
Mąż, tata, autor książek. Założyciel i prezes Fundacji Nauka To Lubię @naukatolubie
Joined January 2013
- Tweets13.4K
- Following2.7K
- Followers125K
- Likes7.2K
Jaki procent całej Kopalni Soli w Wieliczce stanowi to co na co dzień mogą zobaczyć zwiedzający (trasa turystyczna)?
A. 1 proc
B. 7 proc
C. 14 proc
D. 62 proc
Zaczęło się od uczniów (brak nauczycieli, rozpadające się szkoły, przepełnione klasy) a skończyło na demolce.
Postulaty były jasne i słuszne.
Potem dołączyli inni: związki, żółte kamizelki i zwykli chuligani. Mówili o kosztach życia, rozpadających się usługach publicznych i braku przyszłości. Albo nic nie mówili tylko demolowali i grabili.
W sobotę na ulice Francji wyszło około 800 tysięcy osób, w tym ponad 100 tysięcy w samym Paryżu. Z protestu zrobiła się demolka. Podpalono i w dużej części zniszczono historyczny ratusz w Limoges z 1883 roku – dach się zawalił. W Lyonie spłonął urząd turystyczny. Grabiono sklepy, palono samochody i kosze na śmieci, atakowano budynki publiczne. Ponad 1200 osób zatrzymano, a 150 policjantów i żandarmów zostało rannych.
Ze słusznych postulatów zostało zamieszanie i zniszczenie. Uczniowie chcieli lepszych szkół. Zamiast tego dostaliśmy obrazy płonących budynków i chaosu.
Postulaty są słuszne. Forma – absolutnie nieakceptowalna. Tak się nie walczy o zmiany.
Tomasz Rożek retweeted
🇺🇸🇪🇺 Podskakująca Tesla kontra zakrętka... Zakrętka wygrywa
X znowu oszalał pod wpływem genialnego marketingu Elona Muska. Fajnie, pokaz PR-owo i inżynieryjnie naprawdę imponujący, ale...
Ale to naprawdę dziwne, że nawet część osób zajmujących się technologiami i motoryzacją nie potrafi oddzielić tego świetnego PR od rzeczywistej wartości samochodu, który Tesla pokazała. A użyteczność tej skaczącej (nie latającej) wersji jest dokładnie taka sama, jak Tesli Roadster latającej (nie skaczącej) na orbicie heliocentrycznej. Czyli żadna.
A już pokazywanie na bazie PR-owego pojazdu, jak to Europa nic nie potrafi (obowiązkowo z zakrętką) jest o tyle zabawne, że w kontekście supersamochodów wymieniłbym co najmniej kilkanaście europejskich modeli (także sprzed wielu lat), które wolałbym mieć w garażu zamiast Tesli Roadster.
Tesli, która wygląda jakby projekt jej karoserii zrobił jeden z wczesnych i niedoskonałych modeli typu AI vision uczony na zdjęciach Lambroghini. Względnie drwal, któremy przy pomocy zwykłej siekiery kazano zrobić kopię włoskiego samochodu.
Jedyna rzecz, która z tego pokazowego wozu może mieć wartość użyteczną, czyli wywoływanie podciśnienia pod pojazdem ani nie została wymyślona przez Teslę, ani nawet nie oni ją pierwsi wdrożyli w praktyce.
Natomiast wsadzanie zbiornika COPV 350 bar za plecy kierowcy, po to, żeby w pewnie dwu niepublicznych miejscach na świecie móc się rozpędzić poniżej sekundy do 100, albo zrobić niedorzecznego flipa... Cóż, niektórzy może pamiętają, że COPV to jedna z rzeczy, która narobiła SpaceX problemów. Inna rzecz, śmierć po rozstrzelnieniu COPV byłaby przynajmniej bezbolesna, bo błyskawiczna.
I tak nawiasem pytanie do tych, którzy dostrzegli w tym pokazie wręcz technologiczną magię. Naprawdę sądzicie, że firmy mające doświadczenie w systemach RCS i cold-thrusterach, czy dla space, czy dla zbrojeniówki nie dali by rady tego powtórzyć? Stawiam, że nawet Rosjanie w jakąś Ładę dali by radę takie coś wcisnąć.
