Śliczny!
New cat alert! A call from a wildlife sanctuary about a "weird cat" has led to the first new cat species discovered in over 100 years in Bolivia’s Yungas forest ecoregion. Learn more about this feline surprise: on.natgeo.com/JRuaGj
Jakie prawdziwe…
My daughter came home from school and said,
“Mum, you’re not going to believe what happened in history class today.”
Her teacher told the class they were going to play a game.
He walked around the room and whispered to each kid whether they were a witch or just a regular person. Then he gave the instructions:
“Form the biggest group you can without a witch. If your group has even one, you all fail.”
She said the whole room instantly lit up with suspicion.
Everyone started interrogating each other. Are you a witch? How do we know you’re not lying?
Some kids clung to one big group, but most broke off into smaller, exclusive cliques. They turned away anyone who seemed uncertain, nervous, or gave off even the slightest hint of being guilty.
The energy shifted fast. Suddenly everyone was suspicious of everyone.
Whispers. Finger-pointing. Side-eyes. Trust dissolved in minutes.
Finally, when all the groups were formed, the teacher said,
“Alright, time to find out who fails. Witches, raise your hands.”
And not one hand went up.
The whole class exploded. “Wait! You messed up the game!”
And then the teacher dropped the bomb:
“Did I? Were there any actual witches in Salem, or did everyone just believe what they were told?”
My daughter said the room went dead silent.
That’s when it hit them. No witch was ever needed for the damage to happen. Fear had already done its work. Suspicion alone divided the entire class, turning community into chaos.
And isn’t that exactly what we’re seeing today?
Different words, same playbook.
Instead of “witch,” it’s liberal, conservative, vaxxed, unvaxxed, pro-this, anti-that.
The labels shift, but the tactic is the same.
Get people scared. Get them suspicious. Get them divided.
Then sit back while trust crumbles.
The danger was never the witch.
The danger is the rumour. The suspicion. The fear. The planted lies.
Refuse the whisper. Don’t play the game. Because the second we start hunting “witches,” we’ve already lost.
[Naomi Dennis]
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
‼️🇩🇪/🇷🇺 Dingue : une journaliste se fait passer pour une poutiniste… et se fait recruter par les services russes.
Pendant plusieurs mois, la journaliste allemande Angelique Geray anime une fausse chaîne sous l’identité de « Katya », militante pro-russe.
Très vite, elle reçoit des missions : photographier des sites en Allemagne, surveiller des membres de la CDU, des entreprises d’armement et des ONG, ou encore recueillir des données sur leurs employés.
Le recrutement commence par de petites tâches rémunérées — prendre une photo, récupérer un colis, acheter une carte SIM — avant de passer à des missions plus sensibles. Tout se fait principalement sur Telegram.
Jovica Jovitch, responsable politique du parti rouge-brun BSW, contacte même « Katya » et lui conseille notamment de se filmer en train de danser sur un drapeau de l’OTAN. Il nie aujourd’hui tout lien avec les services russes.
Après avoir révélé son infiltration, la journaliste a reçu des menaces de mort.
Notre continent, et la classe politique européenne est infiltrée par la Russie. Il y a du ménage à faire en urgence.
😞….
Episode 8 of Fauda touches on the Nova massacre. I strongly recommend watching “We Will Dance Again” - a gripping, minute-by-minute account told through survivors’ testimonies, phone footage, and videos filmed by the terrorists themselves.
Reality surpasses anything fiction could imagine. An apocalypse captured in real time
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
Głosujcie, bo prawacy wygrywają w sondzie u p. Gozdyry.
polsatnews.pl/lista-sond/pol…
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
S&P właśnie zmienił klasyfikację Polski z "rynku rozwijającego się" na "rynek rozwinięty".
Po cichutku poinformował o tym na X minister @Domanski_Andrz.
Widzieliście jakąś dużą konferencję prasową na ten temat zorganizowaną przez ministra @adamSzlapka. Bo ja nie widziałem.
Adamie, zrobiłeś coś z tym tematem?
Pracujący przez 20 lat w globalnych organizacjach mój dobry znajomy @RusakRobert napisał do mnie tak:
"Przejscie z Emerging Markets na Developed Markets jest cywilizacyjnym skokiem w świecie globalnych organizacji.
To jest taka informacja, która powinna być na paskach 24/7. Można by ją porównać do przejścia z bycia księstwem na bycie królestwem. Ponad 20 lat spędziłem w globalnych organizacjach i Polska zawsze była tam w ramach krajów EM. Trzeba to nagłaśniać".
To jest historyczny moment w dziejach Polski, ale co tam, ważny jest jakiś śmieszny raport, który nie powinien ujrzeć światła dziennego, bo nie był jego finalną wersją.
Tym się Polki i Polacy ekscytują. Niezależnie od wykształcenia i pozycji.
