Stop Chamstwu na drodze. Piętnujemy łamanie przepisów ruchu drogowego !!! Walczymy z chamstwem drogowym i edukujemy poprzez nasze nagrania i kompilacje

Joined June 2018
Usunięcie placu manewrowego z kat. B – kilka słów od instruktora, kilka słów prawdy. Michał, jestem instruktorem od 2015 roku. Krótko? Długo? Sam oceń. Jedynym wskaźnikiem jakości pracy instruktora, jaki obecnie mamy w systemie, jest zdawalność jego kursantów. Moja średnia z tych wszystkich lat wynosi ponad 70%, przy średniej krajowej na poziomie około 30-35%. Mało? Dużo? Ponownie - sam oceń. Na plac manewrowy wjeżdżam dopiero pod sam koniec kursu, ponieważ z punktu widzenia szkolenia jest on niemal całkowicie zbędny. Wielokrotne wjeżdżanie na plac na początku i bezmyślne klepanie legendarnego łuku jest sprzeczne z podstawowymi zasadami nauczania. Jazda po łuku uczy przede wszystkim jazdy po konkretnym łuku, a nie świadomego poruszania się pojazdem. Gdzie jest tutaj stopniowanie trudności i wiedzy? Najpierw powinno się uczyć rzeczy ogólnych, a dopiero później szczegółowych. Łuk jest zadaniem szczegółowym i wymaga jednocześnie powolnej jazdy, operowania sprzęgłem, obserwacji otoczenia, znajomości gabarytów samochodu, odpowiedniego operowania kierownicą i kontrolowania toru jazdy. Wrzucanie człowieka na łuk na początku kursu i oczekiwanie, że będzie to wszystko potrafił, jest po prostu bez sensu. Kiedy rozpoczynam współpracę z nowym ośrodkiem, często wszyscy są zdziwieni, że moi kursanci mają przejechane blisko 20 godzin, a nadal nie byli na łuku - czuję nawet taką lekką presję. Tylko po co mam tracić na niego czas? Jeżeli kandydat jest szkolony zgodnie z zasadą stopniowania wiedzy, to później wjeżdża na łuk i najczęściej wykonuje go od razu. Wcześniej nauczył się operowania sprzęgłem, ruszania z gazem, obserwacji otoczenia i obserwacji deski rozdzielczej po uruchomieniu silnika. Zna gabaryty samochodu i wie, ile może jeszcze podjechać. Potrafi manewrować, korygować tor jazdy i precyzyjnie zatrzymać pojazd. Sam łuk jest wtedy łatwiejszy niż wiele wcześniejszych manewrów wykonywanych w rzeczywistym ruchu. Kąt jest cały czas taki sam, pachołki stoją zawsze w tych samych miejscach, a całe otoczenie jest statyczne. Kursant wcześniej zawracał już z wykorzystaniem infrastruktury i poruszał się wzdłuż różnych krawędzi, ustawionych pod różnymi kątami. Miałem naprawdę znakomitych kursantów, którzy bardzo dobrze radzili sobie w ruchu drogowym, a mimo to nie zaliczali łuku z zupełnie prozaicznych powodów. Ktoś dwa razy nie zmieścił się w stanowisku, a podjechać i skorygować ustawienia nie może. Gdzie tu logika? Jeden z moich kursantów dwukrotnie zatrzymał pojazd podczas wykonywania łuku. W rzeczywistym ruchu drogowym, kiedy widzę, że coś zaczyna iść źle, powinienem się zatrzymać, ocenić sytuację i skorygować tor jazdy. Na egzaminie takie bezpieczne i logiczne zachowanie oznacza niezaliczenie zadania. Czego więc uczymy - bezpiecznego kierowania czy bezmyślnego wykonywania wyuczonej sekwencji? Obserwacja przed ruszeniem na łuku? Oczywiście, że trzeba obserwować otoczenie. Zaraz ktoś napisze, że przecież kierowca musi się rozglądać. Tak, musi - ale mówimy o pustym placu, sterylnych warunkach i przestrzeni całkowicie wyłączonej z normalnego ruchu. W praktyce często nie jest to żadna rzeczywista obserwacja, tylko sztuczne kręcenie głową na potrzeby archaicznych przepisów. Kursant musi zapamiętać kolejność ruchów i wykonać je odpowiednio demonstracyjnie, żeby egzaminator zauważył, że formalnie się rozejrzał. To są sztuczki cyrkowe, a nie nauka świadomego kierowania pojazdem. Do tego dochodzi obowiązkowa obserwacja przez tylną szybę. Masz kamerę cofania i czujniki parkowania, ale nie spojrzałeś przez tylną szybę? Błąd! Ludzie, mamy trzecią dekadę XXI wieku. Nawet podła podstawowa Skoda Fabia może samodzielnie zatrzymać samochód, jeżeli podczas cofania wykryje ryzyko uderzenia w przeszkodę. Podstawowe modele samochodów mają kamery z widokiem z góry, dzięki którym kierowca obserwuje przestrzeń dookoła pojazdu niemal jak w GTA - i to bez części martwych pól, których nie da się wyeliminować samym patrzeniem przez szyby. Mimo tego na egzaminie najważniejsze pozostaje rytualne