Polska, Chiny, Azja, Pacyfik i wiele innych. Koncert mocarstw, gospodarka, technologie i infrastruktura. Polska/EU w świecie Pacyfiku. English/中文.

世界-就是我的家
Joined April 2011
Ciekawe i chyba trochę zaskakujące posunięcie Sekretarza Stanu USA Marco Rubio, który przybył do Samarkandy i przygotowuje się do rozmów z przywódcami grupy C5 skupiającej państwa Azji Środkowej (stanowiących formalnie strefę wpływów Rosji, a fajtycznie w coraz większym stopniu Chin). Rubio podkreślił strategiczne znaczenie obecnej serii wizyt, które potwierdza także skład delegacji USA, w której znalazło się, aż 200 dyrektorów amerykańskich firm. Na zdjęciu Marco Rubio, oraz Bakhtiyor Saidov z małżonkami (Jeanette i Saidą).
3
2
22
5,253
Trochę chyba jednak zaskakująca sytuacja. Podczas wizyty w Indiach premier Netanjahu stwierdził, że istnieje ryzyko, że przyszły prezydent USA może zająć wrogie stanowisko wobec Izraela, dlatego Izrael będzie dywersyfikował. Netanjahu stwierdził, że Tel Awiw maksymalnie wykorzystuje dobre relacje z Donaldem Trumpem, ale jednak przygotowuje się do odchodzenia od polegania na jednym sojuszniku i będzie zamiast tego dążyć do zacieśnienia pozostałych sojuszy w tym z Indiami i państwami Ameryki Łacińskiej.
4
1
53
5,134
Według dziennika „Beijing Daily” do 2035 roku aż 1/3 mieszkańców stolicy Chin będzie miała 60 lat i więcej. Władze ChRL aby przeciwdziałać gwałtownemu starzeniu się populacji planują (oprócz automatyzacji, robotyzacji i przechodzenia na AI) przeznaczyć około 27 mld $ na zwiększenie liczby urodzeń.
1
14
2,096
Wojna o Trybunał, przypadki Michała Kołodziejczaka, nowa dynamika w Europie, Boże Igrzyska w Polsce i kolejny Nadwiślański Cross z @lkwarzecha Polecam w wolnej chwili: youtu.be/uhNTtDEHaHk
5
1,097
Ciekawa debata polityczna na otwarcie III Forum Idee dla Polski "Nowy System Operacyjny- strategia na 2027-2037". Oczywìscie sporo taktyki politycznej (i bieżącej polityki) ale też- co dość rzadko się w Polsce zdarza- dyskusja o elementach strategicznych (i na serio). Nie wiem jak w internecie, ale tu na sali debata moderowana przez @wina_Mazurka w @OficjalneZero odbywa się przy ogromnym zainteresowaniu publiczności @krzysztofbosak @szefernaker @PiotrGlinski @Hetman_K @Kpelczynska @InstSobieskiego
Ogromne zainteresowanie sesją plenarną III Forum Idee dla Polski "Nowy System Operacyjny- Strategia na 2027-2037" Wygląda na to, że w Centrum Nauki Kopernik brakuje miejsc siedzących. Dobry początek dnia @InstSobieskiego
2
19
1,652
Ogromne zainteresowanie sesją plenarną III Forum Idee dla Polski "Nowy System Operacyjny- Strategia na 2027-2037" Wygląda na to, że w Centrum Nauki Kopernik brakuje miejsc siedzących. Dobry początek dnia @InstSobieskiego
2
3
1
20
3,260
Ależ zaimponowała dzisiaj Maja Chwalińska tym zwycięstwem w stolicy chińskiego tenisa, czyli Wuhan. Zaimponowała nie tylko samą postawą na korcie i kolejnym zwycięstwem, które ta zawodniczka odnosi nie dzięki sile fizycznej, ale dzięki determinacji mądrości i inteligencji w grze. Ale zaimponowała może nawet jeszcze bardziej również skromnością i taktem poza kortem. W przeciwieństwie do jednego z naszych wielkich siatkarskich mistrzów (który chyba nawet nie zdawał sobie sprawy jak wielu/e ma fanów/fanek w Chinach i co zrobił) nie obrażała tak jak on po zwycięstwie gospodarzy (opowiadając przy tym wielu załamujących głupot) ale potrafiła wygrać na arenie sportowej i skromnie, stosownie się zachowując, TAKŻE POZA NIĄ. Podniosą się teraz głosy, że powinna wykonać jakiś polityczny gest, a może nawet obrazić, zlekceważyć lub co najmniej skrytykować organizatorów turnieju WTA w Wuhan. Jak pokazuje wiele przykładów nie tylko ze świata sportu, wielu Polaków/Polek żyje w swojej bańce i potrafi okazywać szacunek głównie w USA i Europie Zachodniej, ale (zwłaszcza) w świecie pozaeuropejskim nie wie jak się zachować, prezentując tam często (być może nieświadomie) żenującą pogardę, poczucie wyższości, ignorancję i lekceważenie. Dziś nasza zawodniczka tego nie zrobiła. Potrafiła się zachować. Odebrać nagrodę, uśmiechnąć się i powiedzieć kilka miłych słów. Tylko tyle... a może aż tyle. Dlatego uważam, że było to wielkie zwycięstwo polskiego tenisa, ale chyba jeszcze większe polskiego polskiego soft power w Chinach, Azji i na świecie. Niezależnie od konsekwencji, które będę ponosił za to co tutaj piszę- jestem z tego dumny. Chapeau bas! Brawo Maja Chwalińska.