Tylko zapewne wszyscy zadali by wcześniej właściwe pytanie: „Ale po co?”. Musk robi to dla PR-u, aczkolwiek w kontekście Roadstera, który rzekomo znów ma się pojawić za dwa lata pytanie „po co?” też chyba jest opłacalne.
Podsumowując, pokaz fajny, takiego auta nie zobaczycie nad drodze (ani nad drogą) a wspomniana zakrętka przytroczona do butelki ma większą użyteczność, ogranicza bowiem ilość śmieci (co widać w lasach i parkach), a w dobrym wykonaniu nie przeszkadza...
A w Europie i Japonii jest ogrom samochodów ciekawszych i ładniejszych niż „cywilny” roadster-widmo od Tesli.
„Blokujemy dzisiaj, żeby nie dać się zablokować jutro!”
W Paryżu ogromne protesty uczniów i studentów (a także nauczycieli).
Młodzi protestują przeciwko obniżającemu się poziomowi edukacji, fatalnemu stanowi infrastruktury szkolnej oraz brakom nauczycieli.
Dokładnie tak.
Różni nas w mniejszym stopniu technologia a w większym duma i umiejętność inspirowania. W skrócie komunikacja.
Trudne się wylosowało, ale spróbuję:
Porsche, BMW, Ferrari, Mercedes, Rolls-Roys? Automatyka od Bosh? Robotyka przemysłowa od ABB? Litografia od ASML? Samolot A350 od Airbusa? Rakieta kosmiczna Ariane 6? Myśliwce Rafale? Myśliwce Gripen od SAAB? Automatyka przemysłowa od Simensa? Lasery przemysłowe od TRUMPF? Atomówka od EDF? Systemy elektrowni atmowowych od Schneidera? Polprzewodniki od STMicroelectronics i Infineon? 6G od Nokii? 5G od Ericssona? Tomografy od Siemens Healthineers? Leki od Novo Nordisk? Szczepionki od BioNTech czy AstraZeneca? Biotechnologia od Roche? System satelitarny od Galileo i Copernicus? Satelity radarowe od ICEYE? Satelity od OHB? Radary od Thalesa? Okręty podwodne z napędem jądrowym od Naval Group? Systemy artyleryjskie od Rheinmetall? Śmigłowce od Leonardo? Pociski manewrujace od Kongsberga? Turbiny wiatrowe od Vestas i Siemens? Pociągi od Alstom, Siemens, Newag, Pesa? Duże model językowe od Mistral AI? Komputery kwantowe od Pasqal czy IQM? Karty pamięci komputerowych od Wilk Electronics? [Tu jadę po bandzie ;)]. Prototypy do reaktorów fuzyjnych od Proxima Fusion? I tak można jeszcze bardzo długo.
Qwa, czas odzyskać europejską dumę technologiczną. Przespaliśmy rewolucję cyfrową, ale ciągle mamy znakomite firmy i technologie.
W Dniu Nauczyciela warto powiedzieć coś więcej niż „dziękujemy”. Warto uczciwie spojrzeć na warunki, w jakich dziś pracują nauczyciele — przeciążenie, biurokrację, presję i poczucie, że ich zawód wciąż jest zbyt mało doceniany.
Nauczyciele to KLUCZOWY zasób i inwestycja a nie tania siła robocza czy koszt.
Tomasz Rożek retweeted
Dzieci boją się iść do szkoły, a my, dorośli, zamiast pomóc im odzyskać poczucie bezpieczeństwa, często jeszcze bardziej nakręcamy ten strach. O tym, bez podsycania paniki i politycznego wykorzystywania dramatu, mówią @RozekTom i Tomasz Sokołowski.
Tomasz Rożek retweeted
Dlaczego Polacy wciąż nie dostają Nobla w naukach ścisłych i czy naprawdę chodzi o brak wybitnych naukowców? Problem jest dużo głębszy: finansowanie, warunki pracy, emigracja talentów i system, który zbyt rzadko sprzyja badaniom naprawdę przełomowym. Więcej na YT!
