Pinned Tweet
Replying to @K_Stanowski
Nie będziesz miał psychy rzucić, że "to nie pierwszy w pani rodzinie raz, gdy polskich patriotow przesłuchuje Schnepf, żywię jednak nadzieję, że tym razem wyjdziemy z tego żywi" ;)
Jad Dziobaka retweeted
1. Ukraińcy nie spolonizują się, bo nie mają na to najmniejszej ochoty. Jest to zadanie szczególnie niewykonalne w warunkach 2-3 milionowej społeczności, która zwarcie zamieszkuje największe metropolie. Ukraińcy JUŻ tworzą zręby społeczeństwa równoległego, chodzą na swoje koncerty, do swoich stomatologów, do swoich klubów, zakładają własne szkoły etc.
2. Pan całkowicie ignoruje fakt, że ukraińskość to konflikt z polskością. Wychowanie Ukraińców odbywa się w nienawiści do Polaków, względnie w opozycji. Nie można łączyć tych tożsamości, bo ukraińska jest zbudowana na sprzeciwie wobec polskiej.
3. Jest analogia między Mahometami, a Oleksandrami. Ukraina to dziki step. Afryka Europy. Najgorsze cechy Rusinów, Mongołów, Pieczyngów i sowieckiego systemu wytworzyły obecną mieszankę o zbiorowej nazwie "Ukraińcy". Nie ma bliskości kulturowej z ludźmi dla których mordowanie dzieci siekierami w kołyskach jest bohaterstwem. Nie ma bliskości kulturowej z ludźmi dla których kłamstwo to drugie imię. Ukraińcy nie znają pojęcia honoru. Nie mamy z nimi nic wspólnego. Panu się myli bliskość językowa z bliskością kulturową.
4. Ukraińcy w Polsce to smutna wypadkowa decyzji podjętych w 2022 roku. Trzeba to po prostu naprawić. Ukraińcy muszą opuścic Polskę. I zrobimy to za rok. W 2023 Gazeta Wyborcza zrobiła wybory dla migrantów w Warszawie. PiS zdobyło 3% głosów, mniej niż Konfederacja. Zawsze imigranci poprą liberałów/lewicę i jej odmiany. Zawsze! Tu nie ma nic do zagospodarowania.
5. Stosując Pana genialne pomysły prezydent @NawrockiKn nie wygrałby już wyborów za 10 lat, bo te 400 tys głosów różnicy zniwelowaliby imigranci.
@petenucci
@Adam_T_Media
@Matczuk_
Bronić dobrej sprawy (polonizowania Ukraińców 🇺🇦 w Polsce 🇵🇱) wbrew większości i naprzeciw agresji - to zaszczyt 🫡
Ale teraz uwaga - oprócz wyzwisk od pijawek, Żydów, banderowców, ukrożydów, ukrożydobanderowców 😆 - ci co naprawdę chcą rozmawiać kończą.... podpisaniem się pod moją tezą 😉
Nie - nie ma analogii między Mahometami a Ołeksandrami. Ci drudzy są nam bliscy kulturowo, tych pierwszych różne islamy radykalizują.
Ukraincy to nie banderowcy - raczej postmodernistyczny mix, eklektyzm pojęciowy pozwalający wyjść do nich z własną propozycją tożsamościową.
Ukraińcy w Polsce to rzeczywistość- można się na nią obrazić albo ją zagospodarować 💪
Przyszłość przyzna mi rację, choć wtedy może być za późno.
Nasz podcast @13Pietro_ to rzeczowa dyskusja i pręt po kracie dla sami-wiecie-kogo 😁
Zobaczcie konkluzje @Toolekw i @Matczuk_ 😉
Jad Dziobaka retweeted
“You were the chosen one. It was said that you would fund my retirement, not endanger it. Bring about an egalitarian utopia that makes you the lowest priority while demanding the highest contributions from you, not use your power in your own interests.”
Jad Dziobaka retweeted
Wywalczyliśmy, drobniutkie, ale zwyciestwo!
Nasz hejt był niczym koniuszkiem palca muśnięcie wahadła historii, choćby minimalnie spowolnilismy ciapatyzacje naszej Ojczyzny!
Nasza przyszłość jest utkana z miliarda takich starań!
O to warto się bić!😎💪🏻🇵🇱
Bonus: Wycie piłkarzyków🤣
Cenzurowanie Biblii?
W sensie, że okrajanie psalmów w Brewiarzu po soborze, jak np. 137?