18
39
1
660
17,540
Ależ komplikuje się sytuacja na Bliskim Wschodzie... Okazuje się, że w militarną obronę Arabii Saudyjskiej może zaangażować się teraz Egipt. Prezydent Abdel Fattah el-Sisi zwrócił się do parlamentu o zgodę na podjęcie działań wojskowych, jeśli Rijad poprosi Kair o pomoc. Egipski parlament zapowiedział na dziś na 13.00 nadzwyczajne posiedzenie w tej sprawie i wyraził akceptację dla inicjatywy prezydenta. Wszystko to po kolejnych atakach Huti na Arabię Saudyjską, w tym na międzynarodowe lotnisko w Rijadzie, oraz instalacje państwowego koncernu Saudi Aramco. Najpierw mieliśmy amerykańsko-izraelskie uderzenia na Iran, problemy z żeglugą przez Cieśninę Ormuz, eskalację konfliktu w Jemenie, a teraz pojawia się możliwość bezpośredniego zaangażowania egipskich sił zbrojnych w obronę Arabii Saudyjskiej. Dlaczego Egipt rozważa taki ruch? Dlatego, że stosunki Kairu i Rijadu to coś więcej niż zwykła współpraca dyplomatyczna. Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej od lat wspierają egipską gospodarkę miliardami dolarów pomocy i inwestycji. Egipt natomiast dysponuje znacznym potencjałem wojskowym oraz strategicznym położeniem przy Kanale Sueskim i Morzu Czerwonym. Dodatkowo już w 2015 roku Kair uczestniczył w koalicji kierowanej przez Saudów, która interweniowała w Jemenie. I właśnie dlatego deklaracja prezydenta Sisiego ma szczególne znaczenie. Jeżeli Huti będą kontynuować ataki na saudyjskie terytorium, Rijad może stanąć przed koniecznością rozszerzenia operacji wojskowych. Wówczas Egipt, posiadając odpowiednią zgodę polityczną, mógłby stać się jednym z uczestników (i wspólników) takiego przedsięwzięcia. Ale pojawiają się problemy. Czy Egipt rzeczywiście może sobie pozwolić na zaangażowanie w kolejny konflikt, skoro sam mierzy się z poważnymi wyzwaniami gospodarczymi? Czy udział w operacjach wojskowych oznaczałby wzrost bezpieczeństwa regionu, czy przeciwnie: ryzyko rozszerzenia wojny (a przecież o to chodzi przypartemu do muru i eskalującemu Iranowi) No właśnie i co z Iranem, który utrzymuje związki z ruchem Huti? Jak zareagowałby Teheran na ewentualne zwiększenie militarnego zaangażowania Kairu? Z perspektywy Europy, a więc również Polski, sytuacja jest interesująca ze względu na bezpieczeństwo transportu morskiego. Morze Czerwone i Kanał Sueski należą do kluczowych szlaków łączących Europę z Azją. Każde poważniejsze zakłócenie żeglugi może oznaczać wydłużenie tras statków, droższy transport i większe koszty importowanych produktów. Co ciekawe, Egipt jest więc jednocześnie potencjalnym uczestnikiem regionalnej operacji militarnej i państwem, którego gospodarka jest bezpośrednio zainteresowana stabilizacją handlu morskiego. Na razie nie zapadła decyzja o wysłaniu egipskiego wojska. Sisi mówi o gotowości do obrony Arabii Saudyjskiej na jej prośbę. Ale samo rozpoczęcie procedury parlamentarnej pokazuje, że możliwość dalszej eskalacji traktowana jest w Kairze poważnie. Czy konflikt w Jemenie zaczyna ponownie przekształcać się w znacznie szerszą konfrontację regionalną? I czy USA będą w stanie powstrzymać ten proces, skoro jednocześnie próbują (na razie bez sukcesu) rozwiązywać własny konflikt z Iranem?