spojrzenie przez tylną szybę. Chcesz literalnie czytać przepisy, jak często robią to niektórzy egzaminatorzy? W takim razie nie podstawiajmy na egzamin samochodów bez tylnej szyby, bo przecież rozporządzenie wymaga korzystania właśnie z niej. A takie pojazdy istnieją i legalnie poruszają się po drogach. Nie będę już nawet szerzej wspominał o egzaminatorach nazywanych przeze mnie „linijkami”. Oczywiście nie są to już te czasy, ale gdyby mogli, niektórzy najchętniej chodziliby po placu z linijką i kątomierzem. Przykład? Czepianie się, że osoba podczas manewrowania na łuku ruszyła bez użycia pedału przyspieszenia. Tak - takie sytuacje naprawdę są normą. Co z tego, że na przykład Skoda Fabia sama podnosi obroty silnika podczas ruszania i kierowca nie musi w tym momencie dodatkowo naciskać gazu? Liczy się rytuał, a nie rzeczywista technika kierowania i charakterystyka konkretnego samochodu. Jednocześnie niektórym egzaminatorom nie przeszkadza wykonywanie łuku samochodem z automatyczną skrzynią biegów, w którym wykorzystuje się pełzanie pojazdu i nie ma potrzeby naciskania pedału przyspieszenia. Formalnie przepisy wymagają zwiększenia obrotów silnika, ale w samochodzie z manualną skrzynią brak gazu może zostać uznany za błąd, natomiast w automacie dokładnie taki sposób ruszania jest powszechnie akceptowany. To najlepiej pokazuje absurd tego systemu. Nie oceniamy rzeczywistej umiejętności panowania nad pojazdem, tylko zgodność z określonym rytuałem egzaminacyjnym - niezależnie od rodzaju skrzyni biegów, konstrukcji samochodu i zastosowanych w nim systemów. Inny przykład? Jedziesz na łuku przez pomyłkę na światłach drogowych zamiast na światłach mijania. Dostajesz błąd, ale nikt nie powie ci, co konkretnie zrobiłeś źle. Usłyszysz jedynie „Zadanie zostało wykonane nieprawidłowo, proszę je powtórzyć”. Po ludzku wystarczyłoby powiedzieć „Ma pan włączone niewłaściwe światła”. Człowiek spojrzałby na przełącznik, poprawił błąd i przy okazji czegoś się nauczył. Ale nie na egzaminie. Tutaj trzeba podtrzymywać rytuał. Młody człowiek siedzi w samochodzie zestresowany, kortyzol wybija mu ponad skalę, skroń pulsuje... W Brytyjskim systemie nie do pomyślenia! Tam egzaminator ma wręcz nakaz rozładowania sytuacji, powiedzenia kandydatowi żeby wziął kilka oddechów, small talk żeby odczuł, że to nie jest egzekucja. Znam wielu egzaminatorów. Część z nich to fantastyczni ludzie, którzy doskonale rozumieją problemy tego systemu, ale boją się wychylać, bo nie jest to sektor prywatny. Ja mogę sobie pozwolić na powiedzenie kilku słów prawdy. Oni często nie mogą albo uznają, że zawodowo nie powinni. Są jednak również egzaminatorzy, na których nawet słów szkoda, ba... nawet nie splunę im pod nogi, bo nie warto. I uwierz mi - znam wiele historii, z których wynikało, że łuk był im zwyczajnie na rękę. Kursant uderzy w pachołek? Egzamin natychmiast przerwany. Ostatni kursant danego dnia dwukrotnie nie zaliczy łuku? Można kończyć pracę, fajrant. Nie twierdzę, że każdy egzaminator tak postępuje – tzn. że taki ma kręgosłup moralny. Twierdzę natomiast, że system, który pozwala zakończyć egzamin po kilku minutach na podstawie sztucznego zadania, sam tworzy przestrzeń do takich patologii. Ruszanie pod górkę? Z tego, co pamiętam, tylko trzy-cztery moje osoby nie zaliczyły tego zadania. Kiedy przestaje się uczyć archaicznego ruszania wyłącznie na sprzęgle, a zaczyna normalnego ruszania z użyciem gazu, praktycznie nie ma możliwości, żeby kursant miał z tym problem. Poza tym coraz więcej samochodów ma systemy wspomagające ruszanie pod górę. Usunięcie placu nie oznacza usunięcia nauki manewrowania. Oznacza jedynie odejście od uczenia pod jedno sztuczne, egzaminacyjne zadanie i przeniesienie nacisku na rzeczywiste kierowanie pojazdem. Dobry kursant powinien potrafić bezpiecznie manewrować w zmiennych warunkach, zatrzymać się, kiedy dzieje się coś niepokojącego, skorygować tor jazdy i prawidłowo ocenić otoczenie. Nie powinien być tresowany do wykonywania wyuczonego rytuału między pachołkami. I wcale nie dziwię się @_zboral, że już nie ma siły i chęci tłumaczyć każdemu z osobna. Pomyśl ile czasu kosztowało mnie odpisanie tylko Tobie, a takich rozmów mam dziesiątki w miesiącu.
