Mąż, ojciec czterech synów, doktor nauk prawnych, poseł VIII, IX i X kadencji.

Polska
Joined April 2013
Tomasz Rzymkowski retweeted
Napatrzmy się wszyscy dobrze na okropne filmiki z Francji. Tego właśnie chcemy uniknąć w Polsce. Uczmy się na cudzych błędach…
70
113
5
1,442
17,223
Tomasz Rzymkowski retweeted
Biała Francuzka próbuje powstrzymać dzikusów rabujących sklep.
32
18
225
10,167
Tomasz Rzymkowski retweeted
🟡🔵 Gościem Popołudniowej #RozmowaRMF będzie @TRzymkowski, z koła Demokracja Bezpośrednia. Zapraszamy! ⏰1⃣8⃣:0⃣2⃣ 🎙️Grzegorz Sroczyński ▶️ @RMF24pl @Radio_RMF24
3
1
1,270
Tomasz Rzymkowski retweeted
Polska polityka nie boi się, że zabraknie nam energii. Bardziej boi się, że ktoś zacznie ją produkować bez jej zgody. #kazaniepolityczne nr 42 SUPERKULCZYK Nie ma wolności bez energii. Można mieć konstytucję, wybory, wolne media i pełne usta obywatelskich praw. Jeżeli jednak ktoś inny decyduje, ile zapłacisz za prąd, czy ogrzejesz dom i czy twojej firmie opłaci się produkować - twoja wolność kończy się przy liczniku. Energia to wolność. Energia to bezpieczeństwo. Energia to dobrobyt. Dlatego politycy tak chętnie o niej mówią i tak niechętnie oddają nad nią kontrolę. Ostatnio Donald Tusk i Karol Nawrocki pokazali nam, jak wygląda polska polityka energetyczna w pigułce. Prezydent podpisał ustawę dotyczącą opodatkowania nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Rząd obniżył podatki i uruchomił mechanizm prowadzący do spadku cen paliw. W normalnym kraju nazwano by to współpracą dwóch ośrodków władzy. W Polsce obaj ogłosili zwycięstwo nad drugim. Prezydent uratował Polaków przed rządem. Rząd zmusił prezydenta do ustąpienia. Kierowca zatankował trochę taniej i miał jeszcze obowiązek ustalić, komu powinien być za to wdzięczny. Problem Polaków posłużył politykom przede wszystkim do rozwiązania ich własnego problemu: jak obniżyć ceny, ale nie pozwolić przeciwnikowi przypisać sobie sukcesu. Nie chodziło więc wyłącznie o paliwo. Chodziło o władzę nad dystrybutorem. Podobną obietnicę wolności miała przynieść zielona energetyka. Panele na dachu. Wiatrak w pobliżu. Własny prąd. Prosument. Człowiek nie tylko konsumujący energię, lecz również ją produkujący. Brzmiało pięknie. Dopóki nie okazało się, że słońce świeci wtedy, kiedy samo chce, sieć nie zawsze potrzebuje naszego prądu, magazyny energii nadal są drogie, a zimowym wieczorem fotowoltaika produkuje głównie dobre samopoczucie właściciela. Samowystarczalność okazała się samowystarczalnością sezonową, regulaminową i zależną od decyzji państwa. Zresztą w Polsce nikomu szczególnie nie zależy, aby obywatel był samowystarczalny. Samowystarczalny obywatel mniej prosi. Samowystarczalna firma mniej się boi. Samowystarczalny przemysł może powiedzieć politykom, że nie potrzebuje ich kolejnego programu pomocowego, dopłaty ani konferencji prasowej. A państwo polskie najbardziej lubi człowieka podłączonego. Do sieci energetycznej, systemu dopłat, państwowej spółki i właściwego programu wyborczego. Polska energetyka jest wielka, państwowa i obszerna. Ma zarządy, rady nadzorcze, spółki córki, spółki wnuczki, departamenty, pełnomocników, strategie, aktualizacje strategii i komitety zajmujące się wdrażaniem aktualizacji strategii. Produkuje energię, ale równie skutecznie produkuje stanowiska. To jeden z ostatnich sektorów, w których polityka może rozdzielać miliardy, kontrakty, wpływy i posady. Dlatego politycy opowiadają o konkurencji, innowacyjności i prywatnym kapitale, ale najlepiej czują się wtedy, gdy elektrownia ma państwowego