Z prawej strony - to zrozumiałe, ale co robią demokraci, nie mam pojęcia.
Podasz dalej ten wpis?
Co sądzicie?…
SEJM: Jak lobby lekarzy chce ukraść kosmetologom zawód, porzucić pacjentów w szpitalach a robić zdrowym usta, mezoterapię i depilację? @BeautyRazem wyjaśnia Wam prosto. 👇
NIE BÓJCIE SIĘ teraz tego udostępnić.
Bójcie się, by Waszą babcię miał kto leczyć.
🥳🥳🥳
Znalezione w sieci:
Nie zaczepiaj ludzi po pięćdziesiątce. To nie jest grupa wiekowa. To stan skupienia materii.
To ostatnie pokolenie, które wychowało się bez psychologów dziecięcych, coachów emocji, aplikacji do medytacji i instrukcji obsługi życia.
Mieli pięć lat i już po odgłosie klucza przekręcanego przez matkę w zamku wiedzieli, czy dziś będzie spokój, czy lepiej zniknąć z pola widzenia.
W wieku siedmiu lat dostawali klucz na sznurku, garnek z zupą i krótką instrukcję: Obiad odgrzej. Gaz zakręć. Domu nie spal.
Nikt nie pytał, czy są gotowi na taką odpowiedzialność. Byli. Bo nie mieli wyboru.
Ich placem zabaw było wszystko, czego współczesny sanepid natychmiast by zakazał. Place budowy, rzeki, tory kolejowe, trzepaki i drzewa wyższe niż zdrowy rozsądek.
Przeżyli.
Kolana zszywał czas, a nie prywatna klinika. Na każde skaleczenie obowiązywała jedna procedura medyczna: Nie umarłeś? To biegnij dalej.
Jedli chleb z cukrem, pili wodę z ogrodowego węża lub ulicznego saturatora i lody kupowane od człowieka, którego nikt nigdy nie kontrolował. Ich mikrobiom wygląda dziś jak jednostka specjalna.
Alergie? Pewnie były. Po prostu nikt nie organizował z ich powodu konferencji prasowych.
Potrafią usunąć plamę z trawy, smaru, błota, atramentu i krwi. Nie dlatego, że oglądali poradniki w internecie. Dlatego, że alternatywą było spotkanie z rodzicami, którego wspomnienia zostają na całe życie.
Dorastali z radiem tranzystorowym, czarno białym telewizorem, gramofonem, magnetofonem szpulowym, kasetami przewijanymi ołówkiem i telefonem, którego nie dało się zabrać do łóżka.
Dzisiaj słyszą, że młode pokolenie przeżywa dramat, bo przez dwadzieścia minut nie działało WiFi.
Poważnie.
Prawo jazdy robili po to, żeby jeździć. Wsiadali do Malucha albo Syrenki i jechali przez pół Polski bez klimatyzacji, bez GPS, bez ABS i bez przekonania, że producent samochodu odpowiada za ich bezpieczeństwo.
Mapa papierowa, termos z herbatą, jajka na twardo i wiara, że jeśli droga się skończy, to ktoś wskaże następną.
I zawsze ktoś wskazywał.
W instrukcji obsługi auta były wskazówki jak regulować luz zaworów, a producent nie ostrzegał, aby nie pić elektrolitu z akumulatora.
To ostatnie pokolenie, które zna świat bez internetu, bez mediów społecznościowych i bez konieczności dokumentowania każdego obiadu.
Wybierają numery telefonów z pamięci. Pamiętają urodziny bez aplikacji. Pamiętają ludzi, którzy przychodzili z wizytą bez wcześniejszego wysłania pięciu wiadomości z pytaniem, czy można.
Do dziś potrafią naprawić niemal wszystko taśmą izolacyjną, drutem, kombinerkami i odrobiną zdrowego rozsądku. A gdy coś naprawdę się zepsuje, najpierw próbują to naprawić, a dopiero potem wpisują pytanie do wyszukiwarki.
To pokolenie nie miało dzieciństwa w jakości 4K.
Miało za to prawdziwe.
Nie potrzebowali bezpiecznych stref, trigger warningów ani certyfikowanych specjalistów od budowania poczucia własnej wartości. Wystarczył jeden tekst ojca: Jak skończysz, to wróć.
I wracali.
Dlatego naprawdę nie warto zaczepiać ludzi po pięćdziesiątce.
To ludzie z czasów, gdy bateria była tylko w latarce, chmura wisiała nad głową, a inteligentny był człowiek, nie telefon.
Całość przeżyli bez aktualizacji systemu.
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
Znalezione w sieci:
Nie zaczepiaj ludzi po pięćdziesiątce. To nie jest grupa wiekowa. To stan skupienia materii.