3
9
118
13,864
Ukraińskie zboże ponownie wielkim problemem dla Europy Środkowej? Zełenski zwrócił się do Polski, Węgier, Słowacji i Rumunii z prośbą o umożliwienie tranzytu ukraińskich produktów rolnych przez ich terytorium. A wszystko dlatego, że rosyjskie ataki na porty i szlaki morskie niemal sparaliżowały ukraiński eksport przez Morze Czarne. Premier Węgier Péter Magyar poinformował o szczegółach rozmowy z ukraińskim prezydentem i zadeklarował, że Budapeszt nie będzie blokował transportu, pod warunkiem że towary rzeczywiście przejadą przez Węgry do innych państw. I to wydaje się być tej całej historii najważniejsze. Bo przecież problem ukraińskiego zboża dobrze znamy już go przerabialiśmy. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji państwa Europy Środkowej uruchomiły alternatywne szlaki eksportowe. Miały pomóc Ukrainie utrzymać sprzedaż produktów rolnych mimo wojny. Tyle że później pojawiły się protesty rolników, spory dotyczące cen oraz oskarżenia o zakłócanie konkurencji na lokalnych rynkach, którego ukraińskie zboże nie zawsze opuszczało. W Polsce temat stał się jednym z najbardziej emocjonujących problemów politycznych. Dziś wracamy do podobnego punktu, ale sytuacja wygląda nieco inaczej. Magyar zastąpił Orbána, a relacje Budapesztu z Kijowem zaczęły się poprawiać. Jednocześnie europejskie rolnictwo zmaga się z konsekwencjami suszy i upałów. Komisja Europejska prognozowała tegoroczne zbiory kukurydzy w UE na zaledwie 50,1 mln ton, czyli na poziomie zbliżonym do najniższego od dwóch dekad. A więc z jednej strony mamy Ukrainę, która potrzebuje dostępu do zagranicznych odbiorców. Z drugiej europejskich rolników, którzy obawiają się presji cenowej, ale w niektórych regionach mierzą się jednak również z niedoborami produkcji. Co zrobi Polska? Możliwość tranzytu przez nasze terytorium może być ważna zarówno dla Ukrainy, jak i przedsiębiorstw logistycznych. Ważne będzie skuteczne rozróżnienie transportu kierowanego do dalszych odbiorców od importu trafiającego na polski rynek. Czy tym razem uda się stworzyć system, który będzie jednocześnie sprawny, przejrzysty i akceptowalny dla polskich producentów? Dyskusja może się toczyć wokół wielkich emocji. Jedni mogą podpalać opony pod ministerstwami, nie wskazywać na solidarność, walczącą z Rosją Ukrainą. Ale wyłaczywszy te emocje chodzi przede wszystkim o porty, kolej, transport, infrastrukturę magazynową i interesy gospodarcze państw uczestniczących w całym przedsięwzięciu. Czy tym razem Warszawa i Kijów zdołają uzgodnić rozwiązanie, które nie wywoła powrotu konfliktu sprzed kilku lat? Czy też nie okaże się to możliwe, a "na Kremlu ponownie wystrzelą korki od szampanów"? A może ponownie okaże się, że decyzje podejmowane w oparciu o interesy geopolityczne mają bardzo konkretne konsekwencje dla rolników, przewoźników i konsumentów w Europie Środkowej i geopolityka, geopolityką, a somdaże i wybory są jednak w demokracji majważniejsze, a kto tego nie rozumie, nie rozumie polityki (tylko geopolitykę). Jedno jest pewne. Zboże ponownie staje się elementem wielkiej polityki regionalnej. I nie tylko zboże...