Replying to @rocaPL
1. Zniszczoną, a nie odnowioną.
2. Jakie cenzurowanie Biblii? Ja mogę z kolei podać przykład jak na nabożeństwie czerwcowym w posoborowiu cenzurujecie passusy z zawierzenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, pomijając "brzydkie" fragmenty o wiarołomnych żydach i pogańskich mahometanach.
Jad Dziobaka retweeted
Każdy apologeta migracji jest wrogiem śmiertelnym.
Prawakoidalne mądre głowy z kanapy powinny się panicznie bać linczu ze strony własnych środowisk.
Nie mamy ani czasu ani ochoty na dalsze tolerowanie relatywizacji podmianki etnicznej bo coś tam coś dowóz gojslopu na telefon.
Jad Dziobaka retweeted
Horkheimer od islamie i chrześcijaństwie:
"Chrześcijaństwo uznaje pokorę i miłość za swą najgłębszą istotę”
...
"Islam, znienawidzony przez Schopenhauera, gdyż najbardziej ze wszystkich religii dał upust zbiorowemu fanatyzmowi, brutalnej pozytywności, lepiej odpowiada budzącym się ludom plemiennym niż religia krzyża, której wyprawy wojenne od dawna stały w sprzeczności z głoszonym słowem i duchem …
Islam natomiast mało wymaga od swych neofitów; został stworzony do podbojów.”
Juozas Aleksynas, whose Nazi-led Lithuanian police battalion shot Jews across Belarus in 1941:
Interviewer: “If a parent was holding a child, did they lie down together in the pit?”
Aleksynas: “They lay down beside the child, with an arm over the child.”
Interviewer: “Did you choose whom to shoot, the father or the child?”
Aleksynas: “You shot the father first. That’s how it was. The father. A child doesn’t feel anything. You put yourself in his place. How would the father feel if his child was shot beside him? That’s how it was.”
Interviewer: “Did they scream as you shot?”
Aleksynas: “Women sometimes cried as they walked. Mostly not. They didn’t scream or anything.”
This comes from USHMM’s interviews with Lithuanian witnesses (Juozas Aleksynas interview, RG-50.473.0010). English captions translated from Aleksynas’s Lithuanian. Cut and captioned by me.
Jad Dziobaka retweeted
To jest bardzo dobry plan a właściwie jego drobna część. Obawiam się, że nikt nie będzie miał odwagi albo dostarczonej siły żeby go wprowadzić, ani przed jesienią 2027, ani po.
Jad Dziobaka retweeted
Moim zdaniem nadchodzi era związków dojrzałych mężczyzn z młodymi kobietami.
Faceci z przedziału 35-45 będą masowo tworzyć relacje z kobietami 18-26. I doprowadzi do tego obecny system społeczno-ekonomiczny.
Społeczny, czyli matriarchalny ginocentryzm, w jakim obecnie funkcjonuje Zachód, gdzie figura ojca jest stale deprecjonowana. W domu z pełną rodziną panuje miękka dyktatura matki, lub tego ojca fizycznie wcale nie ma (szalejące statystyki rozwodów).
Młode kobiety w swoich relacjach romantycznych będą podświadomie szukać figury ojca i męskiego przewodnictwa, którego nigdy nie doświadczyły. To będzie bardzo silna w nich potrzeba, której nie zaspokoją ze swoimi rówieśnikami.
Każde pokolenie ma swoje wady i popełnia błędy, ale też wyciąga wnioski z błędów pokolenia poprzedniego.
Myślę że kolejne pokolenie kobiet wyciągnie lekcję z fakapów Zetek i może nie wyeliminuje całkiem, ale mocno ograniczy rozwiązłość w młodym wieku, widząc jak negatywne konsekwencje miało to dla ich matek. Psychiczne i emocjonalne.
Oraz jak bardzo obniżyło ich potencjał matrymonialny w późniejszym wieku.
Bo kobiety-zetki 35+ to będzie druga (po mężczyznach 18-24) najbardziej wykluczona matrymonialnie grupa społeczna. To się już zaczyna. Niektóre dane wskazują na taki trend.
Wiele z nich już nigdy nie wejdzie w związek i umrze w samotności.
Nie jest też przypadkiem, że od kilku lat mamy rozkręcaną właściwie globalną akcję szejmingowania mężczyzn 30+ za umawianie się z dziewczynami < 22.
Napędzają ją głównie emerytki 35+ z pokolenia Millenialsów, które zaczynają dostrzegać spory niedobór dostępnych mężczyzn ze swojej grupy wiekowej.
Dostrzegają ogromną dysproporcję między swoimi możliwościami matrymonialnymi, a możliwościami mężczyzn ze swojej grupy.