właściciela, politycznie wybrany zarząd i radę nadzorczą pełną ludzi, którzy od dzieciństwa marzyli o energetyce - zazwyczaj od ostatnich wyborów. Kiedyś relacja polityki z biznesem wyglądała inaczej. Politycy byli biedni. Partie były biedne. Państwo dopiero budowało swoje instytucje, a wielki biznes dysponował pieniędzmi, kontaktami i dostępem do świata, którego raczkująca polityka dopiero się uczyła. Wtedy biznes był politykom potrzebny. Po kilkudziesięciu latach demokracji polityka obrosła tłuszczem. Partie są finansowane z budżetu. Mają rozbudowane aparaty, ludzi w administracji, spółkach i instytucjach. Dysponują mediami, pieniędzmi publicznymi i całym systemem stanowisk. Wielki biznes nie jest już największym i najstarszym formacjom potrzebny do życia tak jak kiedyś. @donaldtusk i @OficjalnyJK doskonale pamiętają czasy, gdy najpotężniejsi przedsiębiorcy potrafili rozmawiać z politykami jak równy z równym. Pamiętają Jana Kulczyka. Pamiętają człowieka, który miał pieniądze, wpływy, międzynarodowe kontakty i własną wizję interesów. Człowieka, którego politycy potrzebowali, ale którego jednocześnie się obawiali. Dziś wszyscy narzekają, że polski kapitał jest zbyt mały. Że przedsiębiorcy za mało inwestują. Że nie podejmują ryzyka. Że Polska potrzebuje prywatnych narodowych czempionów. Tylko że nikt z wielkiej polityki nie chce nowego Kulczyka. Politycy chcą silnego polskiego biznesu, ale nie aż tak silnego, żeby przestał pytać ich o zgodę. Przekonuje się o tym Michał Sołowow. Od lat próbuje rozwijać w Polsce małe reaktory jądrowe BWRX-300. Powstała wspólna spółka z Orlenem - @ORLEN_Synthos. Były decyzje zasadnicze, umowy, kolejne porozumienia i uroczyste zapowiedzi. Było już niemal wszystko poza reaktorem. Za @pisorgpl projekt został uwikłany w politykę @DanielObajtek i ostatnie decyzje odchodzącej władzy. Po zmianie rządu nowy @GrupaORLEN zaczął renegocjować warunki współpracy, strukturę kontroli, dostęp do technologii i zasady zarządzania. Jedne negocjacje się kończą, żeby mogły rozpocząć się następne. Jedno porozumienie otwiera drogę do kolejnego porozumienia. Co kilka miesięcy dowiadujemy się, że przełom jest blisko, dzięki czemu wiemy, że nadal go nie było. Orlen nie chce finansować projektu, którego w pełni nie kontroluje. Sołowow nie chce oddać państwowej spółce projektu, technologii i biznesu, który rozwijał przez lata. A politycy nie chcą dopuścić do sytuacji, w której prywatny przedsiębiorca zbuduje pierwszy polski reaktor wcześniej niż państwo. Bo wtedy ktoś mógłby zapytać, dlaczego najbogatszy Polak potrafił zrobić w kilka lat to, czego państwo polskie nie potrafiło zrobić przez kilka dekad. I wtedy wydarzyło się coś, co wyglądało jak zwykła informacja gospodarcza. Sołowow zgromadził grupę największych polskich przedsiębiorców. Do projektu weszli między innymi Rafał Brzoska (@RBrzoska, InPost), Krzysztof Pawiński @kpawinski (Maspex i fundator Silesia House Fundacji Rodzinnej), Marta Pawińska (prezes Silesia House Fundacji Rodzinnej), Michał Wypychewicz (ZPUE i Koronea Family Office), Dariusz Gałęzewski i Dominik Doliński (OSHEE), Mati Staniszewski (@matistanis) i Piotr Dąbkowski (ElevenLabs), Michał Brański (@vxel, Wirtualna Polska Holding i inwestycje technologiczne) oraz Bruno Wejchert (fundusz inwestycyjny Strike Capital). Łącznie mają wyłożyć około 500 milionów złotych. To za mało, żeby zbudować reaktor. Ale wystarczająco dużo, żeby zbudować coś politycznie ciekawszego. Powstał SuperKulczyk. Nie jeden człowiek. Sieć. Kapitał