13
9
61
8,312
Szok w Polsce. Trump wstrzymuje ustawę o nowych sankcjach na Rosję, zaledwie kilka tygodni po tym, kiedy sam ją podpisał. Biały Dom wydał rozporządzenie zawieszające kluczowe ograniczenia, w tym dodatkowe cła i sankcje wymierzone w państwa kupujące rosyjską ropę i gaz. Chodzi o ustawę, która przewidywała nawet 100 % cła wobec największych importerów rosyjskich surowców. Amerykański prezydent uzasadnia swoją decyzję interesem narodowym Stanów Zjednoczonych. Jeszcze niedawno Waszyngton zapowiadał kolejne instrumenty gospodarczej presji na Moskwę. Jednak bezprzeczny sukces Moskwy polega na tym, że przed wyborami 3 listopada przekonała ona Trumpa by przyspieszył ruchy korzystne dla Federacji Rosyjskiej. I tak w ostatnich tylko dniach Trump zawiera porozumienie dotyczące rosyjskiego diesla, a teraz łagodzi ograniczenia i otwiera możliwość dalszej współpracy gospodarczej. Nie dziwi więc, że rosyjski wysłannik Kiriłł Dmitrijew już określił tę decyzję jako "historyczną". A przecież wojna na Ukrainie nadal trwa. Rosja przeprowadza kolejne uderzenia na ukraińską infrastrukturę energetyczną, a Kijów potrzebuje pieniędzy, amunicji i wsparcia sojuszników. A oliwy do ognia dodatkowo dolewają dziwne rzeczy, które dzieją się wokół udostepnienego Ukrainie przez USA rozpoznania, z którym Ukraińcy ostatnio zaczeli mieć problemy (i tak zapewbe będzie co najmniej do zakończenia kampanii wyborczej). W Polsce oczywiście szok i niedowierzanie. Tak jakby Trump i wielu jego ludzi nie mówiło i nie zapowiadało tego od dobrych kilku lat... Dlaczego Trump decyduje się właśnie teraz na taki ruch? Oficjalnie mówi się o cenach energii. Amerykanie odczuwają skutki konfliktu w Ormuz, a do wyborów do Kongresu pozostało zaledwie kilkanaście dni. Dodatkowe sankcje na rosyjską ropę miałyby zwiększyć presję na światowy rynek paliw. Problem w tym, że z punktu widzenia światowego rynku są to ilości śmieszne, a czas i tak bardzo krótki, by wywołać jakikolwiek znaczący efekt. Ale jest też wymiar znacznie szerszy. Chiny i Indie należą do największych odbiorców rosyjskich surowców. Nowe amerykańskie ograniczenia mogłyby więc uderzyć również w relacje Waszyngtonu z Pekinem i Nowym Delhi. Być może administracja uznała, że nie chce otwierać kolejnych sporów handlowych, kiedy już prowadzi kilka równoległych rozgrywek geopolitycznych. Do tego relacje z Rosją. Obecnie można przeforsować wiele ruchów co po 3.11 gdy Trump może nie mieć większości w obu Izbach, wcale nie będzie takie pewne (a do 3.11 jeszcze je ma). A co z umęczoną tym wszystkim Europą? Jeżeli USA zaczynają traktować rosyjskie surowce przede wszystkim jako element własnej polityki gospodarczej, to co się stanie z dotychczasową strategią ograniczania rosyjskich dochodów? Czy Europa utrzyma bardziej restrykcyjne stanowisko? Czy pojawi się presja na ponowne otwieranie części relacji gospodarczych z Rosją? Wspominają już o tym Niemcy, mówiąc, że skoro takie rozmowy podjęli Amerykanie, to dlaczego i oni nie mieliby ich prowadzić (zresztą pierwsza taka rozmowa Niemcy-Rosja z udziałem szefów dyplomacji już się odbyła). I jakie znaczenie będzie miała wówczas pozycja PL, która "znów miała rację" i od lat ostrzegała przed wykorzystywaniem surowców jako instrumentu wpływu politycznego? Obniżmy teraz trochę zasięgi niuansując i wyraźnie zaznaczając, że zawieszenie nowych sankcji nie oznacza zniesienia wszystkich dotychczasowych restrykcji. Ale nie zmienia to faktu, że wysyła to b.ważny sygnał na tenat priorytetów Białego Domu. Być może obserwujemy wdrażanie widocznej już na Alasce w sierpniu 2025 nowej formuły relacji z Moskwą, w której współpraca gospodarcza ma być jednym z instrumentów negocjacji . Tylko czy Putin uzna to za zachętę do kompromisu, czy za dowód słabożci i zachętę do tego, że wystarczy poczekać, a kolejne ograniczenia zaczną znikać? Na to pytanie każdy będzie musiał sobie odpowiedzieć sam, ale wydaje się że akurat w Polsce doskonale znamy na nie odpowiedź...