Widzą, jak ci umawiają się z powodzeniem z młodszymi, więc próbują wpędzać ich w poczucie winy poprzez social media (umysł roju), robiąc z nich niemal pedofilów na publicznym pręgierzu.
I wmawiają drugiej stronie, że jest ofiarą predatora.
Pierdolą o groomingu, którego rzekomo ofiarami są dorosłe dziewczyny, mimo że same wytworzyły kulturę, która w rzeczywistości groomingowała te dziewczyny, gdy miały 14-15 lat i były uczone nie tego, żeby nie uprawiać seksu, bo są na to za młode, tylko żeby się zabezpieczały.
To z powodu kultury rozwiązłości, wytworzonej przez Millenialki, Zetki w wieku 25 lat mają już na liczniku kilkanaście/dziesiąt kutang i są zrujnowane psychicznie, a ich ciało jest pomazane gówno-obrazkami, jak kurwa szkolna ławka pryszczersów w latach 90.
To patriarchat pilnował cnoty młodych dziewczyn. Femino-ginocentryzm rozwalił totalnie ten porządek oraz ich niewinność. Myślę, że następne pokolenie kobiet wyciągnie z tego wnioski.
Ekonomia też zrobi swoje, jeśli będzie dalej osłabiała młodych mężczyzn finansowo i statusowo. Coraz więcej osób do 30-35 roku życia musi mieszkać z rodzicami, aby wyrobić w tym niewolniczym, późnym kapitalizmie.
Kobiety swoich oczekiwań nie zmienią i zawsze będą cenić u mężczyzn niezależność i własne fanty. Dojście do tego poziomu będzie zajmowało mężczyznom coraz więcej czasu. Coraz później będą umieli osiągnąć status, zachęcający kobiety do parowania.
Nadchodzą dobre czasy dla dojrzałych mężczyzn, bo natura nie znosi próżni. Obecne, wykluczone matrymonialnie pokolenie mężczyzn 18-24 (w Polsce 68%), wejdzie kiedyś w wiek, który otworzy im nowe możliwości na rynku.
Ja wiem, że wszyscy śmiejemy się z tych gówno-porad, które ostatnio latają po twitterze, że mężczyźni powinni myć dupę regularnie, to wtedy kogoś znajdą.
Ona jest durna, bo nie mieszkamy w Bombaju. Umycie dupy nie jest osiągnięciem, jak u Pażetów. Ale pewna wersja tej porady jest właściwa i będzie kiedyś kluczowa dla mężczyzn-singli 40+.
Myjcie dupę, dbajcie o dietę i ćwiczenia w tym wieku, bo po czterdziestce czas zaczyna zapierdalać i przestaje być łaskawy dla organizmu.
Stan zadbania dzisiejszych, przeciętnych, polskich mężczyzn 45+ jest tragiczny. TRAGICZNY.
I być może to jest lekcja, którą powinno wyciągnąć następne pokolenie menów, jeśli chce się umawiać w tym wieku z kobietami u szczytu ich atrakcyjności i dożyć dorosłości swoich dzieci.
🤖 Made with AI
Jad Dziobaka retweeted
Tutaj pełna zgoda. Uważam, że jednym z poważniejszych problemów modernistycznego sposobu myślenia o pobożności jest odwrócenie właściwego porządku poznania i miłości. Przecież nawet w zwyczajnych relacjach międzyludzkich, aby świadomie i dojrzale związać się z drugim człowiekiem, trzeba najpierw poznać i wciąż poznawać (akt intelektualny), kim on jest. Poznanie i miłość oczywiście wzajemnie się pogłębiają, ale nie sposób budować dojrzałej więzi, opierając się wyłącznie na własnych wyobrażeniach i emocjach.
Tymczasem w pewnych nurtach współczesnej pobożności proponuje się porządek odwrotny: najpierw masz „wejść w relację z Bogiem”, rozumianą często w kategoriach zaczerpniętych z psychologii humanistycznej, przede wszystkim coś przeżyć, poczuć Jego bliskość, a dopiero później, na podstawie tych subiektywnych doświadczeń, kształtować swoje wyobrażenie o tym, kim Bóg jest. Problem polega na tym, że w takim ujęciu to nie objawiona prawda o Bogu kształtuje nasze życie wewnętrzne, lecz nasze przeżycia zaczynają kształtować obraz Boga. To zaś stwarza poważne niebezpieczeństwo projekcji własnych potrzeb, oczekiwań i emocji na rzeczywistość nadprzyrodzoną. Zamiast poznawać i kochać Boga takim, jakim rzeczywiście jest, człowiek może zacząć przywiązywać się do własnego wyobrażenia o Nim. Trudno uznać to za fundament dojrzałej pobożności.