przemysłowy, technologiczny, logistyczny, energetyczny i medialny. Ludzie, którzy zbudowali firmy w Polsce, wyszli z nimi za granicę i potrafią zdobywać pieniądze bez zgody ministra aktywów państwowych. Każdego z nich osobno można zignorować. Razem stają się partnerem, przeciwnikiem albo grupą nacisku, z którą polityka będzie musiała się liczyć. Nie są filantropami. Chcą zarobić. Sołowow również chce zarobić i mówi o tym uczciwie. Prywatni inwestorzy wkładają własne pieniądze, ale przedsięwzięcie nadal będzie potrzebować państwowego Orlenu, być może PFR, finansowania bankowego oraz publicznych mechanizmów stabilizujących cenę energii. Nie jest to niczym nadzwyczajnym. Wielkich inwestycji jądrowych praktycznie nigdzie nie buduje się bez udziału państwa. Pokazuje jednak zasadniczą sprzeczność. SuperKulczyk może mieć własne pieniądze, technologię i światowych partnerów, ale nawet wtedy nadal potrzebuje podpisu polityki. Można zobaczyć w tym dojrzewanie polskiego kapitalizmu. Można również zobaczyć próbę zbudowania potężnego prywatnego ośrodka, który będzie wyznaczał państwu strategiczny kierunek, choć nie posiada demokratycznego mandatu. Jedno nie wyklucza drugiego. Pytanie brzmi, czy SuperKulczyk rzeczywiście potrafi zrobić to, co zamierza. Patrząc na to, jak do tej pory polityka rozgrywała polski biznes - będzie trudno. Żyjemy w czasach prymatu polityki nad wszystkim. Polityczna sprawczość nie polega już na przeprowadzaniu reform. Polega na narzucaniu innym swojej woli, blokowaniu przeciwnika i przejmowaniu kontroli nad każdym procesem, który może przynieść pieniądze, wpływy albo sukces. Biznes, jeśli chce coś osiągnąć, musi nauczyć się grać inaczej niż dotychczas. Nie wystarczy mieć pieniądze, technologię i zagranicznych partnerów. Nie wystarczy przedstawić racjonalnego rachunku i udowodnić, że projekt jest korzystny dla gospodarki. Racjonalność gospodarcza nie wygrywa automatycznie z interesem politycznym. SuperKulczyk musi sprawić, aby blokowanie projektu stało się dla polityków bardziej kosztowne niż jego poparcie. Musi zbudować nie tylko finansowanie reaktorów, ale również społeczne poparcie oraz porozumienie z przemysłem, samorządami i odbiorcami energii. Musi przekonać Polaków, że nie chodzi o to, aby kilku najbogatszych ludzi stało się jeszcze bogatszych, ale o to, aby polska gospodarka miała energię, bez której wszyscy staniemy się biedniejsi. Bo nie jest najważniejsze, czego chce SuperKulczyk. Najważniejsze jest, czego chce polityka - albo jak zagrać, żeby polityka zaczęła chcieć tego samego. Inaczej SuperKulczyk przekona się, że w Polsce można mieć miliardy, technologię i światowych partnerów, a nadal nie mieć najważniejszego - politycznego pozwolenia na sukces. Energia to wolność. Politycy doskonale o tym wiedzą. Dlatego najtrudniejszym atomem do rozszczepienia w Polsce nie jest uran. Jest nim partyjny interes.
9
12
3
47
6,507
Zaczynamy z nową energią posiedzenie Sejmu @jkardanowski 🎪🇵🇱 – at Warsaw, Poland
4
16
1,319
Dziś po raz 4. zostałem ojcem. Moja kochana żona mamą czwartego syna — Stefana 👶🏻❤️
322
138
13
2,804
63,971
Bardzo niesprawiedliwie zapomniany, a wielce zasłużony Aleksander Walewski 🇵🇱🇫🇷. Syn Napoleona. Wychowany w Polsce. Minister spraw zagranicznych Napoleona III. Wciągnął Wielką Brytanię do wojny krymskiej przeciwko Rosji, a następnie przewodniczył kongresowi paryskiemu w 1856 r., który przypieczętował rosyjską klęskę. Polak z pochodzenia, Bonaparte z krwi, francuski i w sumie też polski mąż stanu. Niewiele jest bardziej niedocenianych postaci w “naszej” historii.