To ostatnie pokolenie, które wychowało się bez psychologów dziecięcych, coachów emocji, aplikacji do medytacji i instrukcji obsługi życia.
Mieli pięć lat i już po odgłosie klucza przekręcanego przez matkę w zamku wiedzieli, czy dziś będzie spokój, czy lepiej zniknąć z pola widzenia.
W wieku siedmiu lat dostawali klucz na sznurku, garnek z zupą i krótką instrukcję: Obiad odgrzej. Gaz zakręć. Domu nie spal.
Nikt nie pytał, czy są gotowi na taką odpowiedzialność. Byli. Bo nie mieli wyboru.
Ich placem zabaw było wszystko, czego współczesny sanepid natychmiast by zakazał. Place budowy, rzeki, tory kolejowe, trzepaki i drzewa wyższe niż zdrowy rozsądek.
Przeżyli.
Kolana zszywał czas, a nie prywatna klinika. Na każde skaleczenie obowiązywała jedna procedura medyczna: Nie umarłeś? To biegnij dalej.
Jedli chleb z cukrem, pili wodę z ogrodowego węża lub ulicznego saturatora i lody kupowane od człowieka, którego nikt nigdy nie kontrolował. Ich mikrobiom wygląda dziś jak jednostka specjalna.
Alergie? Pewnie były. Po prostu nikt nie organizował z ich powodu konferencji prasowych.
Potrafią usunąć plamę z trawy, smaru, błota, atramentu i krwi. Nie dlatego, że oglądali poradniki w internecie. Dlatego, że alternatywą było spotkanie z rodzicami, którego wspomnienia zostają na całe życie.
Dorastali z radiem tranzystorowym, czarno białym telewizorem, gramofonem, magnetofonem szpulowym, kasetami przewijanymi ołówkiem i telefonem, którego nie dało się zabrać do łóżka.
Dzisiaj słyszą, że młode pokolenie przeżywa dramat, bo przez dwadzieścia minut nie działało WiFi.
Poważnie.
Prawo jazdy robili po to, żeby jeździć. Wsiadali do Malucha albo Syrenki i jechali przez pół Polski bez klimatyzacji, bez GPS, bez ABS i bez przekonania, że producent samochodu odpowiada za ich bezpieczeństwo.
Mapa papierowa, termos z herbatą, jajka na twardo i wiara, że jeśli droga się skończy, to ktoś wskaże następną.
I zawsze ktoś wskazywał.
W instrukcji obsługi auta były wskazówki jak regulować luz zaworów, a producent nie ostrzegał, aby nie pić elektrolitu z akumulatora.
To ostatnie pokolenie, które zna świat bez internetu, bez mediów społecznościowych i bez konieczności dokumentowania każdego obiadu.
Wybierają numery telefonów z pamięci. Pamiętają urodziny bez aplikacji. Pamiętają ludzi, którzy przychodzili z wizytą bez wcześniejszego wysłania pięciu wiadomości z pytaniem, czy można.
Do dziś potrafią naprawić niemal wszystko taśmą izolacyjną, drutem, kombinerkami i odrobiną zdrowego rozsądku. A gdy coś naprawdę się zepsuje, najpierw próbują to naprawić, a dopiero potem wpisują pytanie do wyszukiwarki.
To pokolenie nie miało dzieciństwa w jakości 4K.
Miało za to prawdziwe.
Nie potrzebowali bezpiecznych stref, trigger warningów ani certyfikowanych specjalistów od budowania poczucia własnej wartości. Wystarczył jeden tekst ojca: Jak skończysz, to wróć.
I wracali.
Dlatego naprawdę nie warto zaczepiać ludzi po pięćdziesiątce.
To ludzie z czasów, gdy bateria była tylko w latarce, chmura wisiała nad głową, a inteligentny był człowiek, nie telefon.
Całość przeżyli bez aktualizacji systemu.
Epickie👌🏼
Dokładnie tak…
Украинцы часто говорят:
“С Россией всё понятно”.
А мне нихуя не понятно!!!
Мне 44 года.
Я коренной москвич.
Я вырос внутри этой страны, этого языка, этих дворов, этой телевизионной каши, этой смеси страха, понтов, бедности, величия и обиды.
И мне всё равно непонятно:
как можно взять свою единственную жизнь - и поехать сдохнуть под Бахмутом?
Не за свой дом.
Не за своих детей.
Не за город, в который пришёл враг.
А за чужую ложь, чужую карту, чужую старость и чужой страх признать ошибку.
Сначала тебе объясняют одно.
Потом другое.
Потом НАТО.
Потом Донбасс.
Потом денацификация.
Потом санитарная зона.
Потом “нас вынудили”.
А человек кивает - и идёт умирать.
Вот это не “всё понятно”.
Можно объяснить бедность, страх, пропаганду, долги, регионы, мобилизацию.
