie tego samego dnia, kiedy trafi ona na jego biurko.
Kwota wolna od podatku do 60 000 zł
Głowa państwa nie steruje ropą, kursem ani akcyzą. Steruje wetem. I właśnie wetem wstrzymywała jedyne narzędzie, które miało ściąć cenę na stacji.
Kohabitacja ma prostą regułę: albo wetujesz i bierzesz koszt, albo podpisujesz i pozwalasz działać. Nawrocki wybrał trzecią drogę. Podpis pod własny komunikat, pozew pod spód, wina zrzucona na Tuska.
Nie pozwolę rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację. Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw - Prezydent RP @NawrockiKn.
USA i Rosja nie chcą, żeby człowiek sprawdzał, kogo zabije algorytm.
W ONZ wycięły z projektu regulacji broni AI obowiązek ludzkiej kontroli celów, wymóg niezawodności systemów i zapis o etyce. Za zamkniętymi drzwiami. Bez kamer. Bez obserwatorów.
Dwie potęgi, które na co dzień się zwalczają, przy stole z bronią nagle grają do jednej bramki. I to jest najgorsza wiadomość z tych negocjacji.
Maszyna nie powinna decydować o życiu i śmierci. Punkt.
#AI #ONZ #USA #Rosja
Kreml znów odwraca kota ogonem.
Siergiej Ławrow na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ:
„Nie zamierzamy walczyć z Europą. To ona szykuje się do wojny z nami”.
Słyszeliście to już wcześniej?
Dokładnie taką samą retorykę Moskwa serwowała przed 24 lutego 2022 roku. Wtedy też „nie planowali inwazji”, a Ukraina „sama się prowokowała”.
Tymczasem fakty są brutalnie proste:
• Rosja od ponad czterech i pół roku prowadzi pełnoskalową wojnę agresji przeciwko suwerennemu państwu.
• Niszczy miasta, atakuje cywilów, porywa ukraińskie dzieci i popełnia zbrodnie wojenne.
• Równolegle prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Europie: sabotaż, drony, dezinformacja, próby destabilizacji.
• Putin właśnie znów zaczął mówić o „łamaniu praw Rosjan” w krajach bałtyckich – ten sam pretekst, który wcześniej usłyszeliśmy w Donbasie.
To nie Europa szykowała się do wojny z Rosją.
To Rosja od lat szykowała się do kolejnej agresji i teraz próbuje zrzucić winę na ofiary.
Nie dajmy się nabrać na tę propagandę.
Kremlowskie „nie atakujemy, tylko się bronimy” to klasyk, który zawsze poprzedza eskalację.
Udostępnij, jeśli też masz dość tego kłamstwa.
#StopRussianAggression #StandWithUkraine #Lavrov #Putin #NieDajcieSięNabrać
