@RozekTom
Tomasz Rożek retweeted
Kilometr sześcienny lodu na Antarktydzie i polowanie na „cząstki-duchy” 🧊👻
Francis Halzen zgarnia Nobla z fizyki 2026! 🏆 To dzięki niemu i obserwatorium IceCube zyskaliśmy nowy sposób patrezenia w kosmos — przez przenikające wszystko neutrina. Astronomia ma nowy zmysł!
Europa ma już prywatną rakietę orbitalną. A gdzie na tej mapie jest Polska?
Europa ma już prywatną rakietę orbitalną. A gdzie na tej mapie jest Polska?
Mamy własne projekty i technologie, ale przeskok od rakiety suborbitalnej do orbitalnej to zupełnie inna skala trudności i pieniędzy.
👉Cały odcinek na YT!
@RozekTom | @Chris_Kurdyla
Człowiek wypłynie w rejs i gdy dopływa do kolejnego portu okazuje się że tyle osób „się martwi”. Dziękuję.
1. Jeżeli @jakubwiech ukradł komuś tekst to powinien ponieść za to odpowiedzialność. Pytanie które zadałem w poprzednim wpisie jednak pozostaje. Jeżeli sprawa jest tak oczywista, dlaczego nie wykrył tego system antyplagiatowy największego w PL uniwersytetu? Skoro jest tak beznadziejny, dlaczego wciąż się go stosuje? Jaka jest w tym wszystkim rola promotora? To promotor jest odpowiedzialny za wykrycie plagiatu oraz ostateczną ocenę samodzielności pracy. Wykrył go ale zignorował? Nie wykrył? Wykrył ale uznał że to nie plagiat tylko błąd w zaznaczaniu źródeł?
Skąd trzy pozytywne recenzje pracy Jakuba? Dlaczego Jakub nie wyleciał za drzwi podczas obrony? Gorzej. Mimo, że temat cytowanych na X fragmentów był na obronie dyskutowany, część członków komisji zagłosowało na TAK. Uznali że plagiatu nie było? Jeszcze większa część komisji zagłosowała na NIE WIEM CO MYŚLEĆ. Mimo że sprawa jest jasna i oczywista. Tak przynajmniej czytam. I - jeszcze raz - jeżeli Jakub ukradł komuś tekst to powinien ponieść za to odpowiedzialność.
2. Uważam, że uwagi/opinie/komentarze dotyczące Jakuba Wiecha i jego działalności (szczególnie tutaj, na X) wiele razy przekraczały granice nawet ostrej krytyki. I tak, uważam że wiele razy nosiły znamiona nagonki. To żadną miarą nie zmienia tego co napisałem w punkcie 1 ani nie oznacza, że jest jakiś zakaz krytykowania J.Wiecha.
3. Kubę znam od wielu lat. Nigdy tego nie ukrywałem i nie zamierzam. Gdy zakładałem Fundację, m.in. Jakub był w jej radzie. Członkowie rady nie dostawali za to żadnych pieniędzy a sama rada została zlikwidowana już kilka lat temu (aktualizacja statusu). Wrzucanie nieaktualnych skrinów z KRSu średnio świadczy o zdolnościach analitycznych tych, którzy je wrzucają. Jeszcze raz. Nie ukrywam i nie ukrywałem że znam Kubę. Nie musicie wrzucać nieaktualnych dokumentów by tego dowodzić. Tu nie ma czego dowodzić.
Podsumowując: X to nie jest moje życie. To jedno z miejsc które odwiedzam co jakiś czas (coraz rzadziej). Znam wiele miejsc znaczcie ciekawszych. Dla mnie sprawa jest prosta. Albo to plagiat i wtedy konsekwencje, albo nie - i wtedy cała ta „oczywistość” rozpada się o system, który nic nie złapał, recenzje, które poszły na TAK, i komisję, która w połowie nie umiała nawet zagłosować. Można Wiecha nie lubić. Można go znać od lat. Jedno i drugie nie zwalnia uczelni z odpowiedzi, jak to w ogóle przeszło.