Przypomina mi się przy tej okazji wypowiedź pewnego doktora psychologii, którego kiedyś słuchałem. Bardzo zdecydowanie krytykował on popularne posługiwanie się pojęciem „relacji z Bogiem”. Proponował, aby zamiast o relacji mówić raczej o więzi z Bogiem, ponieważ jego zdaniem to określenie lepiej oddaje rzeczywistość osobowego przylgnięcia do Boga, zakorzenionego w cnocie miłości. Wydaje mi się, że jest w tym cenna intuicja: chrześcijańska miłość Boga nie sprowadza się przecież do psychologicznego doświadczenia bliskości, lecz jest przede wszystkim aktem woli, poruszonej łaską i skierowanej ku Bogu poznanemu jako najwyższe Dobro.
Replying to @dariusz_13
“Relacja z Bogiem” to pojęcie które wykorzystuje się do przykrycia odchodzenia od doktryny. W katolicyzmie ona oczywiście też jest, ale jako konsekwencja wiary, a ta oznacza wyznawanie 100% doktryny. W modernizmie zaś mówi się że doktryna przysłania relacje z Bogiem. Taka sztuczka dla nietęgich umysłów.
Ma rację. To nie jest optymalne rozwiązanie.
Negocjacje nie powinny sięgać niżej niż dożywotna utrata prawa do wykonywania zawodu.
Jad Dziobaka retweeted
Top 5 filmików na Twitterze
1. Mariusz Rumak i okej i okej
2. Podczary na wrotkach w lokalu wyborczym
3. Podczarska z gola dupą na schodach
4. Uśmiechnijcie się brygada
5. Jajecznica srebrnogorska
Jad Dziobaka retweeted
This is a public service announcement for all women everywhere ever.
A fight does not happen by mutual consent. A fight happens because one person decides to start it.
That's ONE. Uno. Un. Eins. Ichi. Yī. Unus. Ett. Hana. Wāḥid.
One is not two.
Your man is not in a fight because he looked at the other guy, and they both said, hey, let's totally throw down, bro, as if fighting were a pickup game of basketball.
Your man is in a fight because one person decided to attack. That person is not necessarily your man even if, and I cannot stress this enough, even if your man is the one who throws hands first.
Yes, you read that right. If you don't understand, if it makes no sense to you, that's because you know nothing about fighting.
If you grab your man and try to restrain him, you are not preventing the fight. You are restraining him while the fight occurs.
Just because you would like your man to exit the situation does not necessarily mean he can. Even if he can, that does not necessarily mean he should.
He knows about fighting. Some men know less about it, and some men know more, but unless you are Ronda Rousey or Lena Miculek, your man always knows more about fighting than you.
If you have something you want him to do, like exit the situation if he can, use your words like a big girl.
Do not touch him.
He will ignore you, of course, because you have no idea what you are talking about, but you can talk if it makes you happy.
Do not touch him.
Step back from the area of conflict and get out of the way. Keep him between you and the threat if possible.
Do not get between him and the threat. That is retarded.
Also do not touch him.
If you do touch him, do not be surprised if you shoves you hard enough to land you on your butt ten feet away. This is the appropriate response. He is trying to protect himself and you from your willful ignorance.
Do not touch him.
If you do touch him, and he survives, do not be surprised if he ends the relationship afterwards. You grossly disrespected his judgement, and put him in serious danger with your selfish desire to be right all the time.
Do not touch him.
The time to have a conversation about whether the fight should have happened is after the fight, not while people are in danger.
Do not touch him.
Okay, quick reading comprehension test.
What should you not do?
Jad Dziobaka retweeted
🇮🇪 The Irish state has published an advert discouraging grandparents from hugging their grandchildren, as part of a campaign designed to promote "consent".
Jad Dziobaka retweeted
Pani ginekolog informuje o ciąży trojaczej w sposób jakby przekazywała śmiertelną diagnozę.
Tak właśnie wygląda publiczna służba zdrowia - pełna bestii w ciele kobiet, które nienawidzą dzieci.
W myślach pewnie już robi aborcję rozrywając te ciałka na kawałki.
Jad Dziobaka retweeted
There is a curious habit in the Polish 🇵🇱 language that foreigners often find difficult to understand: the almost compulsive use of diminutives.
A diminutive is a modified form of a word, usually created by adding a suffix, that makes something sound smaller, cuter, more familiar, or more affectionate. In English, it's done by turning dog into doggie, cat into kitty, or mom into mommy. But imagine a language in which practically anything — your coffee, your dinner, your money, your house, your bed, or even your problems — can be transformed into something endearing. Welcome to Poland.