9
5
1
40
5,834
Katastrofa i dramat niemieckich kolei. " Niemcy płakali jak się zorientowali"? Raz jeszcze dziękuję za wsparcie podcastu w październiku i zaprazam na Gospodarcze Morza i Lądy: youtu.be/bR8xj4MpgG8
2
18
1,661
Francuzi znów wychodzą na ulice. W Paryżu, Marsylii, Lyonie, Rennes i Tuluzie dochodzi do gwałtownych demonstracji, oraz starć z policją. Według francuskiego MSW do popołudnia zatrzymano 272 osoby. Protestujący podpalają elementy infrastruktury miejskiej. W Lyonie podpalono biuro informacji turystycznej, w Marsylii zdewastowano ratusz. Na ulice wracają również żółte kamizelki, czyli symbol wielkiego buntu społecznego, który wstrząsnął Francją w 2018 roku. Wtedy wszystko zaczynało się od protestów przeciwko podatkom i cenom paliw, a później demonstracje przerodziły się w znacznie szerszy sprzeciw wobec polityki władz, nierówności społecznych i rosnących kosztów życia. Teraz zaczęło się we wrześniu od protestów uczniów, domagających się lepszych warunków do nauki i zwiększenia liczby nauczycieli. Z czasem do protestów dołączyły kolejne grupy społeczne, a postulaty zaczęły obejmować ceny paliw, koszty utrzymania i jakość usług publicznych. Oczywiście w demokracji burdy i protesty to rzecz normalna i nie ma co z tego robić afery. Tyle tylko, że dziś na ulicach są już uczniowie, studenci, pracownicy, nauczyciele i uczestnicy wcześniejszych ruchów protestacyjnych, a Francja znajduje się w bardzo trudnym momencie politycznym. Dlaczego trudnym? Bo Macron kończy swoją drugą kadencję, francuska scena polityczna pozostaje silnie podzielona, a sytuację dodatkowo komplikuje wysoki dług publiczny. Koszty finansowania państwa francuskiego osiągnęły poziomy niewidziane od ponad dwóch dekad. Paradoks polega na tym, że Francja to nie Polska, a więc kraj o statusie peryferyjnym i w zasadzie pomijanym we wszystkich dyskusjach o przyszłości Europy (vide raport Draghiego), a do tego bardzo zdeterminowanym by tego (i takiego) statusu bronić. Tymczasem Francja ma ambicje i chciałaby odgrywać rolę jednego z najważniejszych architektów europejskiej autonomii strategicznej (w Polsce chyba nie do końca poważnie traktowanej nawet wśród zwolenników polskiego "stronnictwa europejskiego"). Paryż zabiega o rozwijanie europejskich zdolności obronnych, większą rolę Unii w polityce globalnej i ochronę własnego przemysłu. Ale jednocześnie francuskie państwo musi mierzyć się z napięciami społecznymi, problemami budżetowymi i coraz większym niezadowoleniem części obywateli. Jak prowadzić ambitną politykę zagraniczną, kiedy wewnątrz kraju narastają spory o podstawowe koszty życia? Co więcej, wybory prezydenckie odbędą się już w kwietniu 2027 roku. To oznacza, że obecne protesty pojawiają się w wyjątkowo ważnym momencie dla przyszłości francuskiego systemu politycznego. Czy ruch protestacyjny pozostanie przede wszystkim formą nacisku społecznego, czy zacznie wpływać na programy partii i przebieg kampanii? A może coraz większą rolę będą odgrywać kwestie, których europejscy przywódcy nie mogą rozwiązać wyłącznie na poziomie krajowym: koszty energii, globalna konkurencja przemysłowa z Chinami i USA, oraz konsekwencje międzynarodowych konfliktów czyli m in Ormuz i Ukrainy? Dla Polski, dla której utrzymanie spoistości Unii jest sprawą dużo ważniejszą niż wyjście z peryferyjności (zresztą nie ma ani planu ani wiary, na wyjście z peryferyjności w sytuacji słabej i słabnącej Unii) sprawa jest niezwykle poważna. Francja pozostaje bowiem jednym z głównych państw decydujących o kierunku Unii. Długotrwałe napięcia wewnętrzne mogą więc utrudniać wypracowywanie porozumień dotyczących gospodarki, budżetu i bezpieczeństwa całej Unii. Czy jesteśmy zatem świadkami kolejnego krótkotrwałego wybuchu niezadowolenia, zupełnie normalnego we współczesnej demokracji czy jednak początku większego kryzysu politycznego? Bo największym problemem europejskich rządów może okazać się nie tylko rosnąca rywalizacja z Rosją, Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Ale przekonanie własnych społeczeństw, że koszty prowadzonej polityki są uzasadnione. A z tym jest w wielu krajach Europy spory problem...