15
74
4
507
17,325
Tomasz Rzymkowski retweeted
Dziękuję posłom @KoronyPolskiej a także @TRzymkowski @JKowalski_posel I @M_Jozefaciuk za podpisanie się pod projektem ustawy o pieczy współdzielonej przygotowanym przeze mnie we współpracy z niezawodnym @MichalWawer. Projekt złożony, o dobro dzieci zabiegamy ponad podziałami!
5
12
123
3,179
Odyseja Historyczna 2026 w Kutnie.
1
1
10
1,980
Tomasz Rzymkowski retweeted
146
2,346
33
10,261
92,697
Tomasz Rzymkowski retweeted
Stało się. Seria Sąsiedzi traktująca o zbrodniach ukraińskich nazistów na Wołyniu w reżyserii pana @jacekmiedlar trafiła na @PrimeVideo i dostępna jest w kilkudziesięciu krajach świata w 11 wersjach językowych z miejsca stając się numerem jeden wśród filmów dokumentalnych na tej platformie. Dodajmy, że film powstał dzięki składkom Polaków i nie wsparło jego powstania żadne z ministerstw, ani instytucji takich jak @ipngovpl. Więcej na filmsasiedzi.pl i na Amazon Prome oczywiście. :)
Wieści zza oceanu mówią, że Ukraińcy już za parę dni będą świętować ogólnoświatową promocję ich bohaterów, historii i kultury, którą podziwiać będą mogli ludzie na wszystkich kontynentach naszego globu. :)
219
2,281
65
7,991
191,810
Miła i zaskakujące niespodzianka mnie spotkała. Wszystkim dzieciom, rodzicom i nauczycielom życzę spokojnych i udanych wakacji. Wszyscy zasłużyliście na odpoczynek.
1
8
1,603
Tomasz Rzymkowski retweeted
❗️TRANSFER ❗️ Karol Świderski podpisał kontrakt z Widzewem Łódź. ✍️ Powodzenia, Świder! ✊
12
17
4
1,035
31,937
Tomasz Rzymkowski retweeted
Halo. Czy ktoś widział minister zdrowia @MZ_GOV_PL? Afera wokół Szpitala Południowego odsłania nie tyle słabość modelu, który Donald Tusk wybrał w ochronie zdrowia, co fundamentalny błąd przy jego implementacji. Minister bez mocnego szyldu partyjnego i dodatkowo bez ciężaru eksperckiego nazwiska miała działać jak bufor dla rządu. Jednak przy kryzysie związanym z zapleczem partii rządzącej taki bufor przepuszcza uderzenie prosto w premiera i KO. Ministerstwo Zdrowia zawsze generuje największy koszt wizerunkowy w polskiej polityce. Każdy rząd płaci tam za kolejki, braki kadrowe, zadłużone szpitale, konflikty wokół NFZ i frustrację pacjentów. Sukcesy są wolne, drogie i słabo widoczne. Porażki są codzienne, konkretne i łatwe do pokazania. Dlatego premierzy lubią pomysł bezpartyjnego fachowca. W najlepszym wariancie taki minister bierze ciosy na własne nazwisko i autorytet. Im większy autorytet, tym trudniejszy atak. Religa i Zembala mogli być krytykowani, ale mieli zawodowy ciężar. Ich nazwiska działały jak część politycznej obrony. Bezpartyjny fachowiec ma sens wtedy, gdy naprawdę jest autorytetem. I tu tkwi fundamentalny błąd implementacyjny tego modelu. Obecny model wygląda inaczej niż powinien być wdrożony. Minister zdrowia nie ma silnego zaplecza partyjnego, nazwiska eksperta ani wyrazistej obecności medialnej. To konstrukcja na przeczekanie. Działa przy zwykłym trzeszczeniu systemu, kiedy odpowiedzialność można rozłożyć między resort, NFZ, dyrektorów szpitali, samorządy, przepisy i poprzedników. To technika delegowania ryzyka. Partia ogranicza własny koszt. Minister ma przyjąć część gniewu, rozproszyć napięcie i zatrzymać problem na poziomie resortu. Przy aferze partyjnej ten mechanizm traci sens. Sprawa Szpitala Południowego ma polityczny ładunek, bo łączy doświadczenie pacjentów z obrazem ludzi władzy. W jednym miejscu pojawiają się SOR, publiczne