Ahoj, do usłyszenia/przeczytania przy kolejnej okazji.
tak właśnie,
Ponieważ siedzę głęboko w procedurach nadawania stopni naukowych – zarówno naukowo (to moja specjalizacja badawcza), jak i praktycznie (prowadziłem dziesiątki takich spraw i współpracowałem z wieloma uczelniami), pozwolę sobie przedstawić opinię na temat sprawy Jakuba Wiecha:
- jest oczywiste, że @jakubwiech – abstrahując od jakości jego rozprawy doktorskiej, do czego zaraz przejdę – doświadcza nagonki i linczu motywowanego wyłącznie jego działalnością publiczną. Przyczyną pospolitego ruszenia przeciwko Wiechowi nie jest troska o jakość polskiej nauki. 99,9% autorów rozpraw doktorskich o podobnym poziomie nigdy czegoś takiego nie doświadczy. Rację mają @RozekTom czy Tomasz Terlikowski.
- nie czytałem rozprawy Jakuba Wiecha i nie umiem ocenić jej jakości, gdyż nie mam ku temu wystarczających kompetencji. Mam za to na tyle naukowej wiedzy i doświadczenia, aby rozumieć i wiedzieć, jak mało wiem. Podstawą kompetencji jest świadomość własnych braków.
- dlatego gdy oceny (pozytywnej, jak i negatywnej) rozprawy Jakuba Wiecha dopuszcza się niemal cały internet, pragnę przypomnieć, że 99% osób nie ma jakichkolwiek kompetencji do oceny jakości prac naukowych. Ten efekt zawyżania swoich kompetencji przez osoby ich pozbawione (ma to swoją fachową nazwę) przybiera w dzisiejszych czasach ogromne rozmiary.
- między innymi z tych powodów procedury nadawania stopni naukowych nie są oparte na woli ludu ani nie stanowią klasycznej procedury administracyjnej, lecz są kilkuetapowym procesem oceny jakości prac naukowych, powierzonym wyłącznie środowiskom naukowym. Nawet jeśli mamy do naukowców tworzących rady dyscyplin i obowiązujących tam standardów poważne zastrzeżenia (a ja mam), to wciąż mają oni jakiś pierdyliard razy większe kompetencje do oceny rozpraw doktorskich niż komentariat.
- mając to ustalone, przejdźmy do procedury. Trzy pozytywne recenzje pozwalają na dopuszczenie pracy do obrony. Nie widzę tu większych zastrzeżeń, poza faktem, że wszyscy wiemy, jak wygląda wyznaczanie recenzentów doktoratów (nie ma tu, jak przy habilitacji, puli recenzentów losowanych przez Radę Doskonałości Naukowej – wszystkich trzech wybiera uczelnia, czyli w praktyce promotor). Tak, to patologia. Tak, trzeba to zmienić. Nie, obecni politycy i aktualna ekipa w MNiSW tego nie zrobią.
- Idźmy dalej. Jeżeli obrona rzeczywiście przebiegała tak, jak czytamy w relacjach, jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego komisja doktorska już tego samego dnia podjęła uchwałę. Kilkadziesiąt pytań, 6 godzin dyskusji i mnóstwo poruszonych (i nieznanych komisji wcześniej) wątków i zarzutów (w tym plagiatowych), a komisja nie chciała tego wszystkiego na spokojnie zweryfikować, zbadać, sprawdzić wiarygodność odpowiedzi kandydata?
- po co było na szybko podejmować uchwałę, zamiast odroczyć posiedzenie komisji, by rzetelnie sprawdzić wszystkie ujawnione okoliczności? Obrona nie jest czymś wyabstrahowanym z procedury. Jest elementem postępowania dowodowego.
- przypominam, że obowiązujący tu Kodeks postępowania administracyjnego (KPA) pozwala na odroczenie rozprawy administracyjnej (obrona jest jej odpowiednikiem) z każdej ważnej przyczyny. W mojej ocenie takie przyczyny wystąpiły, a komisja, mając na względzie liczbę i skalę wątpliwości i zarzutów, powinna posiedzenie odroczyć, wszystkie je poddać dogłębnej analizie, a dopiero wówczas podjąć uchwałę.
- przypominam, że zgodnie z KPA obowiązkiem organu prowadzącego postępowanie (co stosuje się odpowiednio do komisji doktorskiej, jeśli są jej powierzone jakieś czynności) jest podjąć WSZELKIE CZYNNOŚCI niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli, a ponadto w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy.