To rozumiem, ale to że usuniemy legendarny plac nie podniesie jakości kształcenia kierowców, a chyba na tym powinno nam zależeć. Z drugiej strony, jak ktoś nie ogarnia cofania i ruszania pod górkę to lepiej wypuścić go w miasto, idealne warunki do nauki manewrów XD
61
90
9
888
118,783
Wyrobaź sobie, że w tym autobusie siedzi Twoje dziecko...
80
130
11
3,749
377,732
Replying to @Stop_Cham
W niektórych miejscach są, w tym miejscu nie są dopuszczone. Okolice Honda Wyszomirski, ulica Puławska.
1
1
1
51
6,678
Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności.
Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek przyłapany na wykroczeniu ❗ Nie przepuścił pieszej na przejściu. 🎥YT/Duzy w Maluchu
1,557
297
109
3,077
487,197
Policjanci ustalili tożsamość mężczyzny, który postanowił wrócić z psem do domu, prowadząc go na smyczy obok auta, którym kierował. Właścicielem okazał się 72-latek, który powiedział mundurowym, że pies (szczeniak) uciekł z posesji w momencie, gdy on na nią wchodził. Z uwagi na stan zdrowia i problemy z poruszaniem, mężczyzna rozpoczął poszukiwania zwierzęcia swoim samochodem i odnalazł psa około 150 metrów od domu. Wystraszony szczeniak nie chciał jednak wejść do auta. Rozwiązanie, które 72-latek wybrał, aby doprowadzić psa z powrotem, było jednak jednym z najgorszych i najbardziej ryzykownych – dla ciągniętego na smyczy zwierzęcia, innych uczestników ruchu drogowego i samego mężczyzny. Szczęśliwie to mało rozsądne zachowanie nie skutkowało żadną kolizją ani wypadkiem. Nikomu nic się nie stało, a pies cały i zdrowy dotarł z powrotem na posesję. Policjanci, którzy przyjechali do domu mężczyzny, poza czynnościami związanymi z samym zdarzeniem, sprawdzili warunki, w jakich trzymane są posiadane przez niego zwierzęta. Psy są zadbane, dobrze odżywione i mają dobre warunki bytowe. Dziękujemy za sygnał w tej sprawie. Na pochwałę zasługują także kierowcy, którzy widząc całą sytuację zachowywali szczególną ostrożność, mijając samochód 72-latka. Ostateczna decyzja dotyczącą konsekwencji prawnych zostanie podjęta w najbliższym czasie.
Starszy Pan postanawia wyprowadzić psa na spacer😱😱😱 18.01.2026 Ząbki
95
70
15
544
116,171
Replying to @Stop_Cham
Co z tego, że wolniej niż autor. W rozumieniu przepisów od 3 sekundy filmu masz już "pieszego wchodzącego" a hamowania nie widać - na co czekał?
8
1
21
3,987
StopCham retweeted
Jak na turbinowym chcesz się zgubić, tam masz dosłownie narysowane wszystko i cie ciągnie jak za rączkę, wystarczy przeczytać znaki przed wjazdem i się ustawić na odpowiednim pasie
3
1
12
1,951
Odwożenie dziecka pod same drzwi szkoły nabiera nowego wymiaru. Zanim wyjęłam telefon, pan zrobił rajd po całym chodniku.
58
16
4
345
110,229
Na czołowe z ciężarowym i wystrzał. ⁦@Stop_Cham⁩
1
7
5,239
Nowy Sącz al. Piłsudskiego dziś. To jest niepojęte .. #wypadek @Stop_Cham
161
146
129
1,018
549,149
Tym kierowcą zajmują się już policjanci z Brzegu. ❌omijanie przed przejazdem kolejowym (250zł - 6pkt) ❌niestosowanie do poleceń kierującego ruchem (do 5000zł - 6pkt) ❌ stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa (do 5000zł - 6pkt/utrata prawa jazdy) #WidziszZareaguj @PolskaPolicja
17
33
2
243