pieniądze, młody radny KO, duże zarobki, dyżury, grafiki, funkcja koordynacyjna i pytania o nadzór. Wyborca nie będzie czytał regulaminów konkursu ani rozdzielał kompetencji między ratusz, dyrekcję szpitala, NFZ, izbę lekarską i ministerstwo. Zobaczy prostą scenę. Publiczny szpital. SOR. Radny partii władzy. Wielkie pieniądze. Pacjent w kolejce. Tego nie przykryje komunikat. W takim momencie minister zdrowia powinna wejść na pierwszą linię. Wyjść przed kamery. Powiedzieć, jakie standardy zostaną sprawdzone, kto odpowiada za dyżury, kto zatwierdza funkcje koordynacyjne, jak kontrolowane są kontrakty i jak wygląda nadzór nad SOR-ami. Od ministra zdrowia nikt rozsądny nie oczekuje cudu. Oczekuje się kontroli nad sytuacją, gry zespołowej i przyjęcia części kosztu, gdy kryzys uderza w obóz, który powołał ministra do rządu. Obecna konstrukcja nie daje takiej osłony. Minister bez silnego nazwiska nie zamyka sporu autorytetem. Minister bez zaplecza politycznego nie staje się tarczą rządu. Minister bez obecności medialnej nie skupia uwagi na sobie. Kryzys idzie wyżej. Do partii. Do rządu. Do premiera. Gdy rząd nie opowiada własnej historii, ktoś napisze ją za niego. Widać już jej zarys. Radny KO zarabiał. Pacjent czekał. Szpital podpisywał. Ratusz sprawdzał po fakcie. Minister milczała. Tak powstają symbole polityczne. Krótkie, złośliwe, łatwe do powtórzenia. Platforma zna ten mechanizm z 2015 roku. Ośmiorniczki stały się obrazem władzy oddalonej od codziennego doświadczenia obywateli. SOR może być symbolem mocniejszym, bo dotyka bólu, lęku, czekania i upokorzenia. Tusk chciał mieć w ochronie zdrowia bezpieczny bufor. Dostał model sprawny w rutynie i słaby przy partyjnym pożarze. Bez szyldu partyjnego, bez eksperckiego ciężaru, bez zdolności do przejęcia ognia. Na końcu zostaje obraz prostszy od wszystkich wyjaśnień. Pacjent czeka. Radny zarabia. Minister milczy. Halo. Czy ktoś widział ministra zdrowia? @PremierRP @donaldtusk
6
2
10
1,380
Kolejny dowód, że głosowanie przeciw tej Pani na RPD było dobrą decyzją. Obrończyni abp Szeptyckiego, który mianował kapelanów UPA, grekokatolickich kapłanów, którzy święcili narzędzia zbrodni a często osobiście dowodzili kolejnymi aktami przerażającego ludobójstwa. Grekokatoliccy księża, wyznaczani przez Andrzeja Szeptyckiego na kapłanów, w czasie mszy w swych cerkwiach odczytywali listy, zapowiadające wypełnienie rzek i jezior krwią Polaków. Odprawiali też symboliczne ceremonie pogrzebowe, polegające na zakopywaniu „na zawsze umarłej Polski”. Serio? Pani chciała być Rzecznikiem Praw Dziecka?
Czy ja dobrze słyszę, co wygadywał @TRzymkowski w @RadioWNET na temat metropolity Szeptyckiego?? „Główny ideolog ukraińskich nacjonalistów”, serio? To o człowieku, który potępiał terror, ratował Żydów i nawoływał do zaprzestania mordów na Polakach. Bandera się w grobie przewraca.
1
2
2
8
2,371
Sodomska Polska 🤭
Od lat to powtarzam, osoby homoseksualne warto zachęcać do głosowania na prawicę. Nie chcemy ich dyskryminować, nie obchodzi nas co robią w domach, chcemy bronić ich przed islamistami i politykami lewicy, którzy nie mając nic innego do zaoferowania społeczeństwu, grają politycznie cudzą orientacją seksualną.
2
7
1,425
Za chwilkę w @RadioWNET. Dobrego dnia! – at Warsaw, Poland
4
760
Dziś (niedziela) o godz. 21 na moim kanale rozmowa z @TRzymkowski, pomysłodawcą penalizacji banderyzmu w Polsce w 2016 roku. Kto zastopował to rozwiązanie?
6
15
111
5,776