- czy dochowano tego obowiązku? Wyniki głosowania (3/3/4) pozwalają wątpić. Jasne, formalnie każdy członek komisji ma prawo wstrzymać się od głosu i to się prawniczo obroni. Jeśli jednak prawie połowa komisji nie miała zdania co do nadania stopnia i w efekcie wstrzymała się od głosu, to oczywiste jest, że sprawa nadania Jakubowi Wiechowi stopnia doktora nie została w toku obrony DOSTATECZNIE wyjaśniona. Formalnie komisja wypełniła swój obowiązek, ale naukowo – umyła ręce.
- na marginesie, sprawa ta dobitnie pokazuje, jak dyskusyjne jest przyjmowanie w sprawie stopni naukowych wymogu bezwzględnej większości głosów. Uzależnia to wynik postępowania (pozytywny albo negatywny) od osób, które nie potrafiły wyrobić sobie zdania. W teorii miało to zapewniać wysokie wymogi, ale w praktyce często powoduje większą losowość podejmowanych rozstrzygnięć.
- teraz sprawa trafia do Rady Dyscypliny, która podejmuje decyzję w sprawie nadania doktoratu i nie jest związana uchwałą komisji, przed którą odbyła się obrona. Obowiązkiem Rady jest wszechstronnie rozpatrzyć wszystkie aspekty sprawy, a następnie wydać rozstrzygnięcie, a w przypadku negatywnego – szczegółowo je uzasadnić.
- publiczną deklarację Jakuba Wiecha co do nieodwoływania się od ewentualnej decyzji negatywnej, złożoną chyba trochę honorowo z powodu wyniku prac komisji oraz publicznej nagonki, uważam za przedwczesną, zwłaszcza że komisja doktorska jest jedynie, w pewnym sensie, organem pomocniczym Rady. Ponadto na ten moment nie są znane powody ewentualnego negatywnego rozstrzygnięcia, a to zwłaszcza one decydują o legalności rozstrzygnięcia. Dlatego decyzja, czy się odwoływać, powinna być dopiero przed Jakubem Wiechem.
- podsumowując, mam trzy wnioski. Po pierwsze, mam nadzieję, że Jakub Wiech, niezależnie od rozstrzygnięcia, nie zaprzestanie swojej działalności publicznej.
- po drugie, chciałbym, aby rozprawy doktorskie wszystkich osób ubiegających się o ten stopień podlegały tak drobiazgowej ocenie publicznej. Jeżeli nie mieliście nic przeciwko doktoratom Łukasza Piebiaka czy Patryka Jakiego albo habilitacjom Roberta Kropiwnickiego lub Przemysława Czarnka, ale walczycie o odmowę doktoratu dla Jakuba Wiecha, to musicie się zastanowić, o co Wam chodzi, bo na pewno nie o naukę.
- po trzecie, warto wykorzystać przykład tej sprawy do dyskusji, w jaki sposób możemy poprawić system awansów naukowych i zapewnić nie tylko jego jakość, ale też transparentność. Moim zdaniem cała sprawa pokazuje kilka fundamentalnych problemów procedur nadawania stopni naukowych. Gdy skończy się nagonka i emocje wokół tej sprawy, a Rada UW podejmie rozstrzygnięcie, będzie właściwy czas na rzeczową debatę.
Wsp. doktoratu Jakuba Wiecha @jakubwiech
Rozumiem, że zostały spełnione formalne kryteria by otworzyć przewód, by przyjąć (i przesłać do recenzentów) jego pracę i dopuścić do jej obrony.
Praca zyskała trzy pozytywne recenzje, obrona przebiegła zgodnie z wymogami formalnymi, nie zakończyła się tym (czy z powodu tego), że którykolwiek z członków komisji (czy obserwatorów) zadał pytanie obnażające niekompetencje Jakuba Wiecha. Ani dlatego, że znaleziono w pracy (w recenzjach) błędy. Choć sprawdzano i próbowano, nie wykazano też że praca jest plagiatem, ani że jest napisana przez jakikolwiek model językowy.
Mimo wielu godzin obrony, pomimo nadstandardowej liczby pytań kilku członków komisji wciąż jednak nie wiedziało co myśleć i wstrzymało się od głosu. To brak przekonujących argumentów czy odwagi by podjąć jednoznaczną decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność? Decyzję pozytywną bądź negatywną. Jakąkolwiek. Woleli nie mieć żadnego zdania. Tak niewątpliwie jest łatwiej.
