dr ekonomii | Polska średnich miast Piszę o miastach i politykach publicznych Patrzę w dane, by lepiej zrozumieć rzeczywistość

Kraków
Joined December 2012
📖 „Poza największymi” właśnie trafia w ręce czytelników. To książka o losach byłych stolic województw, które po reformie ’99 utraciły status i zniknęły z radarów polityki oraz mediów. To przypomnienie, że Polska nie kończy się na Warszawie.
25
22
6
269
33,262
W najbliższą niedzielę referendum w Częstochowie. Gdybym nadal w niej mieszkał, na pewno wziąłbym w nim udział. Jeśli śledzicie moją działalność publiczną, to wiecie, że rzadko zajmuję stanowisko wobec konkretnych polityków czy partii. Raczej zwracam uwagę na mechanizmy i oceniam konkretne decyzje. W przypadku Częstochowy jest jednak inaczej. To szczególnie bliskie mi miasto. Tam mieszkałem, chodziłem do liceum, w jego okolicy spędziłem pół życia. Od 15 lat jestem w Krakowie, ale nadal z uwagą obserwuję, co się tam dzieje. A dzieje się źle. Widać to po liczbie mieszkańców. Ubywa ich, także takich jak ja, którzy wyjechali. W 2010 roku, gdy Krzysztof Matyjaszczyk obejmował urząd, Częstochowa liczyła 237 tys. mieszkańców. Na koniec 2025 roku GUS naliczył 201 tys. To o co siódmego mieszkańca mniej. W mieście od lat panuje marazm. Władze nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę miasto ma zmierzać, jakie są jego silne strony i które sektory powinno wspierać w pierwszej kolejności. Od 25 lutego prezydent Częstochowy nie może wejść do własnego urzędu. Prokuratura Krajowa zarzuca mu przyjęcie co najmniej 169 tys. zł, w tym 40 tys. zł gotówką za zmiany w budżecie miasta korzystne dla konkretnego wykonawcy. W tym samym śledztwie jest co najmniej 18 podejrzanych, wśród nich były wiceprezydent i były przewodniczący rady miasta. O winie zdecyduje sąd. Ale sąd utrzymał już odsunięcie prezydenta od obowiązków, a ten nie podał się do dymisji. Od prawie ośmiu miesięcy miastem rządzi zastępca, którego nikt nie wybierał na prezydenta. Mimo to rada miasta nie zarządziła referendum sama, a nieobecnemu prezydentowi udzieliła wotum zaufania. Mieszkańcy musieli zebrać podpisy. Referenda odwoławcze rzadko przegrywają na głosach. Przegrywają na frekwencji. Dlatego 25 października liczy się każdy, kto przyjdzie: jego głos decyduje i o wyniku, i o ważności. Kraków, w którym dziś mieszkam, pokazał, że da się to zrobić. Wystarczy mobilizacja i odwaga.
5
1
26
1,265
Antyspołeczne to jest promowanie alkoholu i przymykanie oko na całe zło, które powoduje. Tak tylko przypomnę, że społeczne koszty alkoholu szacuje się na 185 mld zł rocznie, czyli ponad 3 razy tyle, co wydajemy na 800+.
USTAWA ANTYALKOHOLOWA JEST ANTYSPOŁECZNA. STOI ZA NIĄ IDEOLOGIA „ZDROWIZMU” W mediach nowelizacja przedstawiana jest bowiem przede wszystkim w kontekście nocnej prohibicji, ewentualnie zakazu reklamy alkoholu. Znacznie mniej mówi się o proponowanym dwukrotnym podniesieniu opłat za zezwolenie na jego sprzedaż: z 525 do 1050 zł w przypadku napojów zawierających do 18 proc. alkoholu oraz z 2100 do 4200 zł w przypadku tak zwanych mocnych alkoholi. 💎Taka zmiana w oczywisty sposób uderzy w wyszynk. O ile duże, modne miejsca w centrach miast prawdopodobnie sobie z tą podwyżką poradzą, przerzucając jej koszt na klientów, głównie przedstawicieli klasy średniej i wyższej, którzy zapłacą więcej za butelkę wina czy drinka, o tyle znacznie trudniej będzie przede wszystkim małym, lokalnym pubom. ♦️Mówię o miejscach, które z mojej perspektywy są jedną z ostatnich ostoi budowania miejscowych wspólnot. I właśnie dlatego uważam, że proponowane dziś rozwiązanie wcale nie ma prospołecznego charakteru. Wręcz przeciwnie – jest antyspołeczne, a konsekwencje tak skonstruowanej ustawy sięgają znacznie głębiej niż mogłoby się na pozór wydawać. Uderzą w więzi społeczne, których erozja od dawna osłabia polskie społeczeństwo. 💎Chodzi o zjawisko, które naukowcy określają mianem społecznej atomizacji. Choć zazwyczaj nie lubię posługiwać się tak uczonymi terminami, ten wyjątkowo trafnie oddaje istotę problemu: jako społeczeństwo rozpadamy się na atomy. ♦️Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia około jedna na sześć osób na świecie doświadcza samotności, a problem tylko narasta, szczególnie w bogatych krajach Zachodu, do których przecież należymy. 