Но всё равно остаётся главный вопрос:
как в человеке ломается точка, которая должна сказать:
моя жизнь не принадлежит телевизору.
Украина понятна: на неё напали, она защищается.
Мне непонятна Россия.
Страна, где человек может быть бедным, униженным, обманутым, использованным - и всё равно поехать умирать за тех, кто всё это с ним сделал.
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
Cały X żyje aferą zbiórkową, więc nie będę powtarzał oczywistości. Rozbierzmy ten łzawy bełkot na czynniki pierwsze. Zastanawialiście się, dlaczego to tak genialnie zadziałało i uśpiło czujność tysięcy osób?
To, co macie na załączonych screenach, to nie był post - to był precyzyjnie napisany skrypt do drenażu waszych portfeli. Krótka lekcja psychologii manipulacji:
1️⃣ Kradzież Piorunów (Stealing Thunder)
„Wiemy, że prośba o wsparcie może wydać się bezczelna”. Złota zasada cynicznego PR-u: powiedz na głos swój największy minus, zanim wytknie ci to tłum. Zrzucasz zbroję, udajesz transparentność i wytrącasz broń krytykom. Naiwny czytelnik myśli: „Ojej, jacy oni są szczerzy!”.
2️⃣ Fałszywa Dychotomia
Dramatyzm oparty na sztucznym wyborze: „albo panicznie rezygnujemy z leków, albo jutro lądujemy na bruku”. Celowo wymazano z równania opcje pośrednie (sprzedaż domu, tańszy wynajem, praca dorywcza). Zostajecie pod ścianą: wasz Blik albo ich pewna śmierć. Tani, ale zabójczo skuteczny szantaż.
3️⃣ Szantaż Dobrocią (Reguła Wzajemności)
Zwróciliście uwagę na fragment, w którym przypominają, że „oni też niejednokrotnie pomagali ludziom i zwierzętom”? To odpalenie u was podświadomego poczucia długu. Dobro ma wracać, prawda? Szkoda, że tutaj wraca jako wygodna podkładka do ratowania ich prywatnego budżetu i dotychczasowego stylu życia.
4️⃣ Społeczny Dowód Słuszności
Wrzucenie w tekst konkretnych imion donatorów („Kinga, Johanka”) oraz zebranej kwoty (36 000 zł) to sygnał dla stada. Przekaz podprogowy: „Inni już nam zaufali, zbiórka jest legitna”. Skoro inni dali się ostrzyc, wy też możecie śmiało stawać w kolejce.
5️⃣ Iluzja Wzajemności (Future Faking)
„Gdy wyjdziemy na prostą, oddamy dokładnie tę kwotę innym”. Klasyczna obietnica bez pokrycia. Służy wyłącznie jako środek znieczulający dla waszych wyrzutów sumienia - żebyście nie czuli, że fundujecie komuś wygodne życie, tylko „inwestujecie w obieg dobra”.
6️⃣ Syndrom Uroczej Ofiary i Autodeprecjacja
„Idę przykryć się ze wstydu kocem” i teksty, że „geje nie znają się na autach”. Mistrzowskie pozycjonowanie się w roli nieporadnego misia. I wiecie, co jest najgorsze? To zadziałało bezbłędnie. Sekcja komentarzy pod jego postem aż tonie w wiadomościach od ludzi, którzy z litości głaszczą jego ego, uspokajają, że „nie ma się czego wstydzić” i przelewają stówki na otarcie łez.
X to raj dla manipulatorów, a empatia to waluta, którą najłatwiej się kradnie. Zostawiam ku przestrodze.
Ups🤭
Hotel Gołębiewski w Pobierowie, 5 000 zł za noc, klimatyzacja kaput, infolinia kaput, zielona woda.
Całkiem niezła reklama jak na początek działalności i świeżo wybudowany hotel.
#ksiazulo
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
📍 Pinezka inwestycyjna
Za nami kolejny etap realizacji w Antarktyce
Konstrukcja budynku głównego nowej Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego została zamknięta
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
Ok, będzie wątek gdyż zdarzyła się rzecz niepokojąca - i niestety z cyklu „a nie mówiliśmy…”
W Białej Podlaskiej zastrzelony został dziś obywatel Rosji, opozycyjny artysta. I niestety ten fakt nakazuje bardzo poważnie traktować hipotezę że było to zabójstwo 1/n
Anna d’Arc 📿🇪🇺 retweeted
Nie ma w ramach SAFE przekazywania pieniędzy Ukrainie, pieniądze wydaliśmy w polskim przemyśle zbrojeniowym i kupujemy na rzecz Wojska Polskiego.
Widzimy z @KosiniakKamysz że w ostatnich dniach nasiliły się fake newsy w sprawie SAFE @MON_GOV_PL


