Niestety... setki tysięcy ludzi na ulicach i rosnąca liczba rannych w zamieszkach we Francji. Premier Sebastien Lecornu nazwał obecne demonstracje studenckie najbardziej brutalnymi od dziesięcioleci po tym jak najnowsze dane wskazały, że w starciach rannych zostało już ponad 1000 studentów, policjantów oraz nauczycieli i członków personelu. Oficjalnie demonstracje zgromadziły 250 tys. osób, choć organizatorzy mówią o 450 tys. Za dramatyczna sytuację we Francji prezydent Trump obwinił islam i imigrację.
17
4
63
7,946
Radek Pyffel retweeted
Brutalne odzieranie Polski ze złudzeń? Rozgrywka mocarstw przyśpiesza, a wraz z nią częstotliwość występowania rzeczy i zjawisk "niepojętych"? Nadchodzi wielka "korekta" polskich marzeń? Życząc miłego weekendu zapraszam na Cyfrową Sicz i komentarz refleksyjny dla ludzi o mocnych nerwach: youtu.be/s-1NYeh2lv4
4
3
1
32
2,610
No i stało się... Katie Zacharia została właśnie zwolniona z pracy na stanowisku rzeczniczki Białego Domu. Zaharia była oskarżana o mijanie się z prawdą w kwestii swojego wykształcenia. Podobno sam Trump namawiał ją do rezygnacji. I po zaledwie 5 dniach "przygoda" Zacharii ze stanowiskiem rzecznika Białego Domu dobiegła końca...
Historia nowej rzeczniczki Białego Domu Katie Zacharia pokazuje jak bardzo bliskie są związki USA i Chin. Zacharia w latach 2011-2013 pracowała w Pekinie w chińskiej firmie prawniczej Zhong Lun Law Firm (Chinese: 中伦律师事务所). Zhong Lun to prywatna firma z siedzibą w Pekinie założona w 1993 roku. Poza stolicą ChRL Zhong Lun posiada biura w Szanghaju, Shenzhen, Guangzhou, Chengdu, Wuhan, Chongqing, Qingdao, Hangzhou, Nankinie, Haikou i Hong Kongu, a także poza granicami w Londynie, Tokio, Almaty, San Francisco, L.A, oraz na Manhatanie w Nowym Jorku. Na zdjęciu Katie Zacharia: 1. W Białym Domu, 2. Pijąca Bubble Tea w 2013 roku w Chinach, 3. Z szefem Donaldem Trumpem Katie Zacharia to druga po Alice Weidel (AFD) wpływowa kobieta w światowej polityce, która mieszkała przez dłuższy czas w Chinach Zacharia (2011-2013), Weidel (2006-2012), obie w Pekinie.