💎Sama wolne weekendy często spędzam w Czechach, gdzie piwo jest tańsze, a kultura karczmowania dalece bardziej rozwinięta. Czesi przyzwyczajeni są do tego, że po pracy po prostu wychodzą do hospudek, gdzie przesiadują przy piwie – w grupach lub samotnie. Co ciekawe, rzadko widuje się kogoś, kto wyciąga z kieszeni telefon. Ale również i tam jest coraz drożej, a wiele lokali zamyka się z powodu braku rentowności. ♦️W ciągu ostatnich pięciu lat, do początku 2026 r., liczba takich miejsc zmniejszyła się o jedną piątą. Jak podają miejscowe media, szczególnie zagrożone są wiejskie hospody. Niemniej, u naszych sąsiadów toczy się obecnie szeroka debata na temat tego, jak wesprzeć karczmarzy. 💎Dlaczego? Ponieważ dostrzega się, że takie lokale służą podtrzymywaniu kontaktów i budowaniu poczucia wspólnoty. Słowem: docenia się ich rolę w przeciwdziałaniu atomizacji właśnie. Niektóre samorządy próbują nawet wspierać tego typu miejsca, obniżając czynsze, przekazując lokale pod zarząd gminy, a nawet zapewniając mieszkanie osobie, która taką hospudkę prowadzi. ♦️Postulaty samych karczmarzy i przedstawicieli lokalnych browarów, dotyczące ratowania kultury hospod, trafiają do polityków i cieszą się dużym poparciem społecznym. W Polsce natomiast – co wyraźnie pokazuje aktualna debata – rodzimych browarników określa się, również w wypowiedziach lewicowych polityków i publicystów, mianem „lobby alkoholowego”. Taka etykieta ma oczywiście budzić negatywne skojarzenia i zdyskredytować ich postulaty, zanim jeszcze ktokolwiek podejmie z nimi merytoryczną rozmowę. 💎Tymczasem podobne dyskusje przetoczyły się przez wiele europejskich krajów. W Wielkiej Brytanii jedną z pierwszych decyzji nowego premiera było obniżenie podatków dla pubów. Takie zmiany wprowadził – uwaga! – lewicowy rząd. Bowiem, jak przekonywał Andy Burnham, pub to „kręgosłup lokalnej społeczności” i ważna część kultury klasy pracującej. ♦️Niestety dziś każdy, kto – podobnie jak ja w tym tekście – krytykuje choćby niektóre zapisy procedowanej ustawy, podkreślając na przykład wspólnotogenną wartość alkoholu, ryzykuje natychmiastowe przypięcie łatki alkoholika. Albo co najmniej człowieka słabej woli, który bierze udział w rozpijaniu narodu. Co ciekawe, osoby, które jeszcze chwilę temu podkreślały, że nie wolno stygmatyzować osób uzależnionych od alkoholu – i że zamiast „alkoholika” należy mówić „osoba w kryzysie alkoholowym” – dziś bardzo chętnie posługują się ów słowem „alkoholik”, używając go jako obelgi wobec swoich oponentów. 💎Podłożem tego typu moralnych panik i blokowania sensownej debaty publicznej może być ideologia zdrowizmu, wedle której nieustanne dbanie o swoje ciało (w tym wątrobę) ma być moralnym obowiązkiem każdego z nas. Ten dyskurs jest bardzo klasowy, a w swej istocie także hegemoniczny, co oznacza, że trudno podjąć z nim polemikę. Ja jednak wciąż próbuję, chociaż zostałam już przez antyalkoholowych aktywistów odsądzona od czci i wiary. 💎W czasie, gdy współczesne społeczeństwa zmagają się z osłabieniem więzi sąsiedzkich, samotnością i przenoszeniem coraz większej części życia do świata cyfrowego, dobra polityka publiczna powinna odróżniać problemowe picie od okazjonalnego spotkania ze znajomymi, a także brać pod uwagę rolę miejsc, w których ludzie nawiązują i podtrzymują relacje. Jednak obserwując obecny kierunek zmian, powiem tylko: „Śpieszmy się kochać puby…”. 👉Dominika Soszyńska wskazuje na ryzyko osłabienia więzi społecznych w wyniku zaostrzenia polityki alkoholowej -> klubjagiellonski.pl/2026/10/…
24
6
2
101
2,491
Gdybym mógł cofnąć czas i być Michałem Kuleszą, zrobiłbym 25 województw. Nie z sentymentu, tylko z rachunku. Kraj pokryty siatką silnych średnich miast daje ludziom szpital, szkołę i pracę bez przeprowadzki do metropolii. Taką siatkę odziedziczyliśmy po PRL. Od lat 90. sami ją rozmontowujemy. W rozmowie z Remigiuszem Okraską dla Nowego Obywatela tłumaczę, dlaczego model polaryzacyjno-dyfuzyjny nie zadziałał nigdzie i nigdy. Metropolie zasysają z prowincji ludzi i kapitał, a korzyści rozlewają się najwyżej na przedmieścia. Robię czasem brutalne ćwiczenie: co, jeśli nic nie zrobimy? Za dekadę mniejsze samorządy zaczną się sypać. Szpital przestanie wypłacać pensje, szkoła zamknie się z braku pieniędzy. Części małych miasteczek już nie uratujemy. Gra toczy się dziś o miasta stutysięczne, bo to one utrzymują szpitale i szkoły dla całej okolicy. Mówimy też, co robić. Deglomeracja z głową, a nie na rympał, jak z Ministerstwem Przemysłu w Katowicach. Transport wewnątrz regionów. Tanie mieszkania komunalne. Standard usług publicznych. I kapitał, który daje dobre miejsca pracy, a nie kolejny magazyn. Cały wywiad w nowym numerze Nowego Obywatela.