Zadziwiające. Wystraszyli się tego, że to ich zdjęcia czy karykatury zostaną rozklejone na podłodze w kiblu uczelni? Może to, że zrobiono to ze zdjęciami Kuby ich jakoś zmroziło? Może wystraszyli się, że to ich prace naukowe zacznie przeglądać horda domorosłych (i najczęściej anonimowych) specjalistów, których pełne błędów "analizy" napisane przez AI będą klikane setki tysięcy razy w internetach? Być może.
Polska Akademia ma wiele problemów. Jednym z nich jest odwaga. Jak widać ona ma często konkretne imiona i nazwiska. Przykładacie ręce do linczu Panie i Panowie.
A Jakubowi życzę powodzenia. Nie w tym, by zdobył tytuł doktora, tylko w tym by miał szansę na uczciwą obronę.
O tym mówiłem w Sejmie.
Jeżeli nie naprawimy systemu edukacji, zmarnujemy to, co wypracowaliśmy przez ostatnie 3 - 4 dekady. Oddajemy pole walkowerem!
Niewielu polityków - w tym tych „od edukacji”- to rozumie.
Jest NOWY RANKING! To dzwonek alarmowy dla Polski
youtu.be/pmo2NG64PWA
dziękuję za zaproszenie @patrycjuszwyzga
🧭 O systemie do zmiany trafnie i obrazowo opowiada 🎙️ @RozekTom.
🔊 Gorąco polecam 📺 #Horyzonty na YouTube!
⚡️ Premiera w każdą środę o 19:00.
🔗👇
Wczoraj byłem w Sejmie na konferencji „Kierunek Przyszłość – strategiczne inwestycje a rozwój gospodarczy Polski”. Rozmawialiśmy o AI, sektorze kosmicznym i innowacjach. O tym, co zrobić, żeby Polska nie była tylko odbiorcą technologii, ale potrafiła je tworzyć.
Mówiłem przede wszystkim o… edukacji. Możemy inwestować w AI czy centra danych, ale nawet najlepszy samochód nie pojedzie bez paliwa. A tym paliwem jest sprawny system edukacji.
Przywołałem dane, które naprawdę powinny niepokoić: 24% polskich 15-latków nie rozumie tego, co czyta, a 26% ma umiejętności matematyczne poniżej podstawowego minimum. Skąd mamy brać ludzi, którzy za 10-15 lat będą tworzyć nowe technologie? Uczelnie tego nie uratują. Studia to już etap szlifowania diamentu. Przyszłość gospodarki rozstrzyga się w przedszkolach i pierwszych klasach podstawówki. To tam budzi się ciekawość.
To zresztą nie tylko problem szkoły – to realny hamulec dla biznesu. Polskie firmy z sektora kosmicznego jako główną barierę wskazują dziś brak kadr. Samymi pasjonatami nie zbudujemy całego sektora. Potrzebny jest system.
Na konferencji poruszono też do temat polskiej misji księżycowej. Kiedy mówię o tym głośno, część osób się uśmiecha. A ja pytam: dlaczego nie? W takich projektach chodzi o naukę projektowania, budowania i realizowania trudnych zadań. Pierwsza misja może być prosta, kolejna ambitniejsza. A kompetencje i technologie zostają w kraju.
Mówiłem też o centrum technologii kosmicznych w kopalni Wujek w Katowicach. Żeby takie pomysły wypaliły, potrzebujemy po prostu odwagi.
Na koniec padło pytanie: po czym za 10 lat poznamy, że dobrze wykorzystaliśmy dzisiejszą szansę? Fizyka podpowiada, że przyszłości nie da się przewidzieć. Ale warto zadać inne pytanie: jak tego nie zepsuć? Dotychczasowe silniki naszej gospodarki się wyczerpują. Nie będziemy wiecznie konkurować tanią pracą. Potrzebujemy innowacji. A na początku tego łańcucha zawsze jest szkoła.
@Domanski_Andrz @GBGB34472186 @MikRaczynski

