27
5
2
65
8,946
Putin przejmuje kontrolę nad aktywami kolejnych europejskich przedsiębiorstw działających w Rosji. Na liście znalazły się firmy z Francji, Niemiec, Szwecji i Belgii, między innymi Tarkett, Menshen i Ontex. Zgodnie z najnowszym dekretem rosyjskiego prezydenta ich rosyjskie aktywa trafiają pod "tymczasowy zarząd państwowy". Warto zwrócić uwagę na moment w którym to następuje. A nastepuje to w momencie w którym Zełenski przyjeżdża do Brukseli, aby zabiegać o dalszą pomoc wojskową i finansową. Unia Europejska utrzymuje też około 210 miliardów euro zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych. Także Waszyngton rozważa natomiast nowe rozwiązania dotyczące wykorzystania części tych środków w negocjacjach z Moskwą. Tymczasem Putin wykonuje ruch wymierzony w europejskie przedsiębiorstwa. Podobne decyzje dotknęły już wcześniej między innymi Nestlé, Auchan i Metro. Rosyjskie władze przedstawiają takie działania jako odpowiedź na zaangażowanie państw europejskich w pomoc Ukrainie, podkreślając jednocześnie, że "decyzje te mogą zostać cofnięte". Co to oznacza w praktyce? Zaczynając od najbardziej banalnej odpowiedzi: zagraniczny (a na pewno zachodni) przedsiębiorca może posiadać fabrykę, sieć sprzedaży, magazyny i wieloletnie inwestycje na rosyjskim rynku, ale w określonych warunkach politycznych może utracić możliwość faktycznego zarządzania własnymi aktywami. Po drugie pytanie, czy Moskwa chce wyłącznie odpowiedzieć na europejskie sankcje, czy również stworzyć dodatkowy instrument nacisku przed przyszłymi negocjacjami? Bo przecież w razie rozmów o normalizacji stosunków gospodarczych pojawi się temat nie tylko zamrożonych rosyjskich pieniędzy, ale również własności europejskich przedsiębiorstw w Rosji. Może więc dojść do sytuacji, w której obie strony będą wykorzystywały aktywa znajdujące się pod ich kontrolą jako narzędzie przetargowe. I po trzecie, jeszcze ważniejsza kwestia. Czy po ewentualnym zakończeniu działań wojennych europejskie przedsiębiorstwa będą gotowe wracać do Rosji, jeżeli ryzyko politycznej ingerencji we własność pozostanie tak wysokie? Czy Europa/Unia będzie w stanie prowadzić jednolitą politykę gospodarczą wobec Moskwy, skoro poszczególne państwa mają odmienne interesy przedsiębiorstw, sektora energetycznego i przemysłu? Czy Rosja nie będzie "pomagać" różnicując swoje podejście do firm z poszczególnych krajów europejskich aby te różnice były jak najbardziej widoczne? Nie mamy jeszcze do czynienia z definitywną konfiskatą wszystkich tych aktywów, bo Rosja formalnie wprowadza "tymczasowy zarząd". Ale dzisiejsza decyzja przypomina kolejny banał: współczesna konfrontacja nie rozgrywa się wyłącznie na froncie. Coraz częściej jej narzędziami stają się przedsiębiorstwa, kapitał, własność i dostęp do zagranicznych rynków. A to oznacza, że nawet przyszłe porozumienie pokojowe nie musi oznaczać szybkiego powrotu do wcześniejszych relacji gospodarczych między Rosją a Europą, bo może ukształtować się nowy "balans" i nowa "równowaga".