34
35
4
217
11,064
Uchwalenie ustawy o opłacie turystycznej to duży krok do normalności. Teraz jak najszybciej wprowadzić tam, gdzie jest potrzebna, a potem powalczyć o wyższe limity dla takich miast jak Kraków.
5
1
51
1,408
Must read dla każdego zainteresowanego prowincją. @NowyObywatel przygotował numer poświęcony „Polsce B”, czyli problemom polskiej prowincji. W środku znajdziecie m.in.: Łukasz Zaborowski tłumaczy, skąd w Polsce biorą się nierówności terytorialne. Karol Trammer (@z_biegiem_szyn) w pogłębiony sposób pisze o deglomeracji, czyli rozproszeniu urzędów po całym kraju. W drugim tekście bierze na warsztat peryferie wewnętrzne, czyli obszary na styku regionów. Filip Walkowiak (@FilipWalkowiak) opowiada, skąd w Polsce wziął się chaos przestrzenny i jakie są jego konsekwencje. Andrzej Andrysiak (@A_Andrysiak) mówi o patologiach samorządów. Duszan Augustyn (@AugustynDuszan) pokazuje, jak neoliberalna narracja zamieniła złożony problem nierówności terytorialnych w prostą opowieść o tych, którzy „nie dali rady”. Magdalena Okraska (@MagdaOkraska) pisze o słabnących peryferiach, które reszta kraju traktuje jak dalekiego, nieaspirującego krewnego. Wreszcie Michał Rydlewski przygląda się kulturze i mediom, które napędzają „chamofobię”, czyli uprzedzenia wobec prowincji. W numerze jest też moja rozmowa z Remigiuszem Okraską o dysfunkcjach naszych samorządów, polityce wspierającej metropolie i rozwiązaniach dla mniejszych miast. Dawno nikt nie wydał tak dobrej publikacji o prowincji. Szczerze polecam!
7
2
62
4,818
Karol Wałachowski retweeted
🥇Najlepszy prezydent Krakowa? „Majchrowski!” - tak w wywiadzie-rzece odpowiada na to pytanie były prezydent stolicy Małopolski. I można Jackowi Majchrowskiemu wiele zarzucić, ale nie to, że nie jest szczery…
1
1
4
1,576
Nie znam się na sytuacji Krakowa, ale porozmawiałem z kimś, kto się zna. I powiedział mi to i owo. ➡️ Do zrozumienia Krakowa jest pojęcie "Krakówka". Ten układ nie wpuszczał nowej krwi i tym samym powoli zaczął tracić na znaczeniu - mówi @KWalachowski. businessinsider.com.pl/gospo…
2
1
16
4,388
Karol Wałachowski retweeted
"Gdy wybierałem się gdzieś tramwajem, to żona zawsze mnie instruowała...". O byłym prezydencie Krakowa Jacku Majchrowskim, specyfice krakowskich elit i tzw. "krakówku" w #KulturaPolityczna @DawidRydzek rozmawiał z dr. @KWalachowski. Polecamy: tvn24.pl/plus/podcasty/kultu…
6
5
1,949
Jan T. - leśnik i były członek PZPR. Ponad dekadę na dyrektorskich stanowiskach w Krakowie, ostatni raz powołany w 2015 roku, mając na koncie 13 postępowań. Prawomocnie skazany na 5,5 roku więzienia. Dziś historia człowieka, która jest gotowym scenariuszem na film. 🧵
10
14
7
79
8,422
Po latach ta historia wydaje się niemożliwa. O Tajsterze wiedziało całe miasto: urzędnicy, radni, dziennikarze, prezydent. Mimo to przez ponad dekadę kierował miejskimi jednostkami, od cmentarzy po zarząd dróg z budżetem liczonym w setkach milionów złotych. Kontrole RIO, 16 kontroli Inspekcji Pracy, skargi pracowników, interwencja kurii, sprawy sądowe - nic przez lata nie zatrzymało "Niezatapialnego".
1
22
332