In Polish, butter is masło, but it can become masełko. Coffee is kawa, but a pleasant cup becomes kawka. Tea is herbata, but a comforting one is herbatka. Bread is chleb, but it can become chlebek. A duvet is kołdra, but beneath the right circumstances, it becomes kołderka. The objects have not necessarily changed in size. The butter has not shrunk, the coffee is not served in a doll's cup, and the duvet still covers the same bed. What has changed is the speaker's emotional relationship with these objects. The Pole does not merely consume butter. He establishes an affectionate relationship with it.
And this is particularly remarkable considering that the Poles are a nation of warriors. They have fought the Germans, the Russians, the Swedes, the Turks, and occasionally one another. Their national mythology is populated by cavalrymen, insurgents, martyrs, and men who would rather die than surrender. Yet, after a long day of defending Western civilisation, the Polish warrior returns home, takes off his boots, puts on his kapciuszki (little slippers), asks his wife for some zupka (little soup), enjoys a little masełko (butter) on his chlebek (little bread), and finally disappears beneath his beloved kołderka (little comforter).
Imagine a fifty-year-old Polish man, weighing a hundred kilograms, built like a wardrobe, with the face of someone who has personally survived three Russian invasions. He enters a restaurant and asks for a little kawka. He might then inquire about a ciasteczko (little cake), before calling his wife to tell her that he will soon be back in his domek, his dear little house. There is nothing particularly childish about the man. He may be a colonel, a construction worker, or a retired boxer. He simply inhabits a language in which tenderness is not incompatible with masculinity.
And this is where Polish diminutives reveal something fascinating about the national character. Polish culture possesses a strong martial tradition, but also an exceptionally rich domestic vocabulary of affection. The public world celebrates sacrifice, endurance, and heroism. The private world celebrates warmth, nourishment, family, and familiarity. Between the battlefield and the kitchen lies an enormous emotional distance, and the Polish language crosses it effortlessly.
One might even detect here a distinctly feminine, or more precisely maternal, dimension of the Polish soul. Not because tenderness belongs exclusively to women, but because Polish diminutives so often express the emotional logic of care. A mother offers her child zupka, holds his rączka (little hand), kisses his główka (little head), and puts him to sleep in his łóżeczko (little bed). These are not merely smaller versions of soup, hands, heads, and beds. They belong to a world in which ordinary things become objects of affection, attention, and protection. And something of this vocabulary survives into adulthood, long after the child has grown a moustache, acquired a mortgage, and developed strong opinions about Russia.
The importance of women in Polish family life provides an interesting cultural context for this linguistic habit. The figure of the Polish mother, the Matka Polka, occupies a remarkable position in the country's collective imagination. Historically, she has been represented not merely as a caregiver but as the guardian of the family, the educator of future patriots, and the custodian of national continuity during periods when the Polish state itself had disappeared. It would be excessive to attribute Polish diminutives directly to this tradition, but the emotional correspondence is striking. Behind the Polish cult of military heroism stands another ideal: that of the home, the mother, the family, and the intimate world that all those heroic sacrifices are supposedly intended to defend.
Of course, Polish diminutives are not always expressions of affection. They can also convey politeness, irony, condescension, or commercial calculation. A waiter offering kawka may be expressing genuine warmth, or merely hoping for a larger tip. A shopkeeper asking for pieniążki — an affectionate diminutive of pieniądze, meaning money — still expects the full amount. And when someone tells you that there is a little problemik, the situation may be considerably more serious than the word.
Image: Jacek Malczewski, Self-Portrait in Armour (Autoportret w zbroi), 1914. Oil on cardboard, 54 × 65 cm.
Jad Dziobaka retweeted
Z nadaniem obywatelstwa polskiego nowy polski obywatel nie przestaje przynależeć do narodu, z którego się wywodzi. Tak, wiem. Kretyni powtarzający brednie, że każdy może zostać Polakiem, nie zgodzą się. Oni są przekonani, że ktoś taki wyzbywa się wszystkiego, czego został nauczony i przyjmuje polskość w 100%.
W Łodzi zatrzymano 31-letniego słuchacza Wojskowej Akademii Medycznej (obywatelstwo polskie i ukraińskie, st. szer. rezerwy).
Zarzut: szpiegostwo – rozpoznawanie instalacji Wojska Polskiego. Sprawą zajmuje się SKW.



