16
9
52
9,276
Wzrasta prawdopodobieństwo zmasakrowania Ukraińców, albo co najmniej bardzo brutalnego ostrzeżenia mającego ich skłonić do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie. Reuters zaczyna publicznie spekulować, że to jednak Biały Dom miał stać za ograniczeniami systemu Starshield dla ukraińskiej armii. Agencja miała dotrzeć do dwóch amerykańskich urzędników oraz jednego zachodniego informatora, którzy twierdzą, że Pentagon otrzymał polecenie ograniczenia możliwości korzystania przez Ukraińców z wojskowej sieci satelitarnej SpaceX. Jeszcze kilka dni temu wszystko wyglądało na problem techniczny, ewentualnie decyzję samego Elona Muska. Teraz jednak (za sprawą spekulacji Reutersa) popularność zaczyna zdobywać narracja wedle której polecenie przyszło z amerykańskiej administracji. Według narracji Reutersa ukraińskie drony wykorzystujące Starshield traciły łączność po przekroczeniu określonej prędkości. Ograniczenia dotknęły zarówno misji uderzeniowych, jak i części operacji przeciwko rosyjskim bezzałogowcom. Później działanie systemu częściowo przywrócono. Patrząc na to wszystko w szerszym kontekście... 1. Trump domaga się od Zełenskiego zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie. 2. Waszyngton zawiera porozumienie z Moskwą dotyczące diesla. 3. Kijów nie chce rezygnować z uderzeń w rosyjską infrastrukturę, skoro sama Rosja nadal niszczy ukraińską. 4. I właśnie w tym momencie pojawiają się ograniczenia dotyczące technologii niezbędnej do prowadzenia części ukraińskich operacji, w efekcie czego Ukraińcy nie zauważają części ataków, ponoszą straty i otrzymują "materiał do namysłu". Przypadkowa zbieżność wydarzeń czy instrument wywierania presji na Kijów? Reuters nie precyzuje, kto konkretnie wydał polecenie. Jeden z wysokich rangą amerykańskich urzędników zaprzeczył, aby zrobił to osobiście Donald Trump. Nie zmienia to jednak zasadniczo sytuacji. Współczesna armia może posiadać własne drony, wyszkolonych operatorów i zaplanowane operacje, a mimo to pozostawać zależna od decyzji podejmowanych tysiące kilometrów od pola walki. Czy kraje które kupują zaawansowane systemy uzbrojenia, rozwijają współpracę wojskową i coraz mocniej opierają bezpieczeństwo na nowoczesnych technologiach, ale nie kontrolują oprogramowania, systemów łączności, mogą być w przyszłości również masakrowane? Masakrowane jeśli coś pojdzie nie tak na poziomie politycznym np zmienią się sympatie (polityczne lub osobiste) albo tysiące kilometrów od frontu zmieni się sytuacja (np. rozpocznie się kampania wyborcza, albo jakieś rozmowy lub negocjacje). Czy państwo posiadające nowoczesną armię, ale zależne od zagranicznej infrastruktury cyfrowej, dysponuje rzeczywistą samodzielnością działania? Czy może się okazać, że w XXI wieku przewagę militarną daje nie tylko ten, kto posiada rakiety i drony, ale przede wszystkim ten, kto może zdecydować, kiedy przestaną działać? Ukraina sprawdza teraz odpowiedź na to pytanie życiem swoich obywateli. Jaka to będzie ostatecznie odpowiedź? Tylko poważne komentarze.
Nadchodzi masakra Ukraińców, którzy zostaną pozbawieni rozpoznania i danych wywiadowczych za to, że nie chcą zaprzestać dolegliwych ataków na rosyjskie rafinerie, z którymi Moskwa nie mogła sobie do tej pory (bez wsparcia USA) poradzić?
20
7
2
80
12,133
Brutalne odzieranie Polski ze złudzeń? Rozgrywka mocarstw przyśpiesza, a wraz z nią częstotliwość występowania rzeczy i zjawisk "niepojętych"? Nadchodzi wielka "korekta" polskich marzeń? Życząc miłego weekendu zapraszam na Cyfrową Sicz i komentarz refleksyjny dla ludzi o mocnych nerwach: youtu.be/s-1NYeh2lv4
4
3
1
32
2,610
Historia nowej rzeczniczki Białego Domu Katie Zacharia pokazuje jak bardzo bliskie są związki USA i Chin. Zacharia w latach 2011-2013 pracowała w Pekinie w chińskiej firmie prawniczej Zhong Lun Law Firm (Chinese: 中伦律师事务所). Zhong Lun to prywatna firma z siedzibą w Pekinie założona w 1993 roku. Poza stolicą ChRL Zhong Lun posiada biura w Szanghaju, Shenzhen, Guangzhou, Chengdu, Wuhan, Chongqing, Qingdao, Hangzhou, Nankinie, Haikou i Hong Kongu, a także poza granicami w Londynie, Tokio, Almaty, San Francisco, L.A, oraz na Manhatanie w Nowym Jorku. Na zdjęciu Katie Zacharia: 1. W Białym Domu, 2. Pijąca Bubble Tea w 2013 roku w Chinach, 3. Z szefem Donaldem Trumpem Katie Zacharia to druga po Alice Weidel (AFD) wpływowa kobieta w światowej polityce, która mieszkała przez dłuższy czas w Chinach Zacharia (2011-2013), Weidel (2006-2012), obie w Pekinie.
11
7
